Potwierdzają się prognozy przedsiębiorców, którzy na początku roku charakteryzowali się umiarkowanym optymizmem, jak i pesymizm co do rozwoju sytuacji gospodarczej w Polsce.

Kiedy DNB Bank Polska zapytał przedsiębiorców na początku tego roku o ich ocenę perspektyw gospodarczych na najbliższą przyszłość, zdania były podzielone. Połowa spodziewała się w tym roku zagrożeń, zaś reszta przewidywała, że sytuacja zmieni się na lepsze bądź nie zmieni się wcale. Deklarowali oni również zwiększenie nakładów inwestycyjnych oraz podniesienie poziomu zatrudnienia.

Dane z „Szybkiego Monitoringu NBP” za II kwartał br. pokazują, że rację mieli umiarkowani optymiści. Pomimo dynamicznego wzrostu gospodarczego, dobrych wyników sprzedażowych i rosnących obrotów firm, ich przeciętna rentowność obniża się – wynika z badań NBP.

Sprawdziły się też prognozy ekspertów DNB i Deloitte wyrażone w raporcie „Kierunki 2017. Negatywne szoki gospodarcze. Stress–testy polskiej gospodarki w 2017 roku”. Coraz silniej odczuwalne będą koszty związane z polityką zatrudnienia. Według przedsiębiorców badanych przez NBP, przy obecnym poziomie płac, coraz bardziej dotkliwy staje się niedobór kadr. Zjawisko to będzie się pogłębiać.

– Już w raporcie „Kierunki 2016” zwracaliśmy uwagę na pogłębiający się deficyt siły roboczej; dziś widzimy że jest to dla wielu firm palący problem – zaznacza Marcin Prusak, DNB Bank Polska S.A. Z drugiej strony – ostanie odczyty poziomu bezrobocia pokazują, że rynek pracy po raz pierwszy od 26 lat osiągnął pewien przełom. 7,1 procenta – tyle według szacunków resortu wyniosła stopa bezrobocia w lipcu, co znaczy, że tak niskiego bezrobocia w tym miesiącu nie było w Polsce od 1991 roku. Co więcej, po raz pierwszy od lat wskaźnik ten nie spadł w lipcu, co może wskazywać na to, iż mamy do czynienia z osiągnięciem dolnego pułapu poziomu bezrobocia, de facto tzw. bezrobocia strukturalnego, które wynika z niedopasowana struktury podaży pracy i popytu na pracę ze względu na dostępne na rynku kompetencje. A ponieważ ten rodzaj bezrobocia ma zazwyczaj dość trwały charakter, uważam że szansą dla wielu firm będzie automatyzacja procesów produkcji. Oczywiście zakres i wpływ automatyzacji na poszczególne branże gospodarki będzie zróżnicowany, ale jest to nieunikniony kierunek rozwoju – dodaje.

Konkluzje raportu NBP potwierdzają również prognozy ankietowanych przez DNB i Deloitte przedsiębiorców dotyczące finansowania własnych działań rozwojowych. Na początku roku 54 proc. z nich deklarowało zwiększenie poziomu inwestycji; dzisiaj deklaracje te zaczynają się materializować. Okazuje się bowiem, że według szacunków NBP nastąpiła poprawa w skali inwestycji w przedsiębiorstwach, a w I kwartale nastąpił wyraźny wzrost w porównaniu z końcówką 2016 r. Jest to zasługą przede wszystkim dużych firm oraz przedsiębiorstw państwowych. Inwestycjom sprzyja otoczenie makroekonomiczne i optymistycznie oceniane możliwości finansowania działalności rozwojowej, m.in. dzięki korzystnej ofercie kredytowej.

– Na ożywienie aktywności inwestycyjnej polskich przedsiębiorstw z pewnością wpływa popyt wewnętrzny, znajdujący swoje odzwierciedlenie w wysokim poziomie wzrostu gospodarczego. Jako że szacowany wzrost może sięgnąć 3,8 – 4 proc. w skali roku, popyt ten ma szansę utrzyma się na obecnym poziomie – podkreśla ekpert. Istotne znaczenie ma również przyspieszenie absorpcji funduszy europejskich. W budżecie UE na lata 2014 – 2020 Polska otrzymała ponad 82 mld euro. Tak znaczący zastrzyk funduszy europejskich będzie w naturalny sposób sprzyjać większym nakładom finansowym w branży budowlanej i transportowej – dodaje.

Według ustaleń NBP, pomimo stabilnej sytuacji gospodarczej, przedsiębiorcy uznają silną konkurencję za czynnik w niemal równym stopniu hamujący, jak i inspirujący finansowanie własnych działań rozwojowych. Oznacza to silne uzależnienie przedsiębiorców od otoczenia rynkowego, gdyż decyzje o inwestowaniu w sferę innowacji i rozwoju wynikają z działań bezpośredniej konkurencji.

Obejrzyj wideo:
60 sekund biznesu: Żywność dobrej jakości musi kosztować