Głos Wielkopolski

Stal Stalowa Wola pokonała w Rzeszowie Wartę Poznań 1:0 po golu samobójczym

Stal Stalowa Wola - Warta Poznań 1:0 (0:0)Bramki: 1:0 Patrzykąt  70-samobójcza.Stal: Brylewski - Janiszewski (59 Korczyński), Jarosz, Zalepa, Sobotka

Krzysztof Kapica

Następne
Przeglądaj również za pomocą strzałek na klawiaturze [1/32] Następne

Stal Stalowa Wola - Warta Poznań 1:0 (0:0)

Bramki: 1:0 Patrzykąt 70-samobójcza.

Stal: Brylewski - Janiszewski (59 Korczyński), Jarosz, Zalepa, Sobotka - Stąporski, Stelmach (73 Wasiluk), Hirskyi (46 Dziubiński), Bukowiec, Trubeha ż - Gębalski. Trener Janusz Białek.

Warta: Lis ż - Patrzykąt, Kieliba, Dejewski, Jasiński - Biegański (61 Sanocki), Grobelny (30 Szynka ż), Laskowski ż, Cierpka, Fiedosewicz - Antkowiak (67 Przybyła). Trener Petr Nemec.

Sędziował R. Rokosz (Katowice). Widzów (w Rzeszowie): 350.



W przypadku wygranej Warta wracała na fotel lidera. Goście mieli swój plan na mecz; ze stałych fragmentów, nawet z autów, wrzucali piłkę pod bramkę 19-letniego Mikołaja Brylewskiego, który miał spore kłopoty, ale z pomocą obrońców zachował czyste konto.

Kumulacja emocji miała miejsce w doliczonym czasie, gdy poznaniacy wykonywali dwa wolne. Po pierwszym „Stalówka” miała kontrę trzech napastników na jednego obrońcę, ale zrobił się z tego spalony.

Po drugim strzelał na bramkę golkiper Adrian Lis, dobijał Adrian Szyszka i goście domagali się gola, sugerując, że piłka minęła linię bramkową. Arbiter był jednak nieugięty.

Goście przeważali w pierwszym kwadransie; w 10. minucie stuprocentową okazję miał Hubert Antkowiak, ale końcami palców na róg odbił piłkę Brylewski.

Gospodarze odpowiedzieli w 19. minucie po rogu Bartosza Sobotki; główkował najpierw Sebastian Zalepa (wybił obrońca), a potem Grzegorz Janiszewski (tuż nad bramką).

Po przerwie goście ruszyli od samego początku wykorzystując słabszą postawę Janiszewskiego na prawej stronie. Już w 46. minucie Brylewski miał problemy z obroną uderzenia zza pola karnego Adriana Szynki.

Chwilę później po akcji Szynki z 12 m fatalnie spudłował Krzysztof Biegański. Zmiany i przegrupowanie sił po kwadransie przeniosły ciężar gry na środek pola a bramkowe akcje można było policzyć na palcach jednej ręki.

W 70. minucie gospodarze przeprowadzili ładną akcję, na prawym skrzydle ładnie urwał się Adrian Dziubiński a jego dośrodkowanie „przeciął” Wiktor Patrzykąt ubiegając Mateusza Stąporskiego. 1:0 po samobóju!

Chwilę później po dośrodkowaniu Adriana Gębalskiego doskonałą okazję na drugą bramkę miał „Dziubek”, ale główce z 11 m zabrakło i precyzji i przede wszystkim siły.

Goście ostro naciskali i nadziali się na kontrę. W 83. minucie Gębalski pędził sam na bramkę Warty od połowy boiska i już w polu karnym zgłupiał, praktycznie podając piłkę Adrianowi Lisowi.

Omal nie zemściło się to dwie minuty później, gdy Krystian Sanocki z bliska strzelał Krystian Sanocki, ale górą znów był Brylewski.

- Najważniejsze są trzy punkty na „swoim” terenie. Może chłopcy wreszcie uwierzą bo dotąd zdobywali więcej punktów na wyjazdach, niż w Stalowej Woli - mówił trener Janusz Białek, który jeszcze przy ławce, potrząsał swoją drużyną: „Panowie, co jest, wygraliśmy!”.

Petr Nemec: - Przez cały mecz atakowaliśmy, ale za posiadanie piłki punktów nie ma.

Moda na reprezentację? Wszystkim wychodzi na dobre!

Polecamy