Za nami pierwszy wakacyjny weekend. Część z nas wskoczyła na rower, by w plenerze odetchnąć świeżym powietrzem. Jednak zanim dotarliśmy na miejsce, musieliśmy pokonać miejską przestrzeń. Jak wygląda nasza jazda pod kątem bezpieczeństwa, na co najczęściej narzekamy?

Za oknem upał, w kalendarzu wakacje, aż chciałoby się wskoczyć na rower i beztrosko ruszyć gdzieś przed siebie. Jak co roku w letnie weekendy w mieście i poza nim możemy zobaczyć cyklistów mknących po ścieżkach i chodnikach. A że jest ich dużo, dosyć często dochodzi do różnych napięć i scysji między rowerzystami a pieszymi. Sytuacje konfliktowe nie omijają także ulic, które wielu kierowców traktuje jak swoją własność.

Niestety w świadomości wielu rowerzystów królują rozmaite mity związane z użytkowaniem roweru. Jeden z nich to przeświadczenie, że wystarczy mieć dobrze napompowane opony, by ruszyć w trasę. Niestety nie jest to prawda. Każdy, kto choć raz w życiu posiadał swój własny rower, doskonale wie, że do dłuższej przejażdżki należy się odpowiednio przygotować. Rower należy sprawdzić pod kątem technicznym, co sprowadza się nie tylko do pompowania opon, ale też przejrzenia stanu hamulców, łańcucha i przerzutek.

Bardziej świadomi rowerzyści zadbają o kask i wyposażenie swojego roweru w odpowiednie oświetlenie, bez którego nie wolno poruszać się po zmroku. Na razie w Polsce nie ma obowiązku jazdy w kasku, jednak urazy głowy są bez porównania groźniejsze niż złamanie nogi. Wielu z nas ma również błędne przeświadczenie, że rozmowa przez telefon w trakcie jazdy niczemu nie grozi. Otóż jest nie tylko niewygodne, ale też niebezpieczne. Mamy wówczas rozproszoną uwagę, ograniczony dostęp do hamulców czy trudności ze skręcaniem. Prawo o ruchu drogowym zabrania kierującemu pojazdem korzystania podczas jazdy z telefonu wymagającego trzymania słuchawki lub mikrofonu w ręku. A rower w końcu też jest pojazdem.

- Z naszych obserwacji i statystyk wynika, że bardzo często rowerzyści, jadąc najpierw po chodniku, nagle skręcają na jezdnię i przejeżdżają po przejściu dla pieszych. Jest to nie tylko zabronione, ale przede wszystkim bardzo niebezpieczne, gdyż w bardzo krótkim czasie rowerzysta pojawia się przed maską samochodu - mówi Marcin Godzwon z Wydziału Ruchu Drogowego KMP w Katowicach.

- Nieraz też dochodzi do sytuacji, w których rowerzysta, chcąc wyprzedzić poruszającego się przed nim innego użytkownika ścieżki rowerowej, korzysta z pasa przeznaczonego dla pieszych. W efekcie często dochodzi do potrąceń, niektórych całkiem poważnych. Warto przypomnieć, że chodnik wraz ze znajdującą się tam ścieżką należy do przestrzeni drogi publicznej, więc jeśli dochodzi na nim do uszczerbku na czyimś zdrowiu lub do szkody materialnej, jest to traktowane jak typowe zdarzenie drogowe, które może skutkować konsekwencjami. Pamiętajmy, że ze ścieżek rowerowych korzystają także rodziny z małymi dziećmi, które jeżdżą na rowerkach lub hulajnogach - dodaje.