Dla Zbyszka Cybulskiego Alfred Andrys był Alfą - najlepszym przyjacielem. Razem wypili niejedną wódkę, przegadali niejedną noc. Razem skoczyli też do ekspresu z Wrocławia do Warszawy. Zbyszkowi się nie udało. Alfa trzymał rannego za rękę, a po śmierci odwiózł na cmentarz. »
Reklama
Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GłosWielkopolski.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.