Coraz więcej trzeba zapłacić przy kupnie mieszkanie. Choć oprocentowanie kredytów się nie zmienia, banki podwyższają marże. Rosną też ceny metra kwadratowego mieszkania.

W maju br. podwyżki marż kredytowych wprowadziły dwa banki: Alior Bank i Credit Agricole. W najbliższym czasie dołączy do nich mBank Hipoteczny. Dobrą informacją jest natomiast nadal utrzymujące się niskie oprocentowanie kredytów hipotecznych. Podwyżki nie ominęły także rynku mieszkaniowego. Największy wzrost średniej ceny transakcyjnej nabywanych lokali odnotowano we Wrocławiu.

Jak wynika z najnowszego raportu Metrohouse i Expandera, miniony miesiąc przyniósł kolejny wzrost marż kredytowych. Osoby posiadające wysoki wkład własny (25 proc.) muszą się liczyć z marżą na poziomie nawet 3 proc.

Tendencja wzrostowa trwająca już pięć i pół roku początkowo została wywołana przez kolejne obniżki stóp procentowych. Duży wzrost marż nastąpił również pod koniec 2015 r. w związku z planowanym wówczas wprowadzeniem podatku bankowego. Zwiększone koszty składek na BFG w związku z upadłością SKOK-ów czy SK Banku także nie były bez znaczenia.

- Obecnie podejmowane decyzje o podwyżkach mogą wynikać z tego, że część banków woli się skupić na bardziej zyskownych dla nich kredytach konsumpcyjnych. Inną możliwością jest obawa, że osoby, które teraz się zadłużają, mogą sobie nie poradzić ze spłatą w przyszłości.

Mamy obecnie czas dużego optymizmu związanego m.in. z bardzo dobrą sytuacją na rynku pracy. W połączeniu z niskimi stopami procentowymi taka sytuacja może prowadzić do nadmiernego zadłużania się. Poprzez podwyżki marż banki mogą więc wpływać na spadek ryzyka wystąpienia tego problemu - tłumaczy Jarosław Sadowski, główny analityk Expandera.

W jego ocenie w przyszłości, w wyniku rosnących stóp procentowych, kredytobiorcy będą mieli kłopoty ze spłatą wyższych rat.
- Dzięki podwyżkom marż bankowcy zapewne chcą zniechęcić do zaciągania kredytów klientów, którzy w przyszłości nie będą w stanie ich spłacić. Poza tym, paradoksalnie, wysoka marża może częściowo niwelować skutki podwyżek stóp procentowych. Gdy te wzrosną, banki będą mogły zaoferować niższe marże, co umożliwi renegocjacje warunków zaciąganych obecnie kredytów lub ich refinansowanie. Po obniżce marży rata wzrośnie w mniejszym stopniu, niż wynikałoby to ze wzrostu stóp procentowych - dodaje Sadowski.

Wrocław droższy od Warszawy

Chętni na kupno mieszkania we Wrocławiu obecnie muszą płacić średnio o 5786 zł za mkw., czyli o ponad 9 proc. więcej niż w kwietniu br. Jest to największa zmiana procentowa, biorąc pod uwagę miasta uwzględniane w raporcie.
- Jeżeli trend wzrostowy utrzyma się w kolejnych miesiącach, to należy postawić pod znakiem zapytania dalszą aktywność inwestorów obserwujących wrocławski rynek, którzy w stolicy Dolnego Śląska poszukują mieszkań na wynajem - zaznacza Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse.

Czytaj też:
Już ponad połowa Polaków musi leczyć się prywatnie. Ile na co wydajemy?

Choć na warszawskim rynku odnotowano znacznie mniejszą podwyżkę cen niż we Wrocławiu (o 1,6 proc. m/m), to zmiana jest zauważalna. - Średnia cena transakcyjna mieszkania nabywanego w stolicy wzrosła do 7704 zł za mkw. Takich cen nie widzieliśmy w Warszawie już od dawna, bowiem w ostatnich kilkunastu miesiącach średnia wahała się w granicach 7,2-7,5 tys. zł - zauważa ekspert Metrohouse.

W przeciwieństwie do wielu innych lokalizacji kształtowanie się cen na warszawskim rynku jest zależne od dwóch czynników: popytu na najdroższe mieszkania, które z powodzeniem (przy większej liczbie takich transakcji) potrafią wpłynąć na średnią dla danego miasta, oraz nabywanego metrażu tego rodzaju lokali. Zdarza się, że mieszkanie o metrażu 20 mkw. w kamienicy osiąga cenę znacznie ponad 10 tys. zł, podczas gdy metr kwadratowy standardowego mieszkania w podobnej lokalizacji bywa nawet 20 proc. tańszy - wyjaśnia Jańczuk.

OBEJRZYJ WIDEO:
Co drugi Polak planuje w tym roku wyjechać na wakacje