Czerwiński: agentami SB musi zająć się marszałek

    Czerwiński: agentami SB musi zająć się marszałek

    Krzysztof M. Kaźmierczak, AK

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Dwóch wicemarszałków województwa i prezydent Konina było tajnymi współpracownikami aparatu bezpieczeństwa PRL - wynika z ustaleń IPN. Żaden z samorządowców nie podał tego w swoim oświadczeniu lustracyjnym. Wszyscy też zaprzeczają, że współpracowali z bezpieką.
    Wicemarszałek województwa wielkopolskiego Wojciech Jankowiak (PSL), według zachowanych dokumentów SB, został w 1988 r. dobrowolnie zarejestrowany jako TW "Jan". Wyrejestrowano go w listopadzie 1989 r. "z uwagi na wyczerpanie możliwości operacyjnych". - Nie podałem tego w oświadczeniu lustracyjnym, bo nie byłem TW - oświadczył wczoraj Jankowiak.

    Leszek Wojtasiak (wicemarszałek z PO) miał być jako TW "Rubin" agentem wojskowych tajnych służb w latach 1982-1984, w czasie gdy służył w wojsku. - To stek bzdur. Będę domagać się wyjaśnienia tego przez IPN - stwierdził Wojtasiak. Zapowiedział, że przekaże sprawę swoim prawnikom.

    - Jestem zaskoczony i zniesmaczony. To wstyd dla Wielkopolski. Sprawą powinien zająć się marszałek Marek Woźniak. Jest on osobą związaną z opozycją demokratyczną więc nie sadzę, by znał przeszłość swoich zastępców - mówi Zbigniew Czerwiński, wiceprzewodniczący Sejmiku Województwa Wielkopolskiego (PiS). Zapowiada, że jeśli marszałek sam nie podejmie działań, to wystąpi do niego z oficjalnym pismem.

    Wśród samorządowców, których prześwietlił IPN jest także Kazimierz Pałasz, prezydent Konina. Z zachowanych dokumentów archiwalnych wynika, że w 1982 r. zarejestrowano go jako tzw. skrzynkę adresową (osoba taka pomagała SB w kontaktach z agenturą) o kryptonimie "Huta". Następnie w 1987 r. Pałasz miał zostać dobrowolnie agentem o ps. "Edward".

    Prezydent Konina był zaskoczony informacją, że figuruje w katalogu IPN jako TW. - Niemożliwe! Na pewno nie byłem tajnym współpracownikiem. I takie złożyłem oświadczenie lustracyjne. Kto mógł coś takiego wymyślić? - dziwił się Kazimierz Pałasz. - W latach 1982-83 prowadziłem w hucie tajną kancelarię, odbierałem tajną pocztę z SB i ze sztabu wojskowego. Żadnych innych kontaktów z SB nie miałem.

    Z zapisów bezpieki wynika, że akta wszystkich samorządowców zniszczono. Niewykluczone jednak, że część z nich uda się odnaleźć. Zajmie się tym Biuro Lustracyjne IPN.

    IPN uzupełnił także katalog funkcjonariuszy SB o 1744 osoby. Jedną z nich jest prezydent Piły Zbigniew Kosmatka. W swoim życiorysie na stronie Urzędu Miasta nie podaje on, że w latach 1970-1976 był on etatowym pracownikiem SB. Z wpisu w katalogu IPN wynika, że Kosmatka przez pięć lat pracował w pionie "W", zajmującym się tajną kontrolą korespondencji, a potem w Wydziale Paszportów SB. Zakończył służbę w bezpiece jako starszy inspektor.

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    układ

    wyborca (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

    po prostu skandal.....

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo