Rolnicy toczą walkę z pogodą. Przez deszcze, kombajny później wyjechały w pole. Gospodarze spieszą się, żeby wszystko zebrać. Na szczęście zboże obrodziło i nie zabraknie mąki na chleb. To nieustanna walka z pogodą. Każdego dnia rolnicy z regionu pilskiego z niepokojem spoglądają w niebo i wsłuchują się w prognozy pogody. Będzie można wyjechać kombajnem w pole czy znów będzie padać? Każdy dzień opóźnienia to stracone pieniądze.


- Mamy spore opóźnienie. Przecież już jest sierpień, a dopiero w weekend kombajny na dobre wyjechały. Winna jest pogoda. Najpierw, jak było w miarę sucho, to zboże nie było jeszcze dojrzałe. A potem się rozpadało. W ubiegłym tygodniu nie było dnia bez deszczu. Na mokre pola kombajny nie miały co wjeżdżać, bo by utknęły

- mówi Antoni Kapeja, sołtys wsi Piesno w gminie Łobżenica.

Ale jak już w weekend się poprawiło, to rolnicy ostro zabrali się do pracy. Muszą zdążyć przed kolejnym deszczem.

- Pracujemy do późna. Sam we wtorek schodziłem z pola dopiero przed północą, a w środę już od rana kosiliśmy - opowiada pan Antoni.

Niestety chwilę po rozmowie niebo się zachmurzyło i jeszcze przedpołudniem w środę spadł deszcz. To znów zastopowało na jakiś czas prace na polu. Co gorsza, nie było wiadomo kiedy przestanie padać, w środę prognozy wskazywały opady również w czwartek i w piątek.

Kiedy tylko pogoda dopisała, ostro za pracę wziął się również Jarosław Brzeziński, sołtys wsi Kruszki (gm. Łobżenica). - Jest ciężko w tym roku - nie kryje gospodarz.

Pocieszeniem dla niego jest to, że pole obrodziło.

- Z rzepakiem jest słabo, ale z pozostałymi zbożami nie jest źle. Myślę, że u innych rolników jest podobnie, więc można być spokojnym: będzie w tym roku z czego robić chleb.

Pan Jarosław nie przejmuje się cenami zbóż w skupie, bo on wszystko, co zbierze, zostawia na własne potrzeby. Do wykarmienia ma spore stado krów, w tym cielaki trojaczki, które kilka miesięcy temu urodziła krowa Poziomka.

Za to na ceny zboża zwraca Piotr Maj, gospodarz ze wsi Wysoka.


- Za tonę pszenicy w skupie płacą teraz około 650 złotych. Wcześniej było 740 złotych. Zawsze na czas żniw cena spada. A jak będzie bardzo dużo zboża, to ceny będą jeszcze niższe

- przewiduje.

Pan Piotr jest zadowolony z tego, jak w tym roku obrodziło zboże.

- Jęczmień bardzo dobrze się „sypie”, wychodzi nawet 8 ton z hektara, pszenicy 6 ton. Dzięki temu teraz jestem już spokojny. Pogoda od paru dni się utrzymuje, zboże szybko znika z pól. Będzie dobrze - ma nadzieję mężczyzna.

Tymczasem policjanci przez cały czas przypominają rolnikom, żeby zrobili wszystko, by w żniwa nie doszło do wypadku. Ostatnio gospodarzy z powiatu odwiedzili policjanci z posterunku w Kaczorach. Funkcjonariusze podkreślali, żeby nie zapominać o zasadach bezpieczeństwa, uważać na dzieci i robić przerwy w pracy na odpoczynek. 

ZOBACZ TEŻ:

Mieczysław i Aleksandra Babalscy – pionierzy upraw ekologicznych w Polsce

Źródło: Dzień Dobry TVN/x-news.pl