Spotting, czyli złapać samolot

    Spotting, czyli złapać samolot

    Maciej Roik

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Gdy nie ma odpowiedniej pogody, wielkopolscy spotterzy robią zdjęcia z tarasu widokowego na poznańskiej Ławicy. Na zdjęciu Krzysztof Schneider

    Gdy nie ma odpowiedniej pogody, wielkopolscy spotterzy robią zdjęcia z tarasu widokowego na poznańskiej Ławicy. Na zdjęciu Krzysztof Schneider ©G. Dembiński

    - To niezapomniane przeżycie, gdy stoi się 50 m od pasa startowego, a niemal nad głową słychać ryk silnika startującego F-16 - opowiada Piotr Kaczmarek. O poznańskich spotterach pisze Maciej Roik.
    Gdy nie ma odpowiedniej pogody, wielkopolscy spotterzy robią zdjęcia z tarasu widokowego na poznańskiej Ławicy. Na zdjęciu Krzysztof Schneider

    Gdy nie ma odpowiedniej pogody, wielkopolscy spotterzy robią zdjęcia z tarasu widokowego na poznańskiej Ławicy. Na zdjęciu Krzysztof Schneider ©G. Dembiński

    Kim są spotterzy? Ludźmi, którzy samoloty cenią ponad wszystko. Robią im zdjęcia, obserwują ich lot, a jak słyszą o katastrofie, potrafią wiele godzin analizować jej przyczyny. To nie wszystko. Bo ich pasja to także latanie. Dlatego byli już na największych lotniskach świata - w Nowym Jorku, Hongkongu czy Londynie. Koszty? Są spore. Przyznają. Ale one nie są ważne. Bo jak nie wydać kilku tysięcy złotych, gdy można zobaczyć jedyne na świecie lotnisko przylegające do morza i lądujące 15 metrów nad plażą stalowe kolosy? Ich zdaniem po prostu się nie da. Dlatego w najbliższym czasie tam polecą - na Antyle Holenderskie.

    Prawie jak statek kosmiczny
    Bez tych trzech rzeczy nie da się być spotterem - sprzętu fotograficznego (kosztuje od 4 do nawet 20 tysięcy złotych), cierpliwości i umiejętności zdobywania informacji. Bo na poznańskiej Ławicy, która jest głównym placem działania spotterów z Poznania, nie zawsze jest co fotografować. Samoloty rejsowe, które codziennie przylatują do portu lotniczego już nie wzbudzają zainteresowania. Dlatego spotterzy czekają na wyjątkowe okazje.

    Ostatnio ciekawie zrobiło się, gdy na płycie lotniska lądowały maszyny z drużyną i kibicami Manchesteru City. A kilka lat wcześniej lądował gigantyczny samolot transportowy - Antonow 225 Mrija, największy i najcięższy samolot, jaki zbudowano w historii lotnictwa. Maszynę skonstruowano w oparciu o projekt Antonowa 124 Rusłan do transportu radzieckich promów kosmicznych Buran i części rakiet Energia. Taki rarytas budzi wśród spotterów wielkie emocje. Dlatego gdy wylądował w stolicy Wielkopolski, urządzono mu sesję zdjęciową z prawdziwego zdarzenia. Kolejnym rarytasem dla spotterów była też konferencja klimatyczna.

    - Samoloty ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich swym wyglądem mogły wprawić w osłupienie nawet starych wyjadaczy - śmieje się Sławomir Pękała, członek Wlkp_Spotters. - Pamiętam, że wylądował m.in. Boeing, który z pozoru niczym specjalnym się nie wyróżniał. Był on jednak tak zmieniony, że na pokładzie zamiast 220 pasażerów, mogło się ich znaleźć tylko 30. A środek przypominał wnętrze pięciogwiazdkowego hotelu.

    Okazje do robienia wyjątkowych zdjęć zdarzają się w całej Polsce. Bo Wielkopolsce spotterzy w swych kolekcjach mają także zrobione w Gdańsku zdjęcia, jednej z najważniejszych maszyn na świecie - Air Force One.

    Okęcie zamknięte, trzeba jechać
    Sygnał, że nadleci rzadki okaz pojawia się 2, 3 godziny wcześniej. Kilka telefonów i na lotnisku pojawia się kilkanaście osób. Wszyscy uzbrojeni w aparaty fotograficzne. Bo ląduje coś niezwykłego. Zdarza się, że kilka samolotów z warszawskiego Okęcia. Bo z jakichś powodów port w stolicy zamknięto. Wtedy są prawdziwe żniwa, bo na płycie robi się zamieszanie. Jedna maszyna kołuje, inna podchodzi do lądowania, jeszcze inna już jest ustawiana na lotnisku. Czasem, gdy ochrona zauważy kogoś obcego, może się zrobić nieco nerwowo.

    - My jednak współpracujemy z lotniskami, więc tam, gdzie się pojawiamy często, wszyscy nas znają - opowiada Sławomir Pękała. - Tak jest w Polsce, ale na innych lotniskach na świecie bywa różnie. Czasem bywa też zabawnie. Pamiętam, jak jeden z ochroniarzy izraelskiej linii lotniczej w tłumie innych spotterów zapytał mnie: Skąd pan jest, ja pana nie znam?
    1 »

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo