Ministerstwo Obrony Narodowej ogłosiło przetarg na dostawę autobusów dla armii. Wygrał go niemiecki MAN, ponieważ polski Autosan spóźnił się ze złożeniem oferty. Dokumenty wpłynęły 20 minut po wyznaczonym terminie. MAN za 26 autokarów otrzyma 30 mln zł.

Jak ustalili dziennikarze radia RMF oferta sanockiej spółki była tańsza od niemieckiej o kilka milionów. Gdy okazało się, że Autosan spóźnił się, firma nie podjęła żadnych kroków, by jednak móc wziąć udział w przetargu i wyprodukować pojazdy dla 2. Regionalnej Bazy Logistycznej w Rembertowie. W związku z nieprawidłowościami pracę stracił dyrektor odpowiedzialny za przetargi w Autosanie. Sanocka spółka będzie dochodziła od niego na drodze postępowania cywilnego roszczeń finansowych.

Oburzenia nie kryje wiceminister obrony narodowej Bartosz Kownacki. - W mojej ocenie to jest kompromitacja, tylko należy ustalić, kogo i w jakim zakresie. Jak tylko dowiedziałem się o tej sprawie to skierowałem pismo do odpowiednich służb, żeby ją wyjaśniły. Ona wygląda co najmniej dziwnie - przyznał w rozmowie z RMF. Sprawą zajmuje się Centralne Biuro Antykorupcyjne i Służba Kontrwywiadu Wojskowego.

Zarząd spółki podkreślił w specjalnym komunikacie, że w przeciągu niespełna trzech miesięcy firmie udało się zakontraktować 23 autobusy oraz, że oczekuje na rozstrzygnięcie przetargów w których złożyła najkorzystniejszą ofertę na produkcję 27 autobusów.

Autosan wchodzi w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

Obejrzyj wideo:
60 sekund biznesu: Jak wygląda praca stewardesy w Liniach Emirates