Posłowie Prawa i Sprawiedliwości postawili na swoim. Sejm uchwalił poprawkę do ustawy o trzeźwości. W gminach, które zdecydują się na nocną prohibicję, wzorem PRL-u wrócą tzw. mety, meliny i babcie. Znów na porządku dziennym będą zatrucia alkoholem niewiadomego pochodzenia, bo kto się chce i musi napić, ten znajdzie sposób, a pomogą mu w tym lokalni Al Capone.

Samorządy będą miały możliwość zakazywania, na mocy uchwał, sprzedaży nocnej w poszczególnych sklepach monopolowych. A to nie jedyne zmiany, jakie proponuje rząd.

Pijący wyjęci spod prawa

Czego chce Ministerstwo Zdrowia? Lista zmian jest naprawdę długa. Jak podaje "Rzeczpospolita", na każdej butelce alkoholu będzie musiał się znaleźć dokładny skład i wartość energetyczna. Do tego rząd chce, aby sprzedawcy musieli bardziej kontrolować, komu sprzedają wysokoprocentowe trunki.

Ma to pomóc w zmniejszeniu spożycia alkoholu przez młodzież. Nowe przepisy będą pozwalały samorządom nie tylko zakazać sprzedaży alkoholu między godz. 22 a 6, ale też ograniczyć liczbę sklepów sprzedających alkohol i lokali go serwujących na terenie poszczególnych dzielnic lub osiedli. W nowej ustawie do alkoholu zaliczono też piwo.

Przeczytaj, bo to ciekawe. Wystarczy KLIKNĄĆ!
Zawód informatyka pozwala dziś na spokojne i dostatnie życie, co innego budowlańca. Na co stawiać w przyszłości?

Również picie w miejscach publicznych ma być zakazane, z wyłączeniem tych specjalnie do tego wyznaczonych, jak np. ogródki piwne. Resort w ten sposób chce rozwiać wątpliwości związane ze spożywaniem alkoholu m.in. na bulwarach i nad kąpieliskami. Najwięcej emocji wzbudza jednak pomysł, aby ograniczyć sprzedaż nocną.

Tutaj najbardziej ucierpią sklepy monopolowe, które są otwarte całą dobę. Telewizyjne reklamy piwa mają natomiast zostać zepchnięte na późniejsze godziny. - Jako społeczeństwo spożywamy coraz więcej alkoholu, co stanowi zagrożenie dla bytu narodowego.

W ciągu ostatnich 6 lat spożycie alkoholu na jedną osobę wzrosło z 7,6 na 9,4 litra w przeliczeniu na 100 proc. alkohol. To stanowczo za dużo. Polska jest pod tym kątem na szarym końcu w Unii Europejskiej - powiedziała w rozmowie z Agencją Informacyjną Polska Press Krystyna Wróblewska, poseł na Sejm RP.

Prohibicja niczego nie zmieni?

Czy proponowana prohibicja coś zmieni? Zdaniem Andrzeja Gabińskiego, psychologa z wrocławskiego Ośrodka Terapii Uzależnień „Droga do domu” - nie! - Ktoś, kto będzie chciał się napić, kupi alkohol do godz. 22, a jeśli nie zdąży tego zrobić, kupi go choćby na stacji benzynowej albo u sąsiadki, tyle że drożej i niekoniecznie legalnie. Proszę zobaczyć, jak wygląda sytuacja z dopalaczami. Są zakazane. Punkty, które je sprzedawały, zostały zamknięte, a spożycie wcale nie spada. Moim zdaniem z problemem picia trzeba walczyć, ale nie tędy droga. Proponowałbym profilaktykę, edukację, a nie zakazy - podkreśla.

Zakaz sprzedaży alkoholu - ile pije Polak?

Rocznie statystyczny Polak spożywa ponad 10,5 litra czystego alkoholu. To w przeliczeniu daje aż 53 butelki wódki (prawie jedna na tydzień) lub 475 butelek piwa! Niepokojące są też prognozy, jakie dla Polski nakreśliła Światowa Organizacja Zdrowia - będziemy pić coraz więcej. Gorzej, że nastolatkowie (15-19 lat) piją średnio więcej niż dorośli Polacy. Statystycznie 13,2 l czystego alkoholu rocznie, czyli 66 butelek wódki.