Przełomowe badania naukowców z Wrocławia. Okazuje się, że masło, tłuste sery czy śmietana, powszechnie uważane za zło gastronomiczne, chronią nas przed udarami. - Sam jestem zaskoczony - przyznaje otwarcie prof. Andrzej Szuba, szef kliniki chorób wewnętrznych w szpitalu wojskowym przy ul. Weigla, który badał nawyki żywieniowe Polaków i ludzi na całym świecie.

Wrocławscy lekarze i naukowcy wraz z naukowcami z Kanady i innych krajów z całego świata (łącznie 25 krajów) w ramach badania PURE (Population Urban Rural Epidemiological Study) badają nawyki żywieniowe tysięcy mieszkańców na całym świecie, w tym też wrocławian. Okazuje się, że wyniki są zaskakujące.

Podczas badania sprawdzano nawyki żywieniowe 2 tysiące osób we Wrocławiu oraz w okolicach, a także 135 tys.

na całym świecie. Wyniki zaskoczyły samych naukowców. – O tym, że tłuszcze nienasycone są zdrowie, to już chyba wszyscy wiedzą, ale tego, że zbyt małe spożycie tłuszczów nasyconych może nam szkodzić, nie spodziewał się nikt – zaznacza prof. Andrzej Szuba, który nie ukrywa, że sam był zaskoczony.

- Wyniki te dość mocno różnią się od ogólnie przyjętych zaleceń dietetycznych. Rekomendacja WHO mówi o tym, że ilość kalorii z nasyconych kwasów tłuszczowych nie powinna przekraczać poziomu 10 proc. spożywanych dziennie kalorii. Z naszych badań wynika, że jeżeli tych kalorii z kwasów nasyconych zjemy mniej niż 10 proc., to śmiertelność wzrasta. Wiadomo, że te tłuszcze są potrzebne do funkcjonowania organizmu i wchłaniania witamin, jednak wczesniej nie stwierdzono w dużych badaniach negatywnych efektów diety ubogiej w nasycone kwasy tłuszczowe. Mało tego, większe spożycie kwasów nasyconych znajdujących się w maśle, tłustym mleku czy śmietanie wydaje się mieć działanie ochronne, np. przed udarem – tłumaczy prof. Szuba i dodaje, że to zupełnie zmienia myślenie o naszej diecie.

Lekarz nie ma jednak wątpliwości, co źle wpływa na nasze zdrowie. – Węglowodany. Im więcej kalorii w naszej diecie pochodzi z węglowodanów, tym bardziej jesteśmy narażeni na udary i zawały serca.

Naukowcy z Uniwersytetu Medycznego stworzyli pierwszy w naszym kraju zwalidowany kwestionariusz żywieniowy i oceniali nawyki żywieniowe wrocławian i mieszkańców podwrocławskich wsi, a potem porównywali je z nawykami żywieniowymi mieszkańców Indii czy też Ameryki Południowej.

- Z badań wynika również ciekawa rzecz dotycząca spożycia czerwonego mięsa oraz jajek. Spożycie jednego jajka dziennie mniejsza ryzyko zawału, bo trzeba pamiętać, że jaja podwyższają poziom dobrego cholesterolu w organizmie, a także zawierają wszystkie substancje niezbędne do życia. Dodatkowo w tych badania nie wykazano, że spożycie czerwonego mięsa i zawartych w nim tłuszczy działa negatywnie na zdrowie. Wręcz przeciwnie. W populacjach, tj. Argentyna, gdzie spożywa się nawet pół kilograma czerwonego mięsa dziennie na osobę, odnotowuje się mniejszy odsetek zawałów serca – zauważa prof. Szuba.

Badanie też dowiodło, że ryby wcale nie są tak zdrowie, jak się powszechnie uważa. – Nasze badanie nie wykazało ewidentnych korzyści ze spożycia ryb. Nie ulega wątpliwości, że to mięso jest zdrowe, jednak oceany są coraz bardziej zanieczyszczone. Nawet ryby złowione wokół Antarktydy zawierają w sobie rtęć. Dodatkowo też ryby hodowlane, tj. łosoś atlantycki, zawierają antybiotyki oraz inne związki potencjalnie toksyczne pochodzące z paszy– przestrzega lekarz.

Niestety Polacy w badaniu nie wypadają najlepiej. Jesteśmy piątym najbardziej otyłym narodem w Europie. - Nasze zwyczaje żywieniowe są mocno zakorzenione, jednak edukacja żywieniowa, oparta na najnowszych badaniach, prowadzona zarówno wśród młodzieży jak i dorosłych, może to zmienić - zaznacza prof. Andrzej Szuba.

Kto jest zatem najzdrowszy? Naukowcy twierdzą, że Islandczycy i Włosi.

Zobacz też

Posmakuj Dolnego Śląska - pierogi z Chrząstawy Wielkiej