Obie kochają się bezwarunkowo i bezwarunkowo chcą być ze sobą do końca życia. Wzięły ślub i - choć zrobiły to bez umocowania w przepisach - to zgodnie z prawem jedna za drugą może zrobić wszystko.

Historia miłości Julii i Dominiki to historia ostatnich pięciu lat. Dziewczyny poznały się na uczelni. Studiowały na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi. Obie na tym samym kierunku - ratownictwie medycznym. Młodsza, Julia, regularnie pożyczała od Dominiki notatki. Nie robiła tego osobiście, ale zawsze prosiła jej siostrę, by w jej imieniu pożyczyła notatki. Robiła to tak często, że w pewnym momencie Dominika miała jej wręcz dosyć.

- Gdy Julia zaczepiła mnie na treningu, byłam przekonana, że znów chce pożyczyć ode mnie jakieś notatki. Tego było już za dużo - śmieje się Dominika.

Właśnie, oprócz studiów, obie panie połączyła też nietypowa jak na kobiety pasja. Dziewczyny trenowały w drużynie Akademickiego Związku Sportowego... piłkę nożną. - Dominika mówi o zaczepieniu jej. Poznałyśmy się na treningu. Podłożyłam jej nogę, a ona myślała, że chcę notatki - opowiada Julia.

Dalej jednak sytuacja rozwijała się już bardziej dynamicznie. Julia postanowiła zaprosić Dominikę na randkę. - Bałam się, że źle to odbierze, ale na szczęście udało się - mówi przesympatyczna brunetka. - Choć na początku mnie wyśmiała, pytając z czego chcę notatki tym razem - dodaje Julia.

Wspólne pasje i wspólna praca

Niespełna rok później dziewczyny zaręczyły się i zamieszkały razem. Oświadczyła się Julia, bo... - Ja miałam zakaz - śmieje się Dominika. Wiedziały, że chcą być ze sobą już zawsze. - Oczywiście, bywa różnie. Są i gorsze chwile, ale potrafimy je przezwyciężać. Zawsze możemy na siebie liczyć, a to jest najważniejsze - opowiada Dominika.

Obie panie pracują razem w tej samej firmie. Wbrew pozorom w pracy jednak się regularnie mijają. To je tylko umacnia. - Gdy dwie osoby razem pracują, to doskonale rozumieją się nawzajem. Nie może mieć do mnie pretensji Julia, że mnie nie ma nieraz i przez 24 godziny, bo i jej nie ma podobnie - mówi Dominika.

Obie pracują jako ratownicy w pogotowiu ratunkowym i bardzo często mijają się w domu. Zdarza się, że nie widują się po kilka dni z rzędu. A gdy już są w domu, to oczywiście mają mnóstwo obowiązków. - Dominika coś ugotuje, ja poprasuję - mówi Julia. - Dominika ma też swój pokój, w którym nie zawsze jest porządek taki, jak bym chciała.

Dwa lata temu rozpoczęły rozmawiać o tym, że chcą sformalizować związek. Nie wiedziały jeszcze jak, ale były przekonane, że wykorzystają możliwości, które polskie prawo dopuszcza. Nie chciały robić „pokazówki” z jednopłciowym ślubem za granicą. Gdy powiedziały swoim najbliższym, że chcą sformalizować związek, spotkały się ze zrozumieniem i pełnym poparciem. Zgodnie mówią, że bliscy są z nimi, choć Dominika bała się reakcji mamy.

- Wykorzystałam fakt, że jestem po operacji i wiedziałam, że mnie z domu nie wyrzuci - mówi Dominika. - Nigdy nie usłyszałam ani ja, ani Julia, że jesteśmy jakieś inne.

- Jedna z naszych babć, która regularnie chodzi do kościoła i jest bardzo religijna, dosłownie chwali się naszym szczęściem - mówi Julia. - Co ciekawe ludzie komentują to bardzo życzliwie, mówiąc o odwadze - dodaje.

Tradycyjne polskie wesele

Postanowiły się pobrać, bo miały dość codziennych drobnych niedogodności życia w niezarejestrowanym związku.

- Polskie prawo nie dopuszcza zawarcia małżeństwa pomiędzy osobami tej samej płci. Jednak postanowiłyśmy zrobić wszystko, co możliwe, aby razem żyło nam się łatwiej - mówi Dominika.

- Gdybyśmy nie zrobiły nic, nie mogłabym się na przykład dowiedzieć, co się dzieje ze zdrowiem Dominiki, gdy miała operację kolana - mówi Julia. - Nie mówiąc już o załatwianiu za nią nawet najdrobniejszych spraw urzędowych. Teraz wyciągam dokument i każdy musi mi pozwolić załatwić sprawę za Dominikę, a jej za mnie.

Grzegorz Gałasiński

W ten sposób dziewczyny trafiły do kancelarii notarialnej. Tutaj sporządziły nie akt ślubu, ale ogólne pełnomocnictwa wzajemne. Dodatkowo każda z pań spisała też testament.

- Nie jesteśmy tymi, którzy afiszują się ze swoją płciowością. Uważamy, że życie intymne jest prywatną sprawą każdej z osób. Sprawą, która nie powinna wychodzić poza sypialnię - mówi Julia.

- Jednocześnie staramy się też nie afiszować z tym, że jesteśmy w jednopłciowym związku. Nie chodzimy na manifestacje, bo nie na tym rzecz polega, by krzykiem i banerami walczyć o prawa dla osób homoseksualnych. Po prostu staramy się wykorzystywać te możliwości, które państwo nam daje. Mieszkamy w Polsce i wykorzystujemy to, co daje nam nasz kraj - dodaje Dominika.

Gdy już sformalizowały związek przed notariuszem, postanowiły zorganizować dla bliskich i przyjaciół wesele. Również przy załatwianiu wesela spotkało nas miłe zaskoczenie. - Reakcja właścicieli sali była dla mnie niespodziewana. Bałam się, że źle zareagują na informację, że ma to być wesele dwóch kobiet - mówi Julia. - Tymczasem było pełne zrozumienie i zdziwienie naszym zdziwieniem...

Uroczystość odbyła się w ostatnią sobotę w Białym Pałacu koło Łodzi. Tradycyjne polskie wesele poprzedził uroczysty ślub humanistyczny. Mistrzyni ceremonii pokrótce opowiedziała zebranym ponad stu gościom o tym, gdzie się poznały panny młode i jak wygląda ich związek. Następnie panie złożyły sobie uroczyste ślubowanie i wymieniły się obrączkami.

- Naprawdę ten ślub nie jest po to, by komuś coś pokazać. To moment, w którym my z rodziną i bliskimi chcemy się podzielić naszym szczęściem. Chcemy, żeby od tego momentu traktować nas jak rodzinę - mówi Julia.

- Od tej chwili jesteśmy żoną i żoną. Obie jesteśmy kobietami i nic się w tej kwestii nie zmienia - dodaje Dominika.

Są kobietami, to się nie zmieni

Na ślub Dominika założyła piękną białą suknię, a stroju dopełniał bukiet białych i błękitnych róż. Niebieski kolor uzupełniał się bezpośrednio z marynarką, jaką miała na sobie Julia.

- Założyłam spodnie, ale nie dlatego, że pełnię rolę faceta - mówi Julia. - Od dziecka nie lubiłam sukienek. Gdy mama próbowała mi je zakładać, protestowałam. To najważniejszy dzień w moim życiu i dlatego chcę się czuć komfortowo.

Wszystko odbyło się w obecności czworga świadków, a uroczystość zakończyło podpisanie certyfikatu ślubu humanistycznego. Czym się różnił od tzw. ślubu cywilnego? Tylko dwiema sprawami: nie udzielał go urzędnik, a panie same sobie nawzajem. A po drugie ślub humanistyczny nie ma mocy prawnej, ale ten temat dziewczyny załatwiły wcześniej u notariusza.

Tradycyjne wesele oczywiście rozpoczęło tradycyjne powitanie chlebem i solą, a kieliszki z hukiem potłukły się na szczęście.

Walc wiedeński, pierwszy taniec na własnym weselu, dziewczyny zatańczyły przy dźwiękach znanego utworu Whitney Houston. - Jak się ogląda tańczących profesjonalnie, to wydaje się to proste i łatwe. Tymczasem na kursie uczyłyśmy się kroku podstawowego miesiąc... Później już było łatwiej - opowiada Dominika.

Na weselu walca zatańczyły w sposób pokazowy i bezbłędnie, mimo kilku naprawdę skomplikowanych figur. Chwilę później do tańczących panien młodych dołączyli pozostali goście. Co będzie dalej? - Nic, wrócimy do codzienności, do pracy i obowiązków. Dla nas ślub praktycznie nic wielkiego nie zmienia - mówi Julia.

- W podróż poślubną pojedziemy jeszcze na tydzień. To będzie pierwszy wspólny urlop od kilku lat. Dłuższy niż dwa dni - śmieje się Dominika.

Obie liczą się z tym, że każdy może mieć swoje zdanie nawet na temat ich związku. One nie narzucają nikomu, jak ma żyć, więc oczekują tego samego. - Skoro ja nie chcę, żeby ktoś narzucał mi stylu życia, to i nie próbuję się afiszować ze swoim - mówi Julia.

- Publicznie nie okazujemy w sposób wulgarny czułości. Na zewnątrz idziemy razem napić się kawy, a nie manifestować to, że jesteśmy razem. My dwie kobiety - mówi Dominika.

To, że nikogo nie krzywdzą, jest pewne. Wręcz przeciwnie. Na co dzień ratują ludzkie życie...