Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

FC Utrecht - Lech Poznań. Lech nie przeląkł się „Szubienicy”, Nicki Bille mógł być katem FC Utrecht

Maciej Lehmann
FC Utrecht - Lech Poznań
FC Utrecht - Lech Poznań Przemysław Szyszka
Lech nie przeląkł się „Szubienicy”, bo tak nazywa się stadion w Utrechcie. Obiekt stoi bowiem w miejscu, gdzie kilkaset lat temu miały miejsce publiczne egzekucje. Co więcej, to Kolejorz w czwartkowy wieczór mógł wcielić się w rolę kata. Nicki Bille Nielsen zmarnował bowiem w końcówce meczu dwie fantastyczne okazje.

Potwierdziły się nasze przewidywania, że w tej chwili Utrecht w niczym nie przypomina tego, który wiosną 4. miejsce w Eredivisie. Holendrzy nie tylko nie są w rytmie meczowym (rozgrywki ligowe wznowią dopiero w połowie sierpnia) i nieprzypadkowo mieli kłopoty w poprzedniej rundzie z maltańskim FC Valetta, ale też trudno było im zastąpić sprzedanych kilka tygodni temu za ponad 11 mln euro trzech najlepszych graczy ofensywnych. W grze gospodarzy widać było brak zrozumienia, szybkości i agresywności. Próbowali grać oszczędnie, wymieniali podania, ale w ich taktyce nie było nic zaskakującego.

Lechowi pasował taki styl gry. Rywale swoją technikę pokazywali 40 metrów od bramki Putnocky’ego, ale gdy zbliżali się do pola karnego, gubili piłkę, bo widać było, że nie są zgrani i więcej w ich próbach ofensywnych było chaosu niż przemyślanych, wyćwiczonych schematów.

Nowo sformowana przez Nenada Bjelicę defensywa Kolejorza radziła sobie bez problemów z Holendrami. Nikola Vujadinović, który debiutował w poznańskiej drużynie, choć nie był oazą spokoju i nawet potknął się o piłkę, wygrywał wszystkie powietrzne pojedynki z gospodarzami. Poprawnie, twardo grał Janicki i choć odebrał zdecydowanie mniej piłek niż jego nowy partner ze środka obrony solidnie zaryglował dojście do pola karnego.

Kolejorz dobrze się bronił nie dopuszczał piłkarzy FC Utrecht do strzałów, ale niestety nie potrafił wykorzystać słabości rywali. Goście mieli mnóstwo okazji do kontrataków, co z tego kiedy niemal wszystkie próby szybkiego rozegrania piłki były niedokładne. Gajos owszem próbował zagrywać na wolne pole do wychodzących z własnej połowy skrzydłowych, ale robił to fatalnie. To było denerwujące, bo gdyby do swoich zagrań dołożył trochę jakości, Makuszewski miałby więcej okazji do rozgrzania stojącego w bramce Jensena. Tak jak choćby było to już na początku meczu, kiedy „Maki” strzelał z prawej strony pola karnego.

Lepiej lechici radzili sobie w ataku pozycyjnym. Jak zwykle aktywni byli Situm i Kostewycz. Ta dwójka wywalczyła kilka stałych fragmentów gry, po których kotłowało się pod bramką FC Utrecht. W 15 min. Radosław Majewski, zastępujący kontuzjowanego Darko Jevtica wybrał wariant z dośrodkowaniem na 18 metr, ale Gajos źle trafił w piłkę i wydawało się, że trafi piłką w dach stadionu. Dobre dośrodkowanie Majewskiego zmarnował też w 29 min Makuszewski. Obrońcy zbyt krótko wybili piłkę, ale skrzydłowy Kolejorza, który powietrza uderzył na bramkę trafił w nogi obrońców. Gospodarze zagrozili bramce Lecha dopiero w 36 min. Po indywidualnej akcja Emanuelsona, który zszedł do lewej strony i dośrodkował po ziemi czujność zachował Putnocky i pewnie złapał piłkę.

Po zmianie stron Holendrzy też niczym nie zaimponowali. Kolejorz kontrolował przebieg meczu, a w końcówce gdy gospodarze wyraźnie opadli z sił mieli trzy doskonałe okazje na strzelenie gola! W 76 min Nicki Bille Nielsen zmarnował „setkę”, która pewnie będzie mu się jeszcze śniła do niedzielnego meczu z Piastem Gliwice, albo jeszcze dłużej. Duńczyk przejął piłkę po nieudanym strzale Dilavera i będąc 11 metrów sam przed bramkarzem, uderzył tak, że Jensen uratował swoją ekipę przed utratą gola. Chwilę później Gajos pokusił się na płaskie uderzenie zza pola karnego. Piłka jeszcze podskoczyła przed bramkarzem, ale zdołał on odbić ją nogami na rzut rożny!

Nicki Bille mógł mieć prawdziwe „wejście smoka”, bo w 81 minucie główkował z kilku metrów tuż obok lewego słupka! Nie udało się więc strzelić pozna-niakom gola, ale remis 0:0 to niezły wynik przed rewanżem przy Bułgarskiej, gdzie nasi piłkarze będą mieli wsparcie na pewno ponad 25 tysięcy gardeł.

FC Utrecht0

FC Utrecht: Jensen - Klaiber, Van der Maarel (84.der Meer), JanssenI, Braafheid - Brama (75.Troupee) - Van de Streek, LabyadI, Emanuelson I- Kerk, Dessers (75.Leeuwin).Trener: NEric ten Hag.

Lech : Putnocky - Dilaver, Janicki, Vujadinović, KostewyczI - TrałkaI, Gajos - Makuszewski (77.Gumny), Majewski (85.Radut), Situm - Gytkjaer (69.Nielsen). Trener: Nenad Bjelica.

Sędziował: Aleksandar Stavrev (Macedonia).

Info z Polski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gloswielkopolski.pl Głos Wielkopolski