To zaszczyt i satysfakcja, ale też ciężar odpowiedzialności - mówi 39-letnia Agnieszka Iwanicka z Korycina. Nie chciałaby zawieść mamy, która przekazała jej sztukę tkania na krosnach tkaniny dwuosnowowej. To ginący zawód, z którego słynie na całą okolicę. Agnieszka jest tkaczką w trzecim pokoleniu.

Mama Agnieszki - Bernarda Rość z Szaciłówki (gm. Korycin) to mistrzyni w swoim fachu. Do niedawna - jedyna w całej gminie. Kiedyś krosna stały niemal w każdym domu, dziś to niemal zapomniane narzędzie. Dawniej gospodynie tkały na nich len, chodniki... Ale tkanina dwuosnowowa to była tzw. wyższa szkoła jazdy. Złożona jest bowiem z dwóch przenikających się warstw. Wykonuje się ją z użyciem dwóch osnów (każdej w innym kolorze) i dwóch wątków (w kolorach osnów). Jedna strona tkaniny jest kolorystyczną odwrotnością drugiej. W rodzinie Agnieszki Iwanickiej takie tkactwo było uprawiane od pokoleń. Pani Bernarda fachu nauczyła się od swojej mamy - Marianny Dzieszko.

Ograniczony dostęp do treści - pozostało jeszcze 88%

Załóż konto i czytaj!

0 zł za testowy dostęp na 90 dni

Po wykupieniu otrzymasz pełen dostęp do wszystkich płatnych treści serwisów regionalnych Polska Press Grupy.

Uzyskaj bezpłatny dostęp

Masz dostęp? Zaloguj się