Sport

    Hejtowana była nie tylko Agnieszka, chyba każdy znany...

    Hejtowana była nie tylko Agnieszka, chyba każdy znany sportowiec w Polsce bywał w podobnej sytuacji

    Hubert Zdankiewicz

    Sportowy24

    Aktualizacja:

    Sportowy24

    Tomasz Wiktorowski (z prawej) jest trenerem Agnieszki Radwańskiej od czerwca 2011 roku. Doprowadził ją min, do zwycięstwa w Finałach WTA (w 2016 r. )

    Tomasz Wiktorowski (z prawej) jest trenerem Agnieszki Radwańskiej od czerwca 2011 roku. Doprowadził ją min, do zwycięstwa w Finałach WTA (w 2016 r. ) i pozycji nr 3. na świecie. ©Andrzej Szkocki/Polska Press

    - Zawiść jest i będzie wszędzie. Teraz w dobie Internetu bardzo łatwo jest ją uzewnętrzniać, zwłaszcza anonimowo - mówi trener Agnieszki Radwańskiej Tomasz Wiktorowski, komentując to, co spotkało tenisistkę po nieudanych igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro. Opowiada również o zakończonym sezonie planach na 2017 roku, zmianach w damskim tenisie i wynikających z nich problemach Sereny Williams.
    Tomasz Wiktorowski (z prawej) jest trenerem Agnieszki Radwańskiej od czerwca 2011 roku. Doprowadził ją min, do zwycięstwa w Finałach WTA (w 2016 r. )

    Tomasz Wiktorowski (z prawej) jest trenerem Agnieszki Radwańskiej od czerwca 2011 roku. Doprowadził ją min, do zwycięstwa w Finałach WTA (w 2016 r. ) i pozycji nr 3. na świecie. ©Andrzej Szkocki/Polska Press

    Jak podsumował by Pan ostatni sezon Agnieszki?
    Dokładnie tak, jak widać to na załączonym obrazku, jakim jest ranking WTA. Trzecie miejsce jest najlepszym, jakie Agnieszka kiedykolwiek zajęła na koniec roku. Wiadomo oczywiście, że były dobre i gorsze momenty, ale to normalne. Nie da się utrzymać bardzo wysokiej formy od stycznia do listopada. Startów jest dużo, a czasu na regenerację w trakcie sezonu niewiele. Zawsze będą wzloty i upadki.

    Z czego brały się te udane i nieudane próby?
    Z wielu czynników. Jak mówiłem, sezon jest bardzo intensywny. Teoretycznie najłatwiej jest trafić z formą na sam początek, po dobrze przepracowanym okresie przygotowawczym. Później jest już trudniej. Agnieszka prezentowała się świetnie w pierwszej fazie i na koniec 2016r. Nie wyszedł nam za to środek. Szkoda, bo było w tym czasie kilka ważnych dla nas imprez, jak Wimbledon, czy igrzyska olimpijskie. Ten spadek formy zaczął się jeszcze w Paryżu, podczas Roland Garros.

    Chodzi o ten niecodzienny mecz z Cwetaną Pironkową w 1/8 finału?
    Tak. Do tego meczu Agnieszka grała znakomicie. Dawno nie widziałem jej tak dobrze grającej na kortach ziemnych.

    W niedzielę Agnieszka prowadziła 6:2, 3:0, a Bułgarka bezradnie rozkładała ręce. Gdyby nie zaczęło padać…
    To tylko gdybanie, ale jak patrzyłem wtedy na Agnieszkę podczas treningów i pierwszych meczów, to wierzyłem, że ten Roland Garros może być dla nas wyjątkowy. Okazało się potem, że faktycznie był, ale niestety z innego powodu.

    W poniedziałek wszystkie mecze zostały odwołane z powodu deszczu. Dużo mówiło się o tym, że we wtorek też powinny być odwołane. Korty były tak nasiąknięte wodą, że stopy się w nich zapadały.
    Zgadza się, trzeba oczywiście pamiętać, że warunki były takie same po obu stronach siatki. Nie jest jednak tajemnicą że wszystko odbyło się tylko po to, żeby organizatorzy nie musieli zwracać drugi dzień z rzędu pieniędzy za bilety, a stawki były horrendalne. To była wyłącznie biznesowa decyzja i nikt nie liczył się ze stroną sportową czy zdrowiem zawodników - musieli puścić dwie godziny meczów i puścili, a potem zakończyli dzień. Trudno, stało się, jak się stało. To już przeszłość.

    To był najsłabszy moment sezonu, a jaki był najlepszy?
    Było kilka. Dobra gra w Australian Open, gdzie Agnieszka przegrała w półfinale z Sereną Williams. Z perspektywy czasu trochę szkoda tego meczu, bo Amerykanka była już w tamtym czasie do ugryzienia, co udowodniła później Andżelika Kerber. Było też ważne zwycięstwo w Pekinie, awans w rankingu. Mistrzostwa WTA, gdzie Agnieszka nie obroniła wprawdzie tytułu, ale zaprezentowała się bardzo dobrze [dotarła do półfinału - red.].

    Wygrała też turnieje w Shenzhen i New Haven.
    Zwłaszcza w tym pierwszym grała naprawdę świetnie. Mimo tego, że nie było wtedy na starcie zbyt wielu znaczących nazwisk, to poziom był naprawdę świetny. Zadowolony jestem również z występu w Indian Wells. Jesienią zabrakło niewiele a cieszylibyśmy się z półfinału Wuhan czy finału Tokio. Wimbledon to z jednej strony rozczarowanie wczesną porażką, z drugiej jednak i Agnieszka i Dominika Cibulkova wspięły się w tamtym meczu na bardzo wysoki poziom, a o wyniku zdecydowały pojedyncze piłki. Wiadomo, że pamięta się tylko wygrane mecze, ale Agnieszka ma taki styl, że większość swoich pojedynków prowadzi na styku, balansuje na krawędzi. W każdym meczu musi się ciężko napracować na końcowy sukces. Dlatego tym bardziej cieszę się, że udało jej się uniknąć w tym roku poważniejszej kontuzji. Była na tyle dobrze przygotowana, żeby wytrzymać od początku do końca. Wiemy też czego nam wciąż brakuje i nad czym musimy popracować zimą.

    Pojawiają się opinie, że jeśli walczyć o wygraną w Wielkim Szlemie, to najlepiej na samym początku, w Australii. Maria Szarapowa będzie jeszcze zawieszona za doping, Serena Williams była w końcówce sezonu w dołku i nie wiadomo co z nią dalej będzie. Nie ma Wiktorii Azarenki… No to kiedy, jak nie teraz?
    Teoretycznie tak, ale tenis bywa nieprzewidywalny. Rok temu o tej porze też można by powiedzieć, że kiedy, jak nie teraz. Po wygranej w Mastersie. Oczywiście wtedy był trochę inny układ personalny, ale trzeba też zwrócić uwagę, że owszem - kilka dziewczyn ubyło. Ale też przybyło kilka groźnych zawodniczek, grających naprawdę dobry tenis. Nie tak jeszcze regularny jak wymienione wyżej gwiazdy, ale z dużymi aspiracjami do tego żeby w niedalekiej przyszłości osiąść na stałe w czołówce.

    Na przykład?
    Na przykład Karolina Pliskova, udowodniła to miedzy innymi dochodząc do finału US Open i wygrywając Cincinnati. Gdy taka zawodniczka jest w formie, to trzeba zagrać naprawdę świetny tenis żeby ją pokonać.

    A co z Sereną Williams? Mówi się, że spuściła z tonu, bo po prostu pojawiły się tenisistki - choćby Kerber - które potrafią wytrzymać jej bombardowanie.
    Czasy się zmieniają. Dziewczyny uczą się i wyciągają wnioski. Wiadomo, że prędkość piłki w damskim tenisie dochodzi do maksimum. Szybciej się nie da, bo są ograniczenia fizyczne i sprzętowe. Teraz pracuje się nad tym, żeby utrzymać tę prędkość piłki i wytrzymać ją, bo to są dwa oddzielne pojęcia. Z tym sobie trzeba radzić i coraz więcej zawodniczek to robi - nie jest już tak, że Serena gra dwie trzy piłki i dostaje kolejną w pół kortu. Coraz więcej pań wytrzymuje na rakiecie taką prędkość zagrań co sprawia że trzeba być coraz bardziej regularnym. Kiedyś Amerykanka rozgrywał punkt średnio w 3-4 uderzeniach. Teraz jest inaczej. Tenis damski się zmienia, zmieniają się zawodniczki i sposób rozgrywania punktów.

    Jakie macie plany na początek sezonu?
    Tak jak rok temu, Agnieszka zacznie go w Shenzhen. To dobre miejsce na to, żeby się rozpędzić. Później Sydney i Melbourne. Nie jest jeszcze za to przesądzone, czy przepracujemy cały okres przygotowawczy w Polsce, czy też pojedziemy gdzieś poszukać sparringpartnerów.

    Wspominaliśmy o Kerber, która ma za sobą sezon życia. Jak długo ona jest w stanie grać na takim poziomie?
    To zależy od poziomu jej motywacji, bez względu jednak na wszystko zapisała się już w historii. Taki sezon, nawet jeśli się przytrafi raz w całej karierze, to już jest coś wielkiego. Możliwości na pewno ma, jest bardzo silna, dobrze przygotowana. Potrafi grać na najwyższym poziomie nie jeden, dwa turnieje, ale przez dłuższy czas.

    Czy do planów startowych Agnieszki wróci, po rocznej przerwie, FedCup?
    Zastanawiamy się nad tym. Agnieszka rozmawiała już nawet na ten temat z Klaudią Jans-Ignacik [kapitanem reprezentacji - red.]. Zobaczymy jednak, jak będzie wyglądał styczeń, bo mamy pewien problem z niedoleczoną do końca kontuzją. Decyzja zapadnie po Australian Open. Dodam, że rok temu Agnieszka nie zagrała po raz pierwszy od wielu lat, bo wcześniej nigdy nie odmawiała powołań.

    Skoro już jesteśmy przy reprezentowaniu Polski. Jak dużym rozczarowaniem były dla Was igrzyska w Rio?
    Było dużym, bo to był jeden z najważniejszych startów w całym sezonie. Tym ważniejszym, że kolejnej szansy może już nie być. Po Londynie wiadomo było, że Agnieszka wystartuje w Rio. Teraz nikt nie da gwarancji, że zagra w Tokio. Szansa oczywiście jest, w dodatku tamtejsze korty zawsze jej pasowały, a wiemy, że właśnie na nich odbędzie się turniej olimpijski. Z drugiej jednak strony korty w Londynie też jej pasowały, kilka tygodni wcześniej dotarła na nich do finału Wimbledonu. Życie pisze jednak własny scenariusz. Pamiętam, jak bardzo Agnieszka była rozczarowana po Londynie. Tym razem było niestety zbyt dużo złości przed meczem, ze względu na tą szaloną podróż.

    Nie można jej było inaczej zaplanować?
    Nie byliśmy w stanie przewidzieć tak pechowego zbiegu okoliczności.

    Spodziewaliście się takiej fali hejtu, jaka spadła na Was po Rio?
    Trudno mi się do tego odnieść, bo niemal przez cały czas byłem za granicą, a komentarzy w Internecie nie czytam.

    Co by Pan powiedział ludziom, którzy twierdzą, że Agnieszce nie chce się grać dla Polski?
    Odpowiedź na ten zarzut padła wcześniej, gdy rozmawialiśmy o FedCupie. Odsyłam do statystyk, każdy może to sam obiektywnie sprawdzić. Wystarczy zajrzeć do Wikipedii, żeby przekonać się ile razy Agnieszka zagrała dla Polski i ile odniosła zwycięstw przez te wszystkie lata. Pamiętam sytuację, gdy była tuż po kontuzji i lekarze zdecydowanie odradzali jej start w tamtym tygodniu. Poleciała jednak do Ejlatu w ostatniej chwili, żeby zastąpić siostrę.

    Naprawdę Was to nie rusza?
    A co mamy robić, chyba każdy znany sportowiec w Polsce bywał w podobnej sytuacji. Hejtowany był Adam Małysz, Justyna Kowalczyk, Robert Kubica, Marcin Gortat czy Robert Lewandowski, któremu też zarzucano, że nie gra w kadrze równie dobrze, jak w klubie. Za każdym razem wygląda to podobnie - najpierw jest zachwyt, potem hejt, a potem płacz, gdy ktoś taki kończy karierę. Tak było zawsze, tylko kiedyś nie było Internetu, więc z np. z Andrzeja Gołoty śmiali się w kabaretach. Smutna prawda jest taka, że za mało doceniamy wybitnych sportowców.

    Tak jest chyba prawie wszędzie?
    Nie mówię, że tak jest tylko w Polsce. Zawiść jest i będzie wszędzie. Teraz w dobie Internetu bardzo łatwo jest ją uzewnętrzniać, zwłaszcza anonimowo. Nie mam nic przeciwko dyskusji na forach internetowych ale zwykłych pustych komentarzy po prostu nie czytam.

    Na koniec zapytam jeszcze o Waszą dalszą współpracę. Jak długo jeszcze potrwa?
    Od kilku lat mamy ten sam schemat postępowania. Rozmawiamy z Agnieszką na temat przyszłości dwa razy w roku. Jedna rozmowa jest przed Wimbledonem, dokładnie w Eastbourne. Druga po zakończeniu sezonu. Omawiamy wówczas to co się wydarzyło, to czego ona ode mnie oczekuje i czy jest zadowolona z naszej współpracy. Zastanawiamy się wspólnie, czy jesteśmy w stanie tak dobierać bodźce, żeby nadal się rozwijała, bo po tylu latach pracy to bywa czasem niełatwe. Natomiast na tę chwilę myślę, że wystarczy nam i możliwości i doświadczenia i energii i pozytywnej motywacji do tego, żeby podnieść jej poziom sportowy. Wejść jeszcze wyżej.

    Krótko mówiąc - wszystko zostaje po staremu?
    Pracę każdego trenera weryfikują wyniki, ranking i poziom satysfakcji jego zawodnika. To Agnieszka decyduje jaki ostateczny skład osobowy ma w swoim teamie.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Lotto Ekstraklasa

    Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
    Awans do grupy mistrzowskiej
    Miejsce w grupie spadkowej
    Ruch Chorzów został ukarany odjęciem czterech punktów za zaległości finansowe
    1 Jagiellonia Białystok Live 20 39 12 3 5 36-20
    2 Lechia Gdańsk Live 20 39 12 3 5 31-24
    3 Legia Warszawa Live 20 35 10 5 5 43-22
    4 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 20 33 10 3 7 24-26
    5 Lech Poznań Live 20 32 9 5 6 29-19
    6 Zagłębie Lubin Live 20 31 8 7 5 28-22
    7 Pogoń Szczecin Live 20 26 6 8 6 31-27
    8 Arka Gdynia Live 20 26 7 5 8 24-27
    9 Korona Kielce Live 20 26 8 2 10 27-38
    10 Wisła Kraków Live 20 25 7 4 9 30-35
    11 Wisła Płock Live 20 24 6 6 8 25-27
    12 Śląsk Wrocław Live 20 22 5 7 8 20-29
    13 Piast Gliwice Live 20 22 5 7 8 21-33
    14 Cracovia Live 20 21 4 9 7 29-27
    15 Górnik Łęczna Live 20 18 4 6 10 21-34
    16 Ruch Chorzów Live 20 16 6 2 12 28-37