Leszno: Los zakładu Sews jest przesądzony - likwidują:...

    Leszno: Los zakładu Sews jest przesądzony - likwidują: protesty nie ustają

    Daniel Andruszkiewicz

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Związkowcy i pracownicy, którzy od piątku pikietują i blokują bramę wjazdową przed zakładami Sews w Rawiczu znaleźli się w patowym położeniu. Zarząd koncernu nie uwzględnił żadnego z ich postulatów i nie wyraził chęci wypłaty odszkodowań zwalnianym. Wczoraj przed firmą interweniowała nawet policja. Strajkujący nie dają jednak za wygraną i nie przerywają akcji. Mają nadzieję na pomoc parlamentarzystów i rządu.
    Solidarność postawiła ultimatum - albo zmiana decyzji o zamknięciu zakładu, albo wydłużenie i nasilenie akcji protestacyjnej. Po rozmowach z kierownictwem Sumitomo Electric Wiring Systems Polska związkowcy odeszli jednak od stołu z przysłowiowym kwitkiem. Zarząd nie przyjął żadnego z ich postulatów. Grzegorz Krzyżanowski, przewodniczący Solidarności w rawickich zakładach mówił wprost:

    - Sprawdził się czarny scenariusz. Nie dajemy jednak za wygraną i nie przerywamy blokady - zapewniał. - Stawka jest duża, bo chodzi o ponad tysiąc miejsc pracy.

    Protesty nie ustają. Cały czas przed bramą wjazdową do fabryki dyżuruje kilkadziesiąt osób. Blokują wjazd samochodom ciężarowym. Boją się, że pracodawca wywiezie maszyny, które trafią do bliźniaczej firmy w Rumunii. Wszystko wskazuje na to, że los rawickiego Sewsu jest przesądzony. Produkcja ma zostać przeniesiona na tańsze rynki.

    - Nie podoba nam się, że Polska była jedynie "poczekalnią" dla koncernu Sumitomo. Pracowaliśmy, a zarząd cały czas planował przeniesienie fabryki do Rumunii. Kiedy pytaliśmy, mówiono nam, że likwidacji nie będzie - tłumaczy Krzyżanowski. - Będziemy walczyć o odszkodowania.

    Wczoraj blokadę bramy mogła zakończyć policja. Kiedy na teren zakładu próbowała wjechać ciężarówka firmy spedycyjnej z Osiecznej, związkowcy stanęli murem.

    - Otrzymaliśmy zgłoszenie, że samochód tej firmy nie może dostać się do zakładów. Wystąpiłem do burmistrza z wnioskiem o rozwiązanie zgromadzenia, bo doszło tam do naruszenia prawa - informuje Sławomir Śmiełowski, komendant powiatowy policji w Rawiczu.

    Burmistrz nie podjął decyzji od razu. Wczoraj rano zaprosił do swojego gabinetu przedstawicieli związków zawodowych, komendanta policji i dyrekcję zakładu Sews. Ci ostatni stwierdzili, że nie oczekują od policji żadnych działań. Postanowili rozwiązać konflikt we własnym zakresie.

    - Dyrekcja rawickiego zakładu nie zgłosiła negatywnych skutków blokowania bramy, więc rola policji jest żadna - poinformował Śmiełowski. - Ponadto zobowiązała się, że w przypadku ewentualnych roszczeń ze strony firmy spedycyjnej, pokryje koszty.
    Nadal trwają pertraktacje, które raczej nie przyniosą efektów zakładanych przez związkowców. Pracownicy liczą bardziej na zdecydowane działania rządu, który może przy- spieszyć przyjęcie pakietu uchwał kryzysowych. Mają też nadzieję, że pojawi się inwestor, który przejmie zakłady.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo