Do makabrycznych wydarzeń doszło w niedzielny poranek na ulicy Kalinowej w Złotnikach. Mieszkańcy byli świadkami jak pod ich oknami sfora psów myśliwych rozszarpała żywcem jelenia. Zwierzę próbowało uciekać, ale zostało zagryzione. Myśliwy, który wówczas polował, przypatrywał się wszystkiemu, nie odgonił psów, jak kazali mu świadkowie zdarzenia. Poznański zarząd Polskiego Związku Łowieckiego mówi, że to było polowanie dewizowe, prowadzone przez Francuzów. Świadek zdarzenia: - Psy były wołane po polsku.

W niedzielny poranek zamiast rodzinnego śniadania, mieszkańcy ulicy Kalinowej w Złotnikach byli świadkami makabrycznych wydarzeń. Na ich oczach sfora psów myśliwych zagryzła jelenia, który uciekał z lasu w stronę ludzi. Wcześniej zwierzę zostało ranione kulą.

- Obudziło nas szczekanie psów i skowyt zwierzęcia. Z okna sypialni na poddaszu widzieliśmy jak z lasu w naszą stronę biegnie jeleń, a do niego doczepione psy.

Nie wiem ile ich było. Zwierzę chciało wejść na górkę, by psy się od niego odczepiły. Te jednak ściągnęły go i dalej go zagryzały. Dopiero po chwili z lasu wyszedł myśliwy. Ale zamiast odgonić zwierzęta to rozmawiał na zmianę przez krótkofalówkę i telefon - relacjonuje Daniel Zając, świadek zdarzenia. - Wybiegłem z domu i krzyczałem do niego, by zabrał te psy. Jeleń konał tuż pod naszymi oknami.

- Z naszej kuchni wszystko było widać - potwierdza Kinga Wieczorek, sąsiadka. - Zamiast usiąść do śniadania, pilnowałam, by dzieci nie widziały tych dantejskich scen. Mąż wybiegł z domu, nakazując myśliwemu odegnanie psów. Na nic.

To nie cały artykuł - więcej przeczytacie w naszym serwisie PLUS

***
Film z miejsca wydarzenia