W niedzielę na Kongresie Kobiet pojawiły się pierwsze damy. Niestety bez Danuty Wałęsy i Agaty Kornhauser-Dudy.

Danuta Wałęsa, choć przyjęła zaproszenie, nie mogła wziąć udział w debacie z powodów osobistych, o czym poinformowała w liście odczytanym na sali plenarnej. - Jestem z wam i jestem za kobietami. Bądźmy aktywne i solidarne - brzmiały jedne ze zdań Danuty Wałęsy w liście skierowanym na Kongres.

W rozmowie, którą poprowadziła Dorota Warakomska, wzięły udział Jolanta Kwaśniewska oraz Anna Komorowska.

- Cieszę się, że jestem w Poznaniu, który ubóstwiam. To tu lokalne kongresy mają największy power - zaczęła swoje wystąpienie Jolanta Kwaśniewska.

- Każda z nas ma do odegrania jakąś rolę. Ciągle słyszę pytania, Jolanto jak żyć. "Bo co ja mogę, ja nic nie znaczę" - takie myślenie to błąd. Każda kobieta ma do odegrania rolę na swoją miarę. Każda w tym miejscu, w którym jest ma wiele do powiedzenia, więc najważniejsze to żeby uwierzyć w siebie i wzajemnie się wspierać - mówiła.

Zobacz galerię

- Co robić? Robić swoje. Warto robić to co jest w zgodzie ze swoimi przekonaniami, być autentycznym, nie udawać nikogo. I być wsparciem dla innych - mówiła z kolei Anna Komorowska. - Przez pewien czas byłam kobietą domową i wcale nie uważam tego za czas stracony. Oburzały mnie te pejoratywne określenia na temat kobiet, które poświęciły się rodzinie. Sama wychowałam piątkę dzieci, byłam menadżerem domowym. To była ciężka robota. Kobiety domowe nie dajcie sobie wmówić, że jesteście nic nie warte. A wszystkim kobietom powiem: szukajcie swojego miejsca i nie dajcie sobie powiedzieć, że jesteście drugiego sortu - mówiła.

Jolanta Kwaśniewska przekonywała z kolei, jak ważne jest głosowanie w wyborach. - Powinnyśmy więcej czasu poświęcić na przekonywanie kobiet, żeby głosowały, szczególnie na kobiety, które walczą o nasze prawa - mówiła.

- Panie mają w sobie pewną nieśmiałość, gdy chodzi o aktywność w sferze publicznej, trzeba ją przełamać - przekonywała A. Komorowska.

POLECAMY TEŻ:

IX Kongres Kobiet - parada