Inwestorzy z niepokojem spoglądają na notowania ropy. „Czarne złoto” jest najtańsze od sierpnia ubiegłego roku i paraliżuje nieco rynki wschodzące. Z kolei w Indiach trwa odliczanie przed wejściem w życie podatku GST. Czy znowu czeka nas chaos?

W ciągu ostatniego miesiąca cena baryłki ropy spadła o niemal 10$, czyli o blisko 20 proc. Inwestorzy przestraszyli się danych o rosnącej produkcji ropy z łupków w USA oraz doniesień z Nigerii i Libii. Okazuje się, że kraje te pompują obecnie „czarne złoto” na potęgę. Tradycyjnie rynki emerging markets zareagowały na te informacje zadyszką (choć w przypadku chociażby Polski, Turcji czy Indii zupełnie nieuzasadnioną). Pytanie za „100 punktów” i całkiem sporo dolarów czy przecena na rynku ropy dobiega końca? Naszym zdaniem w średnim horyzoncie podaż może mieć poważny problem ze sforsowaniem bariery 40$, ponieważ na chwilę obecna poziom 35$-40$ (w zależności od źródła) jest uważany za próg rentowności produkcji ropy z łupków w USA.

Czyli wielce prawdopodobne, że lada moment rynki wschodzące odzyskają wigor, w tym uważamy że i warszawska GPW lada moment powinna zakończyć korektę. Patrząc długoterminowo jesteśmy pełni obaw co do zachowania się ropy w przyszłości. Spodziewamy się dalszego rozwoju technologii i ograniczania kosztów pozyskiwania „czarnego złota” z łupków, tym samym w dłuższej perspektywie możemy być świadkami spadku jej cen poniżej 30$ za baryłkę.

W Indiach wielkie odliczanie czas zacząć – już za niespełna 10 dni zostanie wprowadzony długo oczekiwany podatek GST. Co to oznacza dla tamtejszej gospodarki? W krótkim horyzoncie, jak to przy tak dużych reformach w Indiach na ogół bywa, totalny chaos. Tym bardziej, że na niespełna dwa tygodnie przed wprowadzeniem analogonu VATu trwają jeszcze ostatnie poprawki. Patrząc jednak z dłuższej perspektywy GST to sposób na ograniczenie szarej strefy, wyższe wpływy do budżetu i spore ułatwienia dla przedsiębiorców. Uproszczenie i ujednolicenie systemu podatkowego ma daleko idące konsekwencje – chociażby do tej pory kierowcy w Indiach tracili około 60% czasu na kontrole, opłaty za przejazd i inne przestoje (trzykrotnie więcej niż średnio na świecie). Po wprowadzeniu GST czas postoju na przejściach granicznych między stanami ma zmniejszyć się o 40 proc. Co więcej w Indiach 90 proc. pracowników zatrudnionych jest „nieformalnie” – trudno będzie obecnie udowodnić urzędowi skarbowemu, że hala wielkości boiska do piłki nożnej, generująca określoną sumę przychodów, obsługiwana jest przez dwie osoby. Z tej perspektywy GST to absolutna rewolucja, zmiana dotychczasowych reguł gry. Niewątpliwie zmiana na lepsze.

Obejrzyj wideo:
Sprzedaż produktów rolniczych powinna być uproszczona