Nie tylko Harvey Weinstein napastował seksualnie kobiety. W gronie wpływowych mężczyzn, którzy okazali się być seksualnymi agresorami są także: reżyser Roman Polański, aktor Bill Cosby i polityk Dominique Strauss-Kahn

Associated Press/x-news

Skandal z udziałem Harveya Weinsteina - jednego z królów Hollywood, producenta, którego sama Meryl Streep nazwała bogiem - pokazał, że sławni i bogaci, którzy dopuszczają się molestowania kobiet i gwałtów, często są kryci w swoim własnym środowisku.

Współzałożyciel The Weinstein Company, producent filmów, które łącznie otrzymały 81 Oscarów (m.in. „Pulp Fiction”, „Zakochany Szekspir”, „Chicago”, „Bękarty wojny” czy „Jak zostać królem”), atakował kobiety na tle seksualnym przez blisko trzydzieści lat. Jeśli ktoś o tym wiedział, milczał - Harvey Weinstein był bowiem człowiekiem o tak wysokiej pozycji w filmowym środowisku, że lepiej było być jego przyjacielem, niż wrogiem. Niektórym kobietom sam producent miał płacić za milczenie.

O molestowanie, nękanie na tle seksualnym lub gwałt hollywoodzkiego producenta oskarża już ponad 40 kobiet, w tym Angelina Jolie, Gwyneth Paltrow, Cara Delevingne czy Eva Green. Jego ofiarami były najczęściej młode kobiety, które marzyły o karierze aktorskiej i które z tego względu bały się zgłosić skandaliczne zachowania Weinsteina na policję. Mogło to bowiem zamknąć im drzwi w każdej wytwórni w Fabryce Snów. W zestawieniu z tak potężnym człowiekiem większość „maluczkich” jest bowiem z góry na przegranej pozycji, chociaż sprawa Weinsteina pokazuje, że czasem dochodzą oni do głosu.

Przy okazji afery, która od tygodni bulwersuje Hollywood, warto przypomnieć kilku innych (chociaż jest ich niestety więcej, w tym chociażby prezydent USA Donald Trump) sławnych i potężnych mężczyzn, którzy również dopuszczali się ataków na kobiety na tle seksualnym. Bardzo możliwe, że niedługo do tej listy dołączą inne znane nazwiska. Skandal z Weinsteinem w roli głównej może dać bowiem wielu milczącym do tej pory kobietom odwagę i siłę do publicznego przyznania się do swoich traumatycznych doświadczeń, na co wskazuje m.in. alarmująca popularność hasztagu Me Too (Ja też) w Internecie (kobiety na całym świecie pokazują w ten sposób, że one również doświadczyły nękania seksualnego). Upadek producenta pokazuje, że nawet najwięksi tego świata nie są nietykalni, chociaż droga do sprawiedliwości jest kręta.

Polityk

Dominique Strauss-Kahn był jednym z czołowych francuskich polityków, gwiazdą lewicy: ministrem finansów od 1997 do 1999 r., a w latach 2007-2011 dyrektorem Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Dążył do prezydentury i miał stanąć do wyborczego wyścigu w 2012 r. Komentatorzy przewidywali, że miałby spore szanse - był bowiem przez Francuzów lubiony i ceniony, do tego miał wsparcie równie poważanej w społeczeństwie żony Anne Sinclair (swojej trzeciej). Prezydenckie marzenia Strauss-Kahna legły jednak w gruzach w 2011 r.

14 maja w Nowym Jorku na pokład samolotu linii Air France, który właśnie miał ruszyć w rejs do Brukseli, weszła policja. Funkcjonariusze zakuli w kajdanki jednego z pasażerów, samego Strauss-Kahna, który usłyszał zarzuty napaści seksualnej na pokojówkę w nowojorskim hotelu Sofitel. 32-letnia Nafissatou Diallo powiedziała policji, że mężczyzna rzucił się na nią, kiedy weszła do jego apartamentu. Za próbę gwałtu politykowi, który cztery dni później podał się do dymisji w MFW, groziło nawet 70 lat więzienia. Zeznania kobiety potwierdziły badania DNA - sperma na bluzce Diallo należała do Strauss-Kahna. Ten jednak nie przyznawał się do winy.

Polityk, który w jeden dzień stracił swoją polityczną pozycję, do 1 lipca przebywał w areszcie domowym. Został z niego zwolniony, kiedy cała sprawa zaczęła się komplikować - pod koniec czerwca Diallo powiedziała nagle prokuratorom, że kłamała w sprawie okoliczności ataku, a tłumacz przeinaczył jej słowa. Zarzuty wobec polityka upadły, a on sam zaczął mówić, że jego zachowanie wobec pokojówki Sofitelu, owszem, było „niewłaściwe”, jednak nie dopuścił się on żadnej przemocy. Pod koniec 2012 r. Strauss-Kahn doszedł z Diallo do porozumienia. Zapłacił jej podobno 1,5 mln dolarów odszkodowania.

W tym samym, 2011, roku kolejna kobieta oskarżyła polityka o napaść seksualną. Tristane Banon, dziennikarka i pisarka, powiedziała, że w 2003 r. Strauss-Kahn próbował ją zgwałcić podczas wywiadu. Gazeta „L’Express” donosiła, że były minister finansów Francji przyznał się, że usiłował pocałować kobietę. Śledztwo zostało jednak umorzone, ponieważ zdaniem prokuratury nie było żadnych dowodów na to, że mężczyzna chciał zgwałcić Banon.

W 2012 r. gruchnęła z kolei wiadomość, że polityk organizował ekskluzywne przyjęcia (przez część francuskich mediów nazywanych wprost orgiami) z udziałem prostytutek i był ich częstym gościem. Owe „sesje rekreacyjne” - jak nazywał je Strauss-Kahn - miały miejsce w latach 2008-2011 r. w Lille, Brukseli, Paryżu oraz Waszyngtonie. Dyrektorowi MFW groziło za stręczycielstwo nawet 10 lat więzienia i 1,5 mln euro grzywny. Utrzymywał on jednak, że nie wiedział, że w przyjęciach brały udział prostytutki, a francuski sąd mu uwierzył. Polityk został uniewinniony w 2015 r.

Mimo że Dominique Strauss-Kahn nie został uznany winnym w żadnej z tych głośnych spraw, doświadczył rychłego końca swojej politycznej kariery. Stracił pozycję i popularność, szansę na prezydenturę, a także dotąd broniącą go jak lwica żonę Anne Sinclair, która rozwiodła się z nim w 2013 r. Na historii Strauss-Kahna luźno oparty jest francuski film „Witamy w Nowym Jorku” z Gérardem Depardieu w roli głównej.

Komik

Amerykanin Bill Cosby jest najbardziej znany z roli w popularnym serialu komediowym „The Cosby Show”, który był emitowany w latach 1984-1992. Program zrobił z aktora gwiazdę na całym świecie, a przez lata Cosby był także jednym z najpopularniejszych komików w Stanach Zjednoczonych. Urósł on wręcz do rangi ulubionego tatuśka Amerykanów. Reputację dziś 80-letniego gwiazdora doszczętnie zniszczyły jednak oskarżenia o napaść seksualną ze strony … ponad 50 kobiet.

Działania Afroamerykanina przypominają skalą skandal z udziałem Weinsteina. Domniemane ataki miały miejsce od 1965 do 2008 r. w dziesięciu amerykańskich stanach oraz w jednej kanadyjskiej prowincji. Podobnie jak ofiary Weinsteina kobiety molestowane lub zgwałcone przez Cosby’ego bały się mówić o tym, co je spotkało i dopiero w październiku 2014 r. (po głośnym występie komika Hannibala Buressa, który publicznie nazwał Cosby’egp gwałcicielem) pod adresem słynnego aktora runęła fala oskarżeń. Zarówno w przypadku Cosby’ego i Weinsteina afera zatrzęsła także światem filmu i strąciła obu mężczyzn z piedestału. Fani komika byli zszokowani - dla wielu Amerykanów (i nie tylko) familijny „The Cosby Show” był jednym z ulubionych programów dzieciństwa.

Cosby jest oskarżany o molestowanie, gwałt, napaść seksualną na kobiety, które wcześniej odurzył narkotykami, a także molestowanie seksualne dzieci. Większość zarzutów uległa już przedawnieniu, ale nawet w takich przypadkach kobiety zdecydowały się opowiedzieć o swoich bolesnych doświadczeniach sprzed lat. Ponad 30 skrzywdzonych kobiet wzięła pod swoje skrzydła znana prawniczka Gloria Allred, a do historii przeszła już okładka magazynu „New York” z lipca i sierpnia 2015 r., na której pozuje 35 ofiar Cosby’ego. Ubrane na czarno siedzą w kilku rzędach na krzesłach. Ostatnie krzesło jest puste, co sugeruje, że skrzywdzonych przez gwiazdę „The Cosby Show” kobiet jest więcej.

Cosby uparcie twierdzi, że jest niewinny. W lipcu 2015 r. ujawniono jednak pochodzące sprzed dziesięciu lat zeznania Andrei Constand, byłej pracownicy uniwersyteckiej w Filadelfii. Jak relacjonowała kobieta, podczas jej odwiedzin w domu aktora (prywatnie swojego przyjaciela i mentora) w 2004 r. Cosby rozpuścił jej w kieliszku wina trzy niebieskie tabletki (silny lek Quaalude), które sprawiły, że po pół godzinie zaczęło kręcić się jej w głowie, nie mogła mówić, a jej nogi były jak „z galarety”. Constand skorzystała z rady aktora i położyła się na kanapie. Wtedy Cosby zbliżył się do kobiety, zaczął dotykać jej piersi i narządów płciowych oraz zmusił ją, aby dotykała jego genitaliów. Z zeznań Constand wynika, że kobieta nie mogła zaprotestować: pod wpływem leku była bowiem jak „sparaliżowana”.

W 2006 r. Constand i Cosby doszli do porozumienia, a aktor zapłacił kobiecie nieznaną sumę pieniędzy. W 2016 r. była pracownica uniwersytetu powróciła do wydarzeń sprzed lat, kiedy wyszło na jaw, że nie była jedyną kobietą skrzywdzoną przez aktora. Prawdziwą burzę wywołał również w 2015 r. „The New York Times”, który dotarł do zeznań Billa Cosby’ego złożonych przez aktora podczas procesu w sprawie Constand w 2005 i 2006 r. Aktor przyznał, że kobieta mówi prawdę. Wyznał również, że podawał kobietom środki odurzające, często nielegalne, a po akcie seksualnym, który często odbywał się bez zgody kobiety, płacił jej, aby ta nie zgłaszała sprawy na policję. Mimo ujawnienia nagrań Cosby dalej głosi swoją niewinność.

To nie koniec głośnego procesu wobec Cosby’ego, od którego odwróciło się całe filmowe środowisko. Kolejny proces w sprawie Andrei Constand planowany był na listopad tego roku, aktor poprosił jednak o przełożenie go na wiosnę 2018 r., aby miał czas skompletować nowy zespół obrońców. Jeśli aktor zostanie uznanym winnym napaści seksualnej na Constand może dostać nawet 10 lat więzienia kary.