Prawdopodobnie wilki zaatakowały i niemal doszczętnie zjadły cielaka. Zdarzenie miało miejsce w ubiegły poniedziałek między Dyminkiem, a Bielicą. Martwą sztukę znalazł rolnik, który na łące pod lasem i nieopodal rzeki wypasał krowy.

- Jak co dzień wypuściłem krowy na pastwisko. Najpierw zaskoczyło mnie, że wszystkie rozbiegły się po łące. Potem usłyszałem ryk cielaka. Poszedłem w tamtym kierunku. Zobaczyłem leżącą już martwą sztukę, wiedziałem, że to nie lisy go tak urządziły - mówi Józef Soroka z Bielicy, który zadzwonił po weterynarza ze Szczecinka. - On od razu stwierdził, że cielaka zjadły wilki. Została tylko głowa, kopyta i ogon - mówi rolnik i pokazuje zdjęcia.

Faktycznie z dwu-, trzydniowego cielaka niewiele zostało. - Wybrały najsłabszego w stadzie - przyznaje pan Józef. W sumie hoduje 50 sztuk bydła. Krowy jeść chcą, więc po zdarzeniu przeprowadził je na pastwisko bliżej ludzi. - W areszcie krów nie będę trzymać. Liczę na to, że wilki nie wrócą, chociaż czytałem, że potrafią dziennie zrobić nawet 100 kilometrów - dodaje Soroka.

 

Zobacz też: Wilcze zabawy i czułości nagrane fotopułapką [WIDEO]

 

Rolnik stracił cielaka wartego 1 tys. zł. Wilki są pod ochroną, więc o odszkodowanie należy zwrócić się do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. W przypadku gminy Biały Bór instytucja znajduje się w Szczecinie.

 

Nie ma wątpliwości. Atakowały wilki

Fachowcy z kolei ostrzegają, że wilk jest drapieżnikiem i jeśli znalazł na pastwisku jedzenie, za którym nie musiał się mocno nabiegać, jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że wróci. - W tym przypadku nie może być mowy na przykład o wściekłych psach. One nie atakują w większej grupie niż dwa. Z kolei dwa nie poradziłyby sobie z takim cielakiem. To wskazuje, że cielak musiał być zaatakowany przez większą grupę - watahę. W dodatku niemal w trzech czwartych zjedzony - analizuje sytuację Marek Stasiuk, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinku. i dodaje: - Stwierdził to też na podstawie rozstawu zębów i pogryzionych kości weterynarz z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem. Nie ma wątpliwości, że były to wilki - mówi rzecznik.

 

Zobacz: Wilki są na całym Pomorzu. Gdzie jest ich najwięcej? [MAPA]

 

Człowiek też jest zagrożony?

Przy okazji Stasiuk kieruje, zwłaszcza do ludzi, ostrzeżenie. - Należy zwracać uwagę na zagrożenie z ich strony. To piękne, dzikie zwierze, obiekt zainteresowania fotografów i przyrodników, ale to przede wszystkim drapieżnik poszukujący pożywienia. O tym musimy pamiętać. Zwracajmy więc uwagę na zwierzęta w zagrodach i na samych ludzi. Ostatnie ataki wilka na człowieka na naszym terenie sięgają lat 80., jednak dmuchajmy na zimne i bądźmy przezorni - mówi Marek Stasiuk. Dodaje, że wilki na dobre zadomowiły się w naszych lasach. W sumie na stałe przebywa na terenie RDLP w Szczecinku ok. 120 osobników, czyli od 10 do 13 watah. Jeszcze raz tyle wilków wędruje przez te tereny. - Trzeba być ostrożnym. Wieczorami nie wypuszczajmy naszych psów, które są przysmakiem wilka - dodaje Stasiuk.

 

Maria Sowisło

maria.sowislo@polskapress.pl

 

Zobacz też: Wilki chciały upolować żubry w Puszczy Białowieskiej

[b]