We wtorek, w trakcie kolejnego już w ostatnich dniach spotkania z dziennikarzami, szef MSWiA mówił o postępach przy usuwaniu zniszczeń.

Cały czas pracują komisje, które szacują straty po nawałnicy - relacjonował Błaszczak, zaznaczając przy tym, że czas na podsumowanie akcji służb „jeszcze nastąpi”. Choć akcja ratownicza już się zakończyła, to trwa m.in. wymiana zniszczonych plandek, które chronią budynki przed deszczem i wiatrem oraz usuwanie powalonych drzew z dróg.

Błaszczak nie ukrywał oburzenia faktem, że wiele gospodarstw z województwa pomorskiego i kujawsko-pomorskiego wciąż pozostaje bez prądu. - Mają to wyjaśniać wojewodowie - mówił.

Szef MSWiA przyznał, że Polska będzie chciała ubiegać się o środki finansowe z zewnątrz.

- Jesteśmy gotowi, aby po szacowaniu strat wystąpić do Funduszu Solidarności Unii Europejskiej - zapowiedział.

Środki z funduszu przeznaczane są na „umożliwienia reagowanie na poważne klęski żywiołowe”, jakie dotykają kraje UE. Dotychczas z takiej pomocy skorzystały prawie wszystkie kraje Wspólnoty. Dodatkowe środki będą bardzo przydatne, ponieważ rząd zwiększył wsparcie dla poszkodowanych z tzw. funduszu klęskowego. Dotychczas na odbudowę domu można było uzyskać maksymalnie 100 tys. zł - dzięki zmianie przepisów kwota ta wzrosła do 200 tys.

Z informacji przekazanych we wtorek przez komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej gen. Leszka Suskiego wynika, że z powodu nawałnic strażacy interweniowali dotychczas w całym kraju 26 tys. razy. W akcjach brało udział 96 tys. strażaków.