Jak donosi BBC, obiekt kolokacyjny o planowanej powierzchni 600 000 metrów kwadratowych zdetronizuje największe do tej pory centrum danych, znajdujące się w Chinach. Ma również dysponować rekordowym wśród centrów danych potencjałem energetycznym równym 1000 MW.

Forteca danych w atrakcyjnej lokalizacji

Budowę największego centrum danych zleciła norwesko-amerykańska firma Kolos, określająca swój obiekt jako „fortecę danych”. Wybór takiej a nie innej lokalizacji motywuje doskonałymi warunkami klimatycznymi i dostępnością odnawialnych źródeł energii, które prawdopodobnie będą w stanie zaspokoić nawet 100% zapotrzebowania na energię planowanego data center.

– Skandynawia i tereny koła podbiegunowego stanowią bardzo atrakcyjną lokalizację dla ośrodków gromadzenia i przetwarzania danych nie od dzisiaj – wystarczy przytoczyć choćby przykład kampusu Facebooka w szwedzkim mieście Lulea. Możliwość stałego wykorzystywania niskiej temperatury zewnętrznej zwalnia z konieczności inwestowania w bardziej energochłonne rozwiązania do kontroli klimatu w serwerowniach, jakie wykorzystujemy choćby w naszych centrach danych, a to wymiernie obniża koszty budowy i utrzymania obiektu. Nie bez znaczenia jest również sąsiedztwo elektrowni wodnych, które pozwalają znacznie zmniejszyć koszty energii elektrycznej i obciążenie dla środowiska. Biorąc pod uwagę skalę przedsięwzięcia i dostęp do taniego źródła zasilania i chłodu, zapewne będzie to jedna z najbardziej efektywnych serwerowni na świecie – analizuje decyzję firmy Kolos Krystian Pypłacz, dyrektor Działu Data Center w Atmanie, liderze polskiego rynku centrów danych.

Autorzy projektu przewidują, że wykorzystanie odnawialnych źródeł energii przełoży się nawet na 60% oszczędności względem zasilania obiektu wyłącznie energią elektryczną z sieci energetycznej, co w efekcie pozwoli na optymalizację cen usług świadczonych w centrum danych.

W Polsce takie rozwiązanie prędko nie powstanie

W Polsce jest to na razie pieśń przyszłości. Nie chodzi oczywiście o zmianę klimatu na chłodniejszy, ale dywersyfikację źródeł energii. Niestety, brakuje proekologicznych działań ze strony władz państwowych, które mogłyby efektywnie zachęcać krajowych operatorów data center do szerokiego stosowania odnawialnych źródeł energii. – W naszym kraju są to bardzo kosztowne inwestycje, które z pewnością rzutowałyby na ceny usług dla klientów końcowych. Nawet jeśli doceniają oni proekologiczne inicjatywy, raczej nie wybiorą dostawcy usług o wyższych kosztach, ale korzystającego z OZE. Nie zmienia to jednak faktu, że wspólnie z ośrodkami DC z Europy aktywnie pracujemy na rzecz konsekwentnego ograniczania zużycia energii, o czym świadczy nasze uczestnictwo w programie Komisji Europejskiej: European Code of Conduct for Energy Efficiency in Data Centre – tłumaczy Krystian Pypłacz z Atmana.

W planach jest powstanie jeszcze większego centrum

Centrum danych w Ballangen odbierze dotychczasowy tytuł największego data center kampusowi zlokalizowanemu w chińskim Langfang, którego powierzchnia wynosi ponad 585 000 mkw. Niewykluczone, że ośrodek firmy Kolos utrzyma swój rekord wyłącznie do chwili powstania centrum danych projektowanego z kolei przez firmę Switch w Nevadzie. „Cytadela”, jak nazywa swoją inwestycję korporacja z Las Vegas, ma bowiem zajmować niemal 669 000 mkw. Jej przewidywana moc ma być jednak mniejsza niż „fortecy danych” i wynosić zaledwie 650 MW, co oznacza, że w tej kategorii norweski obiekt nadal pozostanie poza zasięgiem konkurencji. Zapewne do czasu.