Pogotowie dla Zwierząt działa wbrew prawu?

    Pogotowie dla Zwierząt działa wbrew prawu?

    Zdjęcie autora materiału

    Norbert Kowalski

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Stowarzyszenie Pogotowie dla Zwierząt zasłynęło z wielu akcji, które miały pomagać zwierzętom. Przedstawiciele organizacji niejednokrotnie odbierali
    1/3
    przejdź do galerii

    Stowarzyszenie Pogotowie dla Zwierząt zasłynęło z wielu akcji, które miały pomagać zwierzętom. Przedstawiciele organizacji niejednokrotnie odbierali nawet po kilkadziesiąt zwierząt, które były w skrajnie złym stanie i znajdowały się w niehumanitarnych warunkach. Część osób uważa, że stowarzyszenie ma też jednak swoją ciemną stronę ©Pogotowie dla Zwierząt

    Jedna z najbardziej znanych organizacji mających zajmować się pomocą dla zwierząt może zniknąć. Do sądu trafił wniosek o rozwiązanie Pogotowia dla Zwierząt. Organizacja oraz jej były prezes są oskarżane o działanie wbrew prawu i bezzasadne odbierane psów. Jej członkowie odpierają zarzuty twierdząc, że działają dla dobra zwierząt.
    Odbieranie psów mimo braku odpowiednich decyzji, nieinformowanie właścicieli co dzieje się z ich zwierzętami, niezwracanie zwierząt właścicielom mimo decyzji organów administracyjnych, przetrzymywanie zwierząt w niewłaściwych warunkach czy prowadzenie zbiórki publicznej wbrew ustawie - to główne zarzuty, które wobec stowarzyszenia Pogotowie dla Zwierząt oraz jego byłego prezesa Grzegorza B. stawiają właściciele odebranych zwierząt oraz starosta czarnkowsko-trzcianecki. Ten ostatni złożył do sądu wniosek o rozwiązanie stowarzyszenia, które, jego zdaniem, ma działać wbrew prawu.

    Do największych przewinień miało dochodzić za czasów, kiedy prezesem stowarzyszenia był Grzegorz B. On sam miał na swoim koncie kilka wyroków nakazowych za przywłaszczenie zwierząt, ale ostatecznie tylko jeden z nich się uprawomocnił. Mężczyzna nadal działa w stowarzyszeniu, które za niedługo może zniknąć, jeśli sąd przychyli się do argumentów starosty czarnkowsko-trzcianeckiego. Sami przedstawiciele Pogotowia dla Zwierząt nie zgadzają się z zarzutami, które są wobec nich wysuwane odpowiadając, że są one niezgodne z prawdą, a starosta nie zna przepisów, na które się powołuje. W przyszłym tygodniu w poznańskim sądzie odbędzie się rozprawa dotycząca ewentualnego rozwiązania organizacji.

    Od małej organizacji do akcji, o których słyszała cała Polska


    Pogotowie dla Zwierząt zostało założone w grudniu 2001 roku. Za cel działania postawiło sobie rozwijanie i propagowanie działań sprzyjających ochronie zwierząt i ich humanitarnego traktowania, upowszechnianie wiedzy o prawach zwierząt, czy przyczynianie się do skutecznej ochrony środowiska naturalnego.

    Przez pierwsze lata działalność stowarzyszenia nie budziła kontrowersji. Początkowo organizacja skupiała się przede wszystkim na wyprowadzaniu psów na spacery i uświadamianiu młodzieży o prawach zwierząt. Na przełomie lat 2003-2004 Pogotowie dla Zwierząt zaczęło organizować akcje odbioru zwierząt, które przebywały w niehumanitarnych warunkach i poszukiwać im zastępczego domu. O jego dokonaniach było coraz głośniej. Chociaż siedziba stowarzyszenia znajdowała się w Trzciance, podejmowało ono działania na terenie całej Polski.

    Zobacz galerię

    Działalność Pogotowia dla Zwierząt powszechnie była oceniana pozytywnie, o czym świadczą opinie wystawione jeszcze w 2009 roku przez starostę czarnkowsko-trzcianeckiego czy wójta gminy Czarnków.

    - Dobrze jest mieć pewność, że gdy zwierzętom dzieje się krzywda, są osoby, do których można zwrócić się o pomoc (…) Starostwo nie odnotowało żadnej skargi na działanie organizacji a opinia starosty jest pozytywna - pisał Wiesław Maszewski, ówczesny starosta czarnkowsko-trzcianecki.

    KLIKNIJ I CZYTAJ DALEJ



    Część bocianów została w Polsce na zimę.
    Bez pomocy człowieka mogą nie przeżyć


    Źródło: TVN24 / x-news

    Cały artykuł przeczytasz w serwisie plus. A w nim:
    • co przeciwnicy zarzucają przedstawicielom Pogotowia dla Zwierząt?
    • jak bronią się przedstawiciele stowarzyszenia?
    • co o konflikcie mówią sądy?

    SPRAWDŹ: Mają pomagać zwierzętom, a są oskarżani o akcje wbrew prawu





    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Podobnie działa "fundacja" pani O. z Komornik

      Obeznany z układami (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2

      prywatnie konkubiny miejscowego weterynarza.

      Ta kobieta, wspólnie z koleżankami, urządza "polowania" na biegające luzem zwierzęta. Właścicirla, którzy znajdują je potem u niej są straszeni polcją,...rozwiń całość

      prywatnie konkubiny miejscowego weterynarza.

      Ta kobieta, wspólnie z koleżankami, urządza "polowania" na biegające luzem zwierzęta. Właścicirla, którzy znajdują je potem u niej są straszeni polcją, jeśli nie chcą zapłacić za "opiekę".

      Żeby było jeszcze ciekawiej, z tą "fundacją" ma podpisaną umowę o współpracy gmina komorniki. Tak to rąsia rąsię myje.zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      To prawda. 100 zł kosztowało mnie odzyskanie

      Olencja (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      mojego kota. Paniusia jest bezczelna i powołuje się na znajomości w urzędzie. A w urzędzie odsyłają do niej, bo rzekomo nic nie mogą, bo taką mają podpisaną umowę. Normalnie jak mafia.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama