Kiedy dziecko waży za dużo...

    Kiedy dziecko waży za dużo...

    Zdjęcie autora materiału

    Głos Wielkopolski

    Jest pierwszą przypadłością, której nadano miano "choroby cywilizacyjnej". Z roku na rok z jej powodu umiera coraz więcej osób. Problem otyłości dotyka również dzieci - pisze Beata Marcińczyk.
    Nadwaga u dzieci staje się poważnym problemem społecznym. Od lat widoczna w USA i Europie Zachodniej, dosięga już Polskę. Zaczyna mówić się o otyłości jako chorobie, a nawet kalectwie. Równocześnie, ciągle niewielu dorosłych potrafi rozpoznać jej początki u swoich dzieci. Wśród rodziców przedszkolaków, u których stwierdzono nadwagę, mniej niż połowa uważała swoje dziecko za odstające od normy. Większość była zdania, że wygląda zdrowo i dobrze.

    Według danych Światowej Organizacji Zdrowia, w ciągu ostatnich dwudziestu lat, liczba otyłych dzieci pomiędzy 2. a 4. rokiem życia potroiła się, rosnąc z 4 do 12 procent. W grupie dzieci w wieku od 6 do 15 lat nastąpił wzrost z 5 do 16 procent.
    Jeśli podobne trendy utrzymają się w przyszłości, eksperci szacują, że do 2020 roku 1/3 dorosłych będzie otyła. Optymizmem nie napawają również dane dotyczące naszego kraju. W Polsce wśród uczniów szkół podstawowych i ponadpodstawowych 6 procent to osoby z nadwagą, a 4 procent z otyłością. Jakie są tego główne przyczyny?

    Lekarze i naukowcy zajmujący się problemem nadwagi wśród najmłodszych wymieniają trzy główne powody jej występowania. Pierwszy to zła, szkodliwa dieta, często niedopasowana do potrzeb młodego organizmu. Drugi to brak ruchu spowodowany coraz częstszym spędzaniem czasu jedynie przed odbiornikiem telewizora i komputera. Doskonałym przykładem na niezdrową dietę jest zaopatrzenie szkolnych sklepików. Dzieci mogą w nich kupić wysokokaloryczne napoje, chipsy, wypełnione cukrem batony i czekolady. Próby pojawienia się zdrowej żywności kończą się niepowodzeniem. Trzeci czynnik to problemy, jakie przeżywa dziecko. Objadanie się jest sposobem obrony, ucieczką przed kłopotami (np. szkolnymi), z którymi dziecko nie potrafi sobie poradzić.

    Przykład idzie z góry

    - Często żartuje się, że jedynym pewnym punktem każdej szkolnej wycieczki jest wizyta w fast foodzie - mówi Marzena Krupińska z Multifood STP mającego w ofercie zdrową żywność. - Nikomu z wychowawców nie przychodzi do głowy, że w ten sposób uczymy i przyzwyczajamy dzieci do jedzenia, które nie powinno stać się głównym składnikiem ich diety. Dzieci mają prawo nie zdawać sobie sprawy z tego, co jest ważne dla ich zdrowia. Dlatego istotne jest, aby wiedzieli o tym ich opiekunowie. Zamiast batonika warto dać dziecku do szkoły owoc lub jogurt - dodaje.

    Otyłość stała się już problemem społecznym. Ostatnio oburzenie wywołał pomysł dodatkowego opodatkowania niezdrowej żywności. Jego przeciwnicy powoływali się na możliwość wyboru i wolność jednostki. Zwolennicy przypominali, że inne szkodzące zdrowiu produkty jak alkohol i papierosy obłożone są akcyzą, z której środki idą po części na leczenie skutków ich zażywania. Równocześnie przypomnieli, że nikt nie ma wątpliwości co do tego, czy mogą używać ich dzieci. Dlatego podobnie powinno stać się z niezdrową żywnością.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo