W toku burzy wokół ustawy o Sądzie Najwyższym widnieje groźba obniżenia ratingu Polski. Na łamach Dziennika Gazety Prawnej, analityk agencji ratingowej S&P odpowiedzialny za nasza kraj, Felix Winnekens, stwierdził, że Polska, w związku z wprowadzanym zmianami instytucjonalnymi jest wnikliwie obserwowana przez agencję.

– Jak dotąd kwestie dotyczące sądownictwa nie były priorytetowe dla agencji określających zdolność kredytową państw, jednak teraz może być to brane pod uwagę, szczególnie, że w niedalekiej przyszłości trzy kontrowersyjne ustawy o systemie sprawiedliwości najprawdopodobniej wejdą w życie – komentuje w rozmowie z Agencją Informacyjną Polska Press (AIP) główny ekonomista BBC prof. Stanisław Gomułka. Jak zaznacza ekonomista, po wprowadzonych zmianach główną kwestią stwarzającą problemy będzie interpretacja polskiego prawa przez unijne podmioty i państwa. – Inwestorzy obawiają się, że w wyniku konfliktu na linii Bruksela – Warszawa, wyroki polskiego sądu, poprzez możliwe kwestionowanie ich w europejskich instytucjach, nie będą obowiązywały w innych państwach członkowskich – mówi Gomułka.

Ekspert zaznacza, że bardzo prawdopodobne jest to, iż agencje ratingowe ponownie negatywnie ocenią zdolność kredytową Polski. – Ważne jest także to, czy decyzje polskich władz nie wpłyną na przepływ kapitału, przyszły unijny budżet oraz inne czynniki czysto ekonomiczne. Jeśli agencje źle ocenią nasz rating musimy liczyć się też ze spowolnieniem wzrostu gospodarczego oraz z tym, że będzie miało to wpływ na bilans obrotów bieżących i kurs złotego. Jak zaznacza Gomułka oceny ratingowe są bardzo ważne dla inwestorów i mogą ich zniechęcić do działań w danym państwie.

– Chodzi o ryzyko inwestycyjne, które jest silnie związane z ryzykiem prawnym. Często w biznesie dochodzi do sporów między udziałowcami, lub udziałowcami a państwem. Gdy wprowadzane zmiany wejdą w życie, będą się oni obawiać, czy zostaną osądzeni sprawiedliwie. To również, w swojej ocenie, muszą odnotować agencje ratingowe – podkreśla prof. Stanisław Gomułka

Dużo bardziej sceptyczny pozostaje inny ekonomista, Krystian Jaworski z Credit Agricole. – Trudno ocenić skalę wpływu działań władz na wzrost gospodarczy i nastroje zagranicznych inwestorów. Na początku nie odczujemy tego aż tak bardzo, jednak długoterminowo możliwy będzie spadek inwestycji – mówi. Krystian Jaworski zaznacza jednak, że trudno mówić w tym przypadku o regule. Jako przykład podaje Węgry, które mimo wielu kontrowersji politycznych, pozostają jednym z liderów, jeśli chodzi pozyskiwanie zagranicznych inwestorów. Ekonomista zgadza się z tym, że najprawdopodobniej agencja ratingowa S&P wyda nam negatywną ocenę. Krystian Jaworski stwierdził także, że zmiany mogą mieć wpływ nie tylko na zagranicznych inwestorów, ale też na naszych krajowych przedsiębiorców. – Brak stabilizacji w prawie, niepewność nie sprzyjają w prowadzeniu biznesu – mówi.

Czytaj też:
Znalazły się jednak pieniądze na budowę odcinkó dróg i obwodnic, na które bardzo czekają mieszkańcy wielu regionów. Sprawdź, gdzie

Kolejna aktualizacja ratingu S&P wobec Polski planowana jest na druga połowę października. Ostatnie obniżenie ratingu Polski przez S&P miało miejsce dwa miesiące po objęciu władzy przez PiS, mimo, że wcześniej ocena była pozytywna. Decyzja tłumaczona była zaniepokojeniem zmianami, jakie partia rządząca wprowadzała w mediach publicznych i Trybunale Konstytucyjnym. Teraz obawy budzą forsowane przez PiS zmiany w sądach. W ubiegłym tygodniu Senat przyjął ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa, która m. in skraca kadencje sędziów. Teraz do Senatu trafiła ustawa o Sądzie Najwyższym. – Poprawa funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości jest niezbędna, ale reforma powinna być przeprowadzona z poszanowaniem konstytucji – podsumowuje Stanisław Gomułka.

Obejrzyj Wideo:
60 Sekund Biznesu: System emerytalny zagraża rozwojowi gospodarczemu Polski