Wytwarzana na lewo masa jajowa przez ponad trzy lata trafiała do odbiorców. Śledczy do tej pory postawili podejrzanym łącznie 165 zarzutów. Aż 165 zarzutów postawiła ostrowska prokuratura dwójce mieszkańców tego powiatu, którzy oszukiwali produkując i sprzedając masę jajową z podrobionymi znakami towarowymi.

Według śledczych oszukali oni inne firmy na kwotę blisko 100 tysięcy złotych. Przestępczy proceder przez ponad trzy lata uprawiali 48-letni przedsiębiorca i współpracująca z nim 33-letnia kobieta. Produkcja odbywała się na terenie należących do mężczyzny zabudowań.

- Wykorzystując odpowiednią linię technologiczną wytwarzał, pomimo nie dokonania zgłoszenia prowadzonej działalności, masę jajową. Następnie działając wspólnie z podejrzaną sprzedawał wytworzony produkt, opatrując go etykietami z podrobionymi znakami towarowymi - informuje zastępca prokuratora okręgowego Janusz Walczak.

Z materiałów wynika, że oszuści nawiązali kontakt z właścicielami jednej z piekarń działających na terenie Ostrowa. Zapewnili, że mają w ofercie oryginalny towar, po czym od stycznia 2013 do marca 2016 roku sprzedawali własną masę jajową, wykorzystując opakowania z podrobionymi znakami towarowymi zakładu z województwa podlaskiego. W innych przypadkach nielegalnie oznaczali wprowadzany do obrotu towar znakami producenta z terenu  województwa pomorskiego.

Po zatrzymaniu przez policję wobec 48-latka i 33-latki zastosowano dozór i poręczenie majątkowe. Postawiono im łą-cznie 165 zarzutów.  Prokuratorskie śledztwo jest kontynuowane i niewykluczone, że ta liczba wzrośnie. Podejrzanym  grozi do ośmiu lat więzienia.

Masa jajowa to gotowy półprodukt będący alternatywą dla wykorzystywania świeżych kurzych jaj w przemyśle cukierniczym. Może być stosowana też do produkcji makaronów, pasztetów, czy majonezów.

To już druga w ostatnim okresie podobna sprawa w regionie kaliskim. Poprzednia dotyczyła produkcji na dużą skalę suszu jajecznego bez  nadzoru sanitarnego i zezwoleń. 59-letni biznesmen Krzysztof Z. zarobił na tym 20 milionów zł. Podczas procesu przyznał się do wszystkiego. Sąd potraktował to jako okoliczność łagodzącą i skazał go na 5 lat więzienia, 50 tysięcy zł grzywny i  zakaz prowadzenia podobnej działalności przez 5 lat.