Kancelaria Prezydenta Andrzeja Dudy przesłała do Sejmy projekt nowej ustawy, która miałaby rozwiązać w Polsce problem kredytów frankowych. Inwestorzy zareagowali wyprzedażą najbardziej obciążonych problemem banków, chociaż główne założenia projektu, nad którym pracował prezydent, znane były już kilka tygodni temu.

W nowym projekcie prezydenta nie znajdziemy zapisów, które wprost nakazywałyby bankom podejmowanie działań zmierzających do przewalutowania kredytów. Proponowane regulacje skupiają się na restrukturyzacji kredytów i zmianach w Funduszu Wsparcia Kredytobiorców. Ustawa przewiduje zmianę kryteriów przyznawania zwrotnej pomocy w ramach Funduszu, zwiększenie wysokości możliwego do otrzymania wsparcia, wydłużenie okresu wolnej od odsetek spłaty otrzymanej pomocy i wprowadza możliwość umorzenia części zobowiązań. Ta część projektu ma dotyczyć wszystkich kredytów mieszkaniowych. Druga związana jest już konkretnie z restrukturyzacją kredytów walutowych. Z założenia ma być ona dobrowolna, a środki mają pochodzić z dodatkowego subfunduszu utworzonego w ramach Funduszu Wsparcia Kredytobiorców, zasilanego przez banki posiadające w swoich aktywach mieszkaniowe kredyty walutowe.

Maksymalne obciążenie będzie wynosić 0,5% kwartalnie wartości aktywów mieszkaniowych kredytów walutowych. Środki te będą dostępne dla danego banku przez pół roku. Później trafią do wspólnej puli i będą dostępne również dla klientów pozostałych banków. W reakcji na doniesienia o proponowanych zapisach inwestorzy postanowili skrócić swoje pozycje w najbardziej obciążonych bankach, w tym w PKO BP. Naszym zdaniem reakcja była chyba nadto przesadzona. Informacje, które zostały opublikowane znane były już kilka tygodni temu. Dlatego też traktujemy tą sytuację jako przejściową, która nie powinna w dłuższym horyzoncie wpłynąć na nastroje panujące na warszawskiej GPW.

Początek miesiąca to zawsze okres wielu istotnych publikacji makroekonomicznych, w tym zrewidowanych danych o indeksach PMI. Największą niespodziankę, niestety negatywną, sprawiły tym razem Indie. Przemysłowy indeks PMI spadł do poziomu 47,9 pkt i odnotował najniższą wartość od lutego 2009 roku. A wszystko za sprawą „największej rewolucji od uzyskania niepodległości”. Wprowadzenie centralnego podatku GST spowodowało, jak pokazują dane, niemały chaos. Produkcja przemysłowa i nowe zamówienia spadły najmocniej od ostatniego kryzysu, a przedsiębiorcy, aby utrzymać część popytu postanowili obniżyć ceny. Mimo tego, firmy są bardzo pozytywnie nastawione do najbliższych 12 miesięcy i uważają, że krótkoterminowy bałagan i spadek aktywności gospodarczej zostanie w następnych miesiącach sowicie wynagrodzony. Ich zdaniem nowa reforma sprawi, że system podatkowy stanie się przejrzysty i klarowny i w niedalekiej przyszłości przełoży się na zwiększenie efektywności gospodarki. Tak naprawdę następne kilka miesięcy pokaże, czy zamieszanie związane ze zmianami będzie miało charakter krótkotrwały, jak w przypadku wymiany banknotów, czy może spowodować głębsze spowolnienie. Naszym zdaniem istnieje duże prawdopodobieństwo, że przeciągu kilku miesięcy sytuacja wróci do normy, a bałagan ureguluje się niejako samoczynnie.

Obejrzyj wideo:
Polacy już się nie boją urlopu w Turcji