Zoo w Poznaniu: Kinga, Linda, Kizi i Ninio, czyli 17 ton...

    Zoo w Poznaniu: Kinga, Linda, Kizi i Ninio, czyli 17 ton szczęścia z trąbą do góry

    Zdjęcie autora materiału

    Katarzyna Sklepik

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Kinga i Linda - wspólne śniadanie na wybiegu
    1/34
    przejdź do galerii

    Kinga i Linda - wspólne śniadanie na wybiegu ©Łukasz Gdak

    Kinga jest najmniejsza, ale rządzi całym stadem. Linda lubi sterować bandą z tylnego siedzenia. Wściekła, potrafi cisnąć kamieniem. Kizi uwielbia treningi. Ninio - brudas i psotnik chętnie kąpie się w deszczu. To gwiazdor!
    Siódma rano. Jest cicho, ale to tylko z pozoru leniwy poranek w słoniarni. Kinga, Linda, Ninio i Kizi powoli otwierają oczy. Kręcą się już po swoich olbrzymich apartamentach. Czas wstawać! Przez metalowe pręty w drzwiach podglądają Roberta, Pawła, Krzysztofa i Sebastiana. Kręcą się - to znak, że zaraz będzie sprzątanie, trening, zabawa na czystym wybiegu i... wielkie żarcie!

    Tak, tak - wielkie.
    Słonie jedzą niemal bez przerwy. Przez 18 godzin dziennie, każdy słoń zjada około 100 kilogramów jedzenia. Głównie siana, marchewek, jabłek. Lubią też arbuzy i korę, którą obgryzają z drzew i gałęzi. Oprócz tego dostają ryż gotowany lub płatki owsiane, do tego siemię i witaminy. Po wiaderku na głowę! A skoro się tyle je, to wiadomo, że trzeba to później... wydalić. Codziennie rano z sypialnianych boksów i wybiegu opiekunowie wywożą... prawie pół tony odchodów. Nie krzywcie się moi drodzy, w słoniarni nie śmierdzi! Po porannym sprzątaniu boksów i karcherze jest sterylnie czysto. Słonie wrócą tam dopiero o godzinie 19.

    Zobacz galerię

    Sebastian i Paweł porządkują wybieg, gdy jest już posprzątane rozsypują świeże siano i rozkładają owoce i warzywa. Niektóre smakołyki upychają po kątach... - Chodzi o to, żeby dać słoniom zajęcie. Chowa się jedzenie w różnych dostępnych dla nich miejscach. Wtedy muszą trochę pogłówkować i poszukać smakołyków na wybiegu - tłumaczy Robert i dodaje, że słonie - mimo wszystko - łatwo przekarmić. Teraz najwięcej je Ninio - to w końcu 5,5-tonowy facet. Dziewczyny mają dietę, ważą już... tylko po 3,8 tony.

    Z fotoreporterem Łukaszem, trochę żartem, oferujemy swoją pomoc. Chłopaki z uśmiechem odmawiają. Stanęłam więc trochę z boku, żeby nie przeszkadzać w sprzątaniu wybiegu. - Jest tu co robić - pomyślałam, w końcu to największa i najnowocześniejsza słoniarnia w Polsce. A jak wybieg zostanie jeszcze powiększony o kolejne hektary - będzie największą w Europie. Rozglądam się, jest jeziorko, mnóstwo drzew, piasku i zabawek. Wszystkie budują opiekunowie. Muszą być urozmaicone i skomplikowane. Słonie lubią zabawę i kręcenie ósemek... oponami.

    Wracamy do słoniarni. Na trening. Kinga lubi się uczyć, jak na szefową stada przystało daje dobry przykład. Jest najmniejsza, nie ma ciosów, ale za to ma charakter. - Linda - druga w stadzie - to choleryczka, choć ma oczka niewiniątka, dba o własne interesy, a jak coś jej nie pasuje - rzuci nawet kamieniem - opowiada Robert. Kizi, ostatnia w hierarchii przyjechała do zoo razem z Kingą. Jest posłuszna, lubi treningi i zabawę. - Ninio woli igraszki, to gwiazdor. Uwielbia kąpiele w deszczu i zabawy w błocie - dodaje Robert i wspomina, że pierwsza kąpiel tak mu się spodobała, że nie chciał wyjść z wody.

    34 zdjęcia
    Przejdź do galerii

    Galeria dostępna tylko dla abonentów Głosu Wielkopolskiego

    Kinga i Linda - wspólne śniadanie na wybiegu

    Zoo w Poznaniu: Kinga, Linda, Kizi i Ninio, czyli 17 ton szczęścia z trąbą do góry

    Link do głównego zdjęcia

    Kinga i Linda - wspólne śniadanie na wybiegu ©Łukasz Gdak



    Rozpoczyna się poranna higiena i trening. Robert i Sebastian podchodzą do Ninia. On już wie, że będą komendy przypominające, korekta stóp, przegląd ciała: obejrzenie wnętrza pyska, trąby, oczu, uszu, zębów. Po każdej komendzie, Ninio posłusznie wykonuje zadanie: podnosi trąbę, obraca się, otwiera pysk. Zanim, w nagrodę, dostanie bułkę lub skibkę chleba, lubi być poklepany po języku. Robert mówi, że treningi pomagają zacieśniać więzy między opiekunem a słoniem. To widać, Ninio jest w niego wpatrzony. - Słonie są inteligentne, bardzo socjalne i mają dobrą pamięć - ale nie są pamiętliwe - uśmiecha się Robert i przyznaje, że słonie - tak jak ludzie - czasem mają słabsze dni. - Wtedy nie trenujemy - mówi.

    I przyszedł wreszcie ten moment, na który słonie czekały. Jest godzina 9. Wychodzą na wybieg. Po kolei, korytarzem - specjalnie pozamykanych bramek - wychodzą: Kinga, Linda i Kizi. Paweł stoi przed bramką i pilnuje, żeby wszystko poszło sprawnie. Na wybiegu dziewczyny już szukają smakołyków, gdy do wyjścia szykuje się Ninio. On po „drobnej” przekąsce wybiera kąpiel w towarzystwie Pawła i Krzysztofa, który w starym zoo zajmował się Kingą.

    ZOO POZNAŃ - dzień z życia słoni - zobacz wideo:

    Źródło: gloswielkopolski.pl / x-news



    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama