Łódzki szpital im. Korczaka robi nowe zabiegi usuwania blizn, znamion czy brodawek. Płaci NFZ. Mały Antoś oparzył się zupką. Miał szósty swój zabieg z laserem. Poprawa jest już po pierwszym.

Lekarze z dziecięcego szpitala im. Korczaka w Łodzi od niedawna mogą pomagać najmłodszym z bliznami, znamionami czy brodawkami w nowoczesny sposób. Szpital kupił laser frakcyjny CO2 do usuwania takich zmian, a efekty są widoczne często już po pierwszym zabiegu. Co więcej, w całości refunduje go Narodowy Funduszu Zdrowia, więc rodzice z małymi pacjentami ustawiają się w kolejce.

Jednym z nich jest kilkuletni Antoś z Łodzi, który ma na twarzy bliznę przerostową. Rok temu w trakcie jedzenia oblał się gorącą zupką, która na brodzie i części policzka zostawiła spore poparzenie. Ślad zmienił się w zaczerwienioną bliznę przerostową. - Zareagowaliśmy błyskawicznie. Antoś trafił do szpitala przy ulicy Spornej, a po leczeniu mogliśmy poddać się usunięciu blizny i trafiliśmy „w ręce” doktora z „Korczaka” - wspomina pani Anna, mama chłopca.

CZYTAJ TEŻ: Zamiast męskich, żeńskie narządy płciowe. Lekarze zrobili pełną rekonstrukcję

Tym doktorem jest Mieczysław Miodek, znany lekarz medycyny estetycznej i chirurg dziecięcy. Przed weekendem wykonał u Antosia szósty taki zabieg.

- Z użyciem lasera zmieniamy strukturę blizny. Dzięki temu uzyskujemy jej spłaszczenie, rozmiękczenie i rozjaśnienie - tłumaczy dr Mieczysław Miodek z oddziału chirurgii dziecięcej w szpitalu im. Korczaka w Łodzi.

Antoś, ze względu na swój wiek, zabieg miał robiony w znieczuleniu ogólnym, więc na bloku obecny musiał być anestezjolog, ale starsi pacjenci dostają znieczulenie miejscowe. Zaraz po zabiegu mogą iść do domu - nie zostają w szpitalu. Samo kilkukrotne „wystrzelenie” lasera w bliznę nie trwa długo, w sumie może kilka minut. Zanim laser dotknie skóry, doktor ustawia jego energię, kształt oraz wielkość, w zależności od zmiany na skórze. Im bardziej jest ona wymagająca, tym potrzebna większa energia lasera.

- Poprawa widoczna jest po pierwszym zabiegu - przyznaje dr Miodek. - Laser stosujemy nie tylko na blizny, ale znamiona, brodawki, także w przypadku głębokich otarć, gdy na przykład dziecko przewróciło się na asfalt i w ranie pozostały ciała obce, których nie usunięto, a następnie zrosły się w bliźnie. Możemy to z powodzeniem oczyścić.

ZOBACZ TAKŻE: Oddział chirurgii w łódzkim "Korczaku" po remoncie za ciasny. Blok operacyjny zamknięty

Do tej pory blizny pacjentów były ostrzykiwane hialuronidazą, która rozpuszcza bliznę, a dokładniej kwas hialuronowy, który ją wypełnia. Metoda ta nadal jest stosowana, bo nie każdy reaguje na laser. Zdarza się też, że te dwie metody uzupełniają się przy bardzo opornych bliznach.

Zaraz po Antosiu na stole zabiegowym położył się jedenastolatek z trzema bliznami przerostowymi po usunięciu brodawek na plecach, a następną pacjentką była dziewczynka z brodawką na karku.

- Nawet nie spodziewałam się takich efektów w tak krótkim czasie. Z początku byłam przerażona, gdy lekarz powiedział, że Antoś musi mieć pełną narkozę, ale od momentu kiedy oddaję dziecko na zabieg i widzę je bawiące się już po wszystkim, mija może pół godziny - mówi mama Antosia.

ZOBACZ TAKŻE: Sieć szpitali 2017 w Łódzkiem. Które szpitale są w sieci, a które nie? [LISTA SZPITALI]

Ośrodek pediatryczny im. Korczaka to część wojewódzkiego szpitala im. Kopernika w Łodzi. Placówka weszła do sieci szpitali na poziomie trzecim, co oznacza, że ryczałt, który od października będą dostawały sieciowe szpitale, obejmie również finansowanie leczenia na dziecięcych oddziałach. Pacjenci nie muszą się zatem obawiać, że będą musieli płacić.