Całe życie na wynos

    Całe życie na wynos

    Zdjęcie autora materiału

    Głos Wielkopolski

    Zapracowanych karmi pośpiech. Gdzieś między wykładem na uczelni, stosem dokumentów do przejrzenia czy spotkaniem biznesowym przegryzamy i wypijamy "na mieście". O tym, jak jedzenie wychodzi z domu, pisze Elżbieta Sobańska.
    Różnica zaledwie jednego pokolenia wystarczyła, by diametralnie zmieniło się myślenie o jedzeniu przeciętnego Polaka. Rewolucja nastąpiła nie tylko na naszych talerzach, ale również w sposobie spożywania posiłków.

    Proste, ale bezpiecznie znajome kotlety schabowe czy bigos, coraz chętniej zamieniamy na bardziej wykwintną kuchnię. Ale tak jemy zazwyczaj przeważnie od święta. Bo przesuwające się nieubłaganie wskazówki na tarczy zegara sprawiają, że pożywny posiłek schodzi na drugi plan. Trochę kierowani pośpiechem, trochę wygodą wolimy jeść na mieście. Dosłownie.

    Śniadanie z zegarkiem


    Najszybciej czas ucieka rano, kiedy w wirze przygotowań do wyjścia do pracy czy na uczelnię łapie się każdą cenną minutę.
    Najłatwiej wtedy zrezygnować ze śniadania. A pieczołowicie przygotowywane jeszcze przez nasze mamy kanapki? Na to już też brakuje czasu, a także ochoty. Bo często starannie zawinięte w biały papier śniadaniowy ski-bki chleba budzą zdziwienie innych.
    Za to coraz mniej szokuje, gdy student wyjmuje z plecaka termos z kawą i popija w czasie wykładu.
    - Nierzadko widzę moich kolegów z roku przygotowanych do zajęć jak na piknik - śmieje się Agata. - Niektórym brakuje tylko kapci, spokojnie mogliby na uczelni nocować.

    A podczas seansu w kinie amatorzy X muzy nie podjadają już tylko popcornu. Bywa i tak, że przy filmie z wielkiego ekranu zajadają się pizzą.- Pośpiech jest ważnym czynnikiem takiego sposobu jedzenia. Przesunięcie czasu pracy sprawia, że już od momentu śniadania jemy, niestety, byle co - mówi prof. Piotr Cichocki, socjolog. - To jest jeden kierunek zmiany żywieniowej, wybierany najczęściej przez osoby młode. Druga to posiłki bardziej eleganckie, przygotowywane na specjalne okazje lub wspólne wypady do restauracji np. typu sushi.

    Z talerzem na miasto


    Jak podkreśla socjolg, w Polsce tak naprawdę nie ma tradycji wspólnego jedzenia. - Albo zjadamy obfite, składające się z kilku dań posiłki, albo byle co, ale nigdy nic pośredniego - mówi Piotr Cichocki. - Coraz mniejsze znaczenie ma celebracja posiłku, wolimy "uciekać" z domu z jedzeniem. Zdecydowanie chętniej przyswajamy trendy rozpowszechnione już na przykład w Europie, a chociażby w Niemczech, gdzie coraz częściej je się poza domem. Podobno - jak kiedyś wyliczono - do stolicy Wielkiej Brytanii, Londynu, każdego dnia wjeżdża kilkadziesiąt tirów z gotowymi kanapkami. Teraz zwyczaj jedzenia "na mieście" przyjmuje się u nas.
    1 3 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo