W ciągu kilku ostatnich miesięcy benzyna zdrożała średnio o 60 groszy, a olej napędowy o 55 gr. Do wakacji ceny jeszcze wzrosną, ale i tak będą niższe o 30-50 gr od 2015 r. - prognozują analitycy.

4,49 zł za litr benzyny bezołowiowej 95, 4,82 zł za jej odmianę 98-oktanową, 4,22 zł za olej napędowy i 1,57 zł za gaz - tak pod koniec ubiegłego tygodnia kształtowały się średnie ceny paliw dla całego kraju. W Wielkopolsce były minimalnie (o 1-2 grosze) niższe. Ale i tak średnio o około 60 groszy więcej niż jeszcze na przełomie lutego i marca. Analitycy rynku zapowiadają, że te kwoty do lipca poszybują jeszcze w górę. Ale zatrzymają się niżej niż o tej samej porze rok temu.

Piątkowe popołudnie. Na stacjach zaczyna się weekendowe poruszenie. Wywołać je wśród klientów moją także ceny. 4,67 zł za litr benzyny Pb95, 4,53 za diesla, 1,54 za LPG - tak wyglądały na jednej z poznańskich stacji przy ulicy Grochowskiej. - Jeszcze w połowie maja płaciłem za diesla około czterech złotych - mówi nam Mateusz Karczyński, który codziennie dojeżdża do pracy i z powrotem 40 km. - Różnica może nie jest bolesna, ale odczuwalna. O ile wtedy zwykle raz na trzy tygodnie wydawałem na tankowanie około 220 zł, o tyle teraz blisko 250 złotych.

Analitycy rynku podkreślają, że ceny paliw rosną systematycznie od początku marca. Wtedy za litr benzyny 95 średnio płaciło się 3,89 zł, a za olej napędowy - 3,68 zł. Powrotu do tych cen raczej spodziewać się na razie nie należy. Tendencja wzrostowa utrzyma się przynajmniej do połowy lipca.

- Poza chwilowym zatrzymaniem, a nawet spadkiem o 1-2 grosze w minionym tygodniu, ceny paliw stopniowo rosną o kilka groszy w każdym tygodniu - mówi dr Jakub Bogucki, analityk rynku z e-petrol.pl. - Nie jest to jeszcze ostatnie słowo. Przewidujemy, że szczytowy poziom osiągną pod koniec lipca. Uspokoję jednak kierowców. O ile kiedyś nie wyobrażali sobie już cen poniżej 5 zł, tak teraz - w szczytowym momencie - pozostaną w bezpiecznym odstępie od tej granicy. Średnio w najbliższych miesiącach mogą osiągnąć pułap 4,70 zł za benzynę i 4,50 za olej.

Eksperci zaznaczają, że wzrost cen na stacjach nie jest bezpośrednio podyktowany zbliżającymi się wakacjami. Przede wszystkim chodzi o sytuację na rynku światowym. - W styczniu baryłka ropy naftowej kosztowała ok. 30 dolarów, a dzisiaj przekracza 50 dolarów - mówi Urszula Cieślak, analityk z BM Reflex.

- To wynik kilku zdarzeń. Największe znaczenie miało wstrzymanie dostaw z Nigerii z powodu ataków rebeliantów. Do tego zaczęły spadać zapasy ropy w USA, a z powodu pożarów w Kanadzie ograniczono produkcję. Przy rosnącym, wakacyjnym zapotrzebowaniu na paliwo, musi to przekładać się na wzrost cen. Ale to nie wakacje, a warunki produkcyjne i rynkowe są bezpośrednią przyczyną.

Cieślak prognozuje, że cena za baryłkę ropy nie osiągnie pułapu 60 dolarów, więc wakacyjne paliwo będzie w tym roku tańsze niż w poprzednim o ok. 30 gr w przypadku benzyny, a nawet 50 gr - diesla. Przypomina też, że podróżując w trakcie urlopu, warto wybierać stacje w dużych miastach i przy kluczowych drogach. Tam, gdzie większa konkurencja, ceny powinny być bowiem niższe. Na wakacjach będą chciały zarobić głównie stacje z mniejszych, turystycznych miejscowości.

Średnie stawki


  • Według statystyk portalu e-petrol, w ubiegłym tygodniu najwięcej za benzynę PB95 płacili mieszkańcy województwa zachodniopomorskiego. Litr tego paliwa kosztował tam średnio 4,57 zł. O grosz taniej było w woj. warmińsko-mazurskim. Z kolei w Wielkopolsce benzyna kosztowała średnio 4,48 zł, olej napędowy - 4,20 zł, a autogaz - 1,54 zł.

  • Jeszcze na początku marca Wielkopolanie płacili za paliwo o 56-62 gr mniej. Benzyna kosztowała wtedy średnio 3,86 zł za litr, diesel - 3,64 zł. Droższy był jednak autogaz, bo kosztował 1,65 zł. Dla porównania: na początku maja litr Pb95 kosztował u nas średnio 4,30 zł, diesla - 3,95 zł, a autogazu - 1,56 zł.