Policjanci z Nowej Rudy przez kilka dni szukali 14-latki, która zniknęła bez słowa. Jej ucieczka zbiegła się z nagłaśnianą od kilku tygodni, niebezpieczną zabawą nastolatków pod nazwą „Wyzwanie - 48 godzin”. Polega ona na ucieczce z domu na dwie doby. W tym czasie uczestnik ma zakaz kontaktu z rodziną i znajomymi. Musi po prostu „zniknąć”, a w swoje poszukiwania zaangażować jak najwięcej osób. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, 14-latka na kilka dni przed ucieczką pisała na portalu społecznościowym, że zamierza podjąć się tego wyzwania.

Czternastolatka uciekła z placówki opiekuńczej. O jej zaginięciu powiadomili policję wychowawcy.
- Policjanci rozpoczęli poszukiwania małoletniej. Sprawdzali m.in. miejsca gromadzenia się młodzieży, dworce, szpitale oraz pustostany. Weryfikowali każdą informacje, która wpływała do jednostki policji, by jak najszybciej odszukać dziewczynę - relacjonuje podinspektor Wioletta Martuszewska, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Kłodzku.

Dodaje, że podczas działań operacyjnych policjanci wydziału kryminalnego z komisariatu w Nowej Rudzie ustalili, że małoletnia może przebywać na strychu jednego z budynków na terenie miasta. Natychmiast pojechali na miejsce i rzeczywiście zastali tam 14-latkę. Dziewczyna przyznała, że po ucieczce ukrywała się w różnych miejscach.

Jej ucieczka zbiegła się z nagłaśnianą od kilku tygodni, niebezpieczną zabawą nastolatków pod nazwą „Wyzwanie - 48 godzin”. Polega ona na ucieczce z domu na dwie doby. W tym czasie uczestnik ma zakaz kontaktu z rodziną i znajomymi. Musi po prostu „zniknąć”, a w swoje poszukiwania zaangażować jak najwięcej osób.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, 14-latka na kilka dni przed ucieczką pisała na portalu społecznościowym, że zamierza podjąć się tego wyzwania. Kłodzka policja twierdzi jednak, że nic nie wie na temat powiązań 14-latki z ośrodka z zabawą „Wyzwanie - 48 godzin”. Tyle, że nie oznacza to, że tak nie jest.

Nie ma danych, czy za zniknięciami nastolatków kryje się właśnie kontrowersyjna gra. To, że dzieciaki odnalazły się całe i zdrowe, może być przypadkiem, jak i wynikiem pracy służb. Poza tym, jak tłumaczą policjanci, aktualnie opiekunowie zaginionych szybciej zwracają się z prośbą o pomoc i zgadzają się na publikację wizerunku i danych osoby zaginionej w środkach masowego przekazu. Stąd może się wydawać, że zaginięć jest więcej, choć nie potwierdzają tego statystyki.

- Kiedyś funkcjonowało błędne myślenie, że trzeba odczekać jakiś czas przed zgłoszeniem zaginięcia. Teraz społeczeństwo jest bardziej świadome. Jeśli mamy podejrzenia, niezależnie od tego, czy to dziecko, czy dorosły, powinniśmy niezwłocznie zgłosić to na policję. Mając sygnał możemy rozpocząć poszukiwania i sprawdzać wskazane adresy - tłumaczą policjanci.

Niestety, internet coraz częściej jest źródłem niebezpiecznych inspiracji czy gier. Kilka miesięcy temu głośno było o Blue Whale Challenge (Niebieski Wieloryb). Grający otrzymuje tzw. opiekuna (obcego internautę), który wyznacza mu zadania do realizacji. Wśród zadań jest samookaleczenie, a nawet samobójstwo.

CZYTAJ: Niebieski wieloryb - poznaj całą prawdę

Później w sieci krążyły instrukcje, jak stać się „wróżką ognia“. Tragiczna w skutkach zabawa stworzona została na wzór popularnej wśród dzieci animacji „Winx Club - Szkoła czarownic”. Trzeba włączyć w nocy gaz w kuchence, wypowiedzieć magiczne zaklęcie, a następnie pójść spać. W „grze” znajdziemy instrukcję, jak za pomocą magii stać się postacią z bajki. Czy teraz nadeszła nowa „moda” na ucieczki z domów? Oby nie.

Zobacz też: Jak rozpoznać, że dziecko brało narkotyki?