Unia Europejska postanowiła, że obywatele Ukrainy nie będą potrzebowali wiz, by poruszać się po krajach strefy Schengen. Choć bez pozwolenia na pracę nie będą mogli pracować w krajach unijnych, to być może nie będą już tak chętnie przyjeżdżali do pracy w Polsce.

A sytuacja demograficzna jest taka, że zaczyna u nas brakować ludzi do pracy, zwłaszcza do prostych robót. W Wielkopolsce od 2015 roku ubywa ludzi w wieku produkcyjnym, a przywracanie na rynek pracy pozostających w rejestrach urzędów pracy osób biernych zawodowo nie jest wcale takie proste.

- Prawie co trzeci pracodawca deklaruje, że chce w tym roku zatrudniać pracowników, z tego 59 procent niskiego szczebla.

Przeszło 53 procent firm handlowych ma problemy z rekrutacją pracowników, a blisko 40 procent chce zatrudnić osoby z Ukrainy. Zatrudnianie cudzoziemców to potrzeba związana z niedoborem kadr, a nie optymalizacja kosztów - deklaruje Jacek Kulik z Konfederacji Lewiatan.

Zobacz też: Pierwszy bezwizowy pociąg z Ukrainy

Przeciętny imigrant z Ukrainy to mężczyzna (58 procent), najczęściej po 45 lub do 25 roku życia. Obecnie najczęściej przyjeżdżają osoby młode (przeszło 28 procent) pochodzące z rejonów zagrożonych konfliktem zbrojnym. Blisko 38 procent przyjeżdżających legitymuje się wyższym wykształceniem, a przeszło 54 procent ma wykształcenie średnie. Więcej niż połowa (64 procent) pracuje poniżej swoich kwalifikacji. Zatrudnieni są w głównie w gospodarstwach domowych, budownictwie oraz rolnictwie. Ich średnie wynagrodzenie to 2100 zł netto, z którego trzecią część przeznaczają na utrzymanie rodziny na Ukrainie, gdzie zarobki są znacznie niższe.