Próbom uczczenia setnej rocznicy przyjęcia na krakowską ASP pierwszej kobiety towarzyszą spory.

Zofia Stryjeńska, żeby studiować na monachijskiej Akademii Sztuk Pięknych, musiała przebierać się za mężczyznę i posługiwać przybranym nazwiskiem: Tadeusz Lubański. Jej imienniczka - Zofia Baltarowicz-Dzielińska - miała więcej szczęścia. Kiedy w 1917 r. przyjechała do Krakowa, marząc o przyjęciu na tutejszą Akademię Sztuk Pięknych, o ocenę swoich prac poprosiła Jacka Malczewskiego. Wybrała go, bo jak mówiła „tylko talent jest w stanie zrozumieć talent”. Baltarowicz chciała zostać rzeźbiarką, więc Malczewski skierował ją do Konstantego Laszczki, ówczesnego kierownika katedry rzeźby. Ten zaś odesłał dziewczynę do rektora.

- Nikt nie chciał wziąć odpowiedzialności za dopuszczenie do studiów kobiety - opowiada dr hab. Iwona Demko z krakowskiej ASP. - Sądzono wtedy, że dziewczyny, jako istoty pozbawione talentu, nie mogą zostać artystkami. Ostatecznie pozytywną decyzję podjęła rada pedagogiczna. Zofia Baltarowicz-Dzielińska stała się pierwszą studentką w historii krakowskiej ASP.

23-latka rozpoczęła studia na wydziale rzeźby, gdzie traktowano ją, jak wspomina, „z wielką sympatią”. W recenzjach jej prac pisano, że łączy realizm ze słowiańskim duchem. Jedną z jej rzeźb - podobiznę Hugo Kołłątaja - do dziś można oglądać w Parku Jordana.

Szaro i smutno?

Losy debiutantki chciała upamiętnić wspomniana już Iwona Demko. Wysłała do redakcji wydawanych przez uczelnię „Wiadomości ASP” artykuł o Zofii Baltarowicz-Dzielińskiej oraz zdjęcie artystki, z prośbą o umieszczenie tego ostatniego na okładce kwartalnika. Zespół tekst przyjął, zdjęcie jednak odrzucił, tłumacząc, że wygląda „szaro i ponuro”.

Iwona Demko rozpoczęła więc w mediach społecznościowych akcję „List do rektora ASP”, w ramach której każdy może skierować do pełniącego tę funkcję prof. Stanisława Tabisza e-mail z prośbą o interwencję. Na Facebooku autorzy opublikowali niektóre z nich. „Upamiętnienie Zofii Baltarowicz-Dzielińskiej na okładce „Wiadomości ASP” będzie nie tylko ukłonem w stronę pierwszej studentki, ale również okazaniem szacunku kobietom, które dziś stanowią ponad połowę społeczności krakowskiej ASP” - pisze dr hab. Agata Zbylut.

Sama Iwona Demko zaznacza, że jej zdaniem odmowa nie wynika ze złej woli. - To efekt nieświadomości i tego, że kobiety wciąż są nieobecne w historii, której uczymy się z podręczników - mówi i dodaje, że nie chce, by sytuacja zaowocowała konfliktem wśród pracowników uczelni.

Okładka? Może w przyszłości

Magdalrna Litewka, rzecznik krakowskiej ASP, tłumaczy, że redakcja nie przyjęła okładki z podobizną Baltarowicz-Dzielińskiej z prostego powodu: jej projekt został przedstawiony za późno.

„Na posiedzeniu redakcyjnym, kiedy podejmowano decyzje o okładce, nie została złożona propozycja umieszczenia na okładce zdjęcia. Na ten rok zaplanowano jeszcze jeden numer kwartalnika, będzie więc okazja rozważyć spóźnioną propozycję na forum redakcyjnym” - czytamy w nadesłanym do redakcji stanowisku. Uczelnia podkreśla też, że „wszelkie zarzuty o dyskryminację kobiet w krakowskiej ASP są bezpodstawne”.

Sto lat szklanego sufitu?

Na poparcie tej deklaracji ASP podaje wyliczenia: w obecnej kadencji na siedmiu dziekanów czwórka to kobiety, panie pełnią też na uczelni funkcję kanclerza i kwestora. - Tak silna reprezentacja to pierwszy taki przypadek w historii krakowskiej ASP. Wydział rzeźby, na którym pracuję 67 lat musiał czekać na kobietę dziekana - studzi entuzjazm Demko. - Kobiety w gronie pedagogicznym nadal stanowią zdecydowaną mniejszość.

Niedoreprezentacja kobiet to problem nie tylko krakowskiej uczelni. Jak wynika z raportu „Marne szanse na awanse”, opublikowanego w ubiegłym roku przez Fundację Katarzyny Kozyry, kobiety stanowią 77 proc. studentów, ale już tylko 35 proc. pracowników naukowych i zaledwie 17 proc. profesorów zwyczajnych w państwowych uczelniach artystycznych.

- Brak wiary w siebie, przekaz społeczny, z którego wciąż wynika, że dziewczynki to „te mniej zdolne”, brak kobiecej solidarności - wylicza przyczyny zjawiska Iwona Demko. - To zresztą problem dotyczący nie tylko uczelni artystycznych, ale środowisk naukowych w ogóle. Póki nie zmieni się mentalność, nie może być mowy o równości.

WIDEO: Czy gwiazdy słuchają polskiej muzyki?

Źródło: Dzień Dobry TVN, x-news