Giełda Kaliska bez inwestora?

    Giełda Kaliska bez inwestora?

    Daria Kubiak

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Po wielu miesiącach pracy komisji konkursowej, mającej wyłonić najlepszego kandydata do kupna udziałów miasta w Giełdzie Kaliskiej, odtrąbiono zwycięstwo. Pod koniec 2008 r. komisja wybrała Stefana Lisa, dotychczasowego partnera miasta w spółce (30 proc. udziałów).
    Wydawało się, że wszystko jest w porządku. Teraz okazuje się jednak, że Stefan Lis zaczął się wycofywać ze złożonych deklaracji. Przeraziły go perturbacje podatkowe. Miasto może więc być zmuszone unieważnić cały konkurs.

    Giełda Kaliska jest największym hurtowym rynkiem w południowej Wielkopolsce. Nie mogła się jednak dalej rozwijać, ponieważ miasto - większościowy udziałowiec spółki, nie miało przynajmniej kilkunastu milionów złotych na niezbędne inwestycje.

    O jakie inwestycje chodzi? Na giełdzie potrzebne są przede wszystkim nowe hale targowe wraz z zapleczem. Bez nich nie ma mowy o dalszym rozwoju spółki.

    Biznesmen nie chce teraz zapłacić około 2 milionów złotych podatku

    Władze Kalisza postanowiły więc sprzedać co najmniej 51 z 70 proc. własnych udziałów, aby pozyskać inwestora. Ostatecznie wybrano ofertę złożoną przez Stefana Lisa. Zaoferował on 3 mln 500 tys. zł za odkupienie 51 proc. udziałów miasta w giełdzie.

    Biznesmen zadeklarował również podniesienie kapitału zakładowego spółki Giełda Kaliska o ponad 14 mln zł, z czego 2 mln 800 tys. złotych zamierzał wpłacić gotówką w ciągu najbliższych trzech lat.

    Pozostała część kwoty to wartość działek, jakie biznesmen chciał wnieść do spółki aportem.
    I właśnie tu pojawił się problem. W grudniu ubiegłego roku weszły bowiem nowe przepisy dotyczące podatku VAT. Ministerstwo Finansów wydało rozporządzenie wprowadzające podatek VAT od aportów rzeczowych. Nie określono w nim jednak, czy wniesiony aport jest formą sprzedaży.

    Gdyby tak było, podatek zapłaciłaby Giełda Kaliska, czyli miasto. W przeciwnym razie podatek, w wysokości ok. 2 milionów złotych od wnoszonego aportu, musiałby zapłacić Stefan Lis.
    - Wystąpiłem o interpretację przepisów do Urzędu Skarbowego i mam już pewność, że VAT obciążyłby mnie - opowiada Stefan Lis.

    - Z podatkiem dochodowym musiałbym oddać fiskusowi prawie 3,5 mln zł. To jest dla mnie zupełnie nieopłacalne - przekonuje biznesmen.

    Próbując ratować sytuację Stefan Lis zaproponował komisji wniesienie w formie aportu tylko dwóch działek niezabudowanych, od których nie musiałby odprowadzać VAT-u.

    - Zespół do spraw rokowań, odrzucił tę propozycję - wyjaśnia wiceprezydent Kalisza Daniel Sztandera. - Musimy jeszcze raz przeanalizować sytuację - podkreśla Daniel Sztandera.


    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo