Spada liczba szczepień dzieci – alarmują eksperci i apelują do rodziców, by nie wierzyli w nieprawdziwe teorie o szkodliwości szczepionek. Kto powinien mieć decydujące zdanie, czy szczepić nasze dzieci? Rodzice czy lekarze?

Szczepionki są truciznami, ponieważ zawierają substancje rakotwórcze, powodują autyzm, cukrzycę i inne choroby oraz nie pomogły zwyciężyć chorób takich jak gruźlica czy odra – argumentują przeciwnicy szczepień dzieci w Polsce, choć nie podpierają się dowodami naukowymi.

Sytuacja staje się coraz poważniejsza, nie pomagają apele lekarzy, by szczepić dzieci, coraz więcej rodziców rezygnuje z tego obowiązku.

Konsekwencje takiej postawy mogą być poważne, bo oprócz możliwej choroby dziecka w przyszłości rodzice mogą nie tylko dostać wysoką karę finansową od sanepidu (grzywna wynosi od tysiąca do dwóch tysięcy złotych), ale również stanąć przed sądem, tak jak rodzice kilkumiesięcznej Wandy, której matka odmówiła zaszczepienia dziecka przeciwko gruźlicy i wirusowemu zapaleniu wątroby typu B.

Kobieta w momencie porodu była chora i obawiała się, że może to mieć wpływ na stan zdrowia córki. Dodatkowo starsza siostra Wandy miała powikłania po szczepionce – rodzice obawiali się, że może to również spotkać ich nowo narodzone dziecko. Zawiadomienie złożył lekarz, a sąd z urzędu podjął sprawę.

Przed Sądem Rejonowym w Inowrocławiu odbyła się właśnie pierwsza rozprawa. Przed budynkiem sądu rodziców Wandy wspierali inni przeciwnicy szczepionek, którzy należą do Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach „STOP NOP”. Według nich to rodzice powinni decydować o szczepieniu dzieci, a nie państwo.

Rosnący sprzeciw rodziców wobec szczepień dzieci może mieć w przyszłości poważne konsekwencje, które będą dotyczyć całego społeczeństwa. Eksperci ostrzegają, że jeżeli tendencja spadkowa się utrzyma, grozi nam powrót pozornie zapomnianych chorób, jak: odra, poliomyelitis, błonica czy krztusiec.

– Liczba niezaszczepionych dzieci wzrasta od 2010 r., gdy od tego obowiązku uchyliło się 2437 osób. W ubiegłym roku takich osób było już około 23 tys. – przekazała w rozmowie z AIP dr Iwona Paradowska-Stankiewicz, krajowy konsultant w dziedzinie epidemiologii. – Gdy rodzice mają jakieś wątpliwości, powinni przede wszystkim skontaktować się z lekarzem rodzinnym lub pediatrą – zaleca.

Jednak problem ze szczepieniami nie występuje tylko w Polsce. We Włoszech od początku 2017 r. odnotowano trzy tysiące zachorowań na odrę. Porównując maj zeszłego i tego roku, liczba zachorowań wzrosła aż pięciokrotnie. Z danych włoskiego ministerstwa zdrowia wynika, że zdecydowana większość osób, które zachorowały, nie była zaszczepiona.