Czeka cię powrót do pracy? Zapewnij dziecku dobrą opiekę

    Czeka cię powrót do pracy? Zapewnij dziecku dobrą opiekę

    Milena Kochanowska

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Rodzice, których dzieci spędzają dużo czasu z opiekunką muszą pamiętać o tym, by zawsze po pracy poświęcić dziecku swój czas

    Rodzice, których dzieci spędzają dużo czasu z opiekunką muszą pamiętać o tym, by zawsze po pracy poświęcić dziecku swój czas ©123 RF

    Każda mama wracając do pracy po urlopie wychowawczym musi zapewnić dziecku jak najlepszą opiekę. Tylko wtedy, gdy nie będzie zamartwiać się o dziecko, będzie w stanie dobrze pracować
    Rodzice, których dzieci spędzają dużo czasu z opiekunką muszą pamiętać o tym, by zawsze po pracy poświęcić dziecku swój czas

    Rodzice, których dzieci spędzają dużo czasu z opiekunką muszą pamiętać o tym, by zawsze po pracy poświęcić dziecku swój czas ©123 RF

    Niewielu rodziców może pozwolić sobie na to, by osobiście opiekować się swoim małym dzieckiem. Powrót do pracy może być wyborem, ale najczęściej jednak jest przymusem z powodów ekonomicznych lub z obawy przed utratą pracy.

    Dziadkowie – rozwiązanie niemal idealne, ale mało realne
    Choć zgodnie z obowiązującymi przepisami możemy skorzystać z zasiłku macierzyńskiego, to mamy do niego prawo tylko przez pierwszy rok życia dziecka. Od zeszłego roku także kobiety, które nie odprowadzają składek na chorobowe, zatrudnione na umowę o dzieło, studentki lub bezrobotne dostaną co miesiąc 1 tys. zł zasiłku.

    Podczas wychowawczego, który może trwać maksymalnie nawet 36 miesięcy pod warunkiem, że rodzice mający przynajmniej sześciomiesięczny staż pracy podzielą się urlopem wychowawczym (dziecko musi spędzić z drugim z opiekunów przynajmniej jeden miesiąc) mamy co prawda opłacane składki na ubezpieczenie emerytalne, rentowe i zdrowotne – są one refundowane z budżetu państwa, ale nie dostajemy wynagrodzenia. Możemy ubiegać się o dodatek z tytułu opieki nad dzieckiem, który przysługuje przy jednym dziecku maksymalnie 24 miesiące i wynosi 400 zł. Jednorazowe becikowe czy nawet 500+ nie zawsze mogą zapewnić taki komfort, by do pracy nie wracać.

    Gdy dziadkowie dziecka mieszkają w tej samej miejscowości i któreś z nich już nie pracuje, problem dobrej i na dodatek bezpłatnej opieki mamy w zasadzie z głowy. To jednak przypadki wcale dziś nieczęste, choćby z tego powodu, że zazwyczaj albo są nadal aktywni zawodowo, albo jak większość emerytów dorabiają do niskich świadczeń.

    – Dziadkowie mogący zaopiekować się naszym dzieckiem to rozwiązanie na pewno idealne, o ile dobrze się z nimi rozumiemy – mówi Anna Czachór, psycholog. – Niestety, jeśli będą chcieli nasze dziecko wychowywać po swojemu i nieustannie podważać nasz autorytet, wówczas pojawią się problemy, które mogą źle wpłynąć na wszystkie rodzinne relacje.
    Czasami też babcia lub dziadek wcale nie chcą, by obarczano ich na co dzień taką odpowiedzialnością. Wówczas musimy szukać dla dziecka innej opieki.

    Żłobek – marzenie czy ostateczność?

    Jednym z rozwiązań jest żłobek – te obecne na szczęście różnią się od smutnych peerelowskich przechowalni. O ile oczywiście nasze dziecko się do niego dostanie, bo w wielu miejscowościach jest z tym kłopot i pozostaje to jedynie w sferze marzeń. Gdy i my będziemy mieć z tym problem, być może trzeba będzie wybrać żłobek prywatny.

    Na pewno musimy sprawdzić, na stronie internetowej ministerstwa pracy i polityki społecznej (www.zlobki.mpips.gov.pl), czy żłobek jest wpisany do rejestru i czy spełnia wymogi ustawowe. Jeśli znajduje się w rejestrze, powinien być nadzorowany i sprawdzany przez odpowiednie służby. Musi m.in. mieć pozytywną opinię sanepidu i straży pożarnej, spełniać konieczne wymagania metrażowe. Co istotne, powinny być również sprawdzone kwalifikacje zatrudnionych w nim opiekunów.
    Tego rodzaju placówka przeznaczona jest dla dzieci od 4-6 miesięcy do 3 lat. Opiekunami powinni być pedagodzy, pielęgniarki, położne, opiekunki dziecięce i nauczyciele wychowania przedszkolnego, a jedna osoba nie może zajmować się większą liczbą dzieci niż pięcioro. Dziecko można tu zostawić pod fachową opieką nawet na 10 godzin dziennie, choć oczywiście tak długi czas to ostateczność.

    Na pewno decydując się na ten rodzaj opieki, wszystko trzeba dokładnie samemu sprawdzić – umówić się na spotkanie z osobami kierującymi placówką i o wszystko dopytać. Bardzo ważne jest również to, byśmy mogli, przynajmniej przez pierwsze dni, wejść do sali i przez jakiś czas poobserwować jak nasze dziecko się tam czuje. Pamiętajmy, że mamy do tego prawo i możemy się tego domagać. Gdy przed dłuższy czas dziecko nie chce iść do żłobka lub odbieramy je z niego w złym stanie psychicznym, zastanówmy się nad zmianą miejsca lub formy opieki.

    Innym rozwiązaniem może być klub dziecięcy, ale tylko wtedy, gdy pracujemy na niepełny etat. W klubie dzieci spędzają bowiem zwykle cztery lub pięć godzin dziennie. Nawet niepracujące mamy chętnie korzystają z takich miejsc, by zapewnić dziecku profesjonalnie prowadzone zajęcia edukacyjne i możliwość nawiązywania relacji z rówieśnikami. Wielu specjalistów uważa bowiem, że dziecko, które chodzi do żłobka czy klubu malucha lepiej radzi sobie później w przedszkolu czy szkole, łatwiej nawiązuje kontakty, a nawet lepiej się uczy. Inni nie zgadzają się jednak z tym twierdząc, że dzieci do dwóch, a czasem nawet do trzech lat nie mają dużej potrzeby kontaktu z rówieśnikami i raczej bawią się same lub z opiekunem.
    – Żłobki to wciąż jednak przechowalnie, w których dzieci łatwo mogą się też zarazić od siebie różnymi chorobami i infekcjami. Pozostawienie zaś dziecka na wiele godzin może spowodować, że poczuje się ono porzucone. To rozwiązanie ostateczne – uważa Anna Czachór. – Kluby malucha zaś to tak naprawdę moda dla rodziców – to oni bardziej się poprzez nie realizują, niż odpowiada to potrzebom dziecka. Zachęca się ich do tego, by dziecko od najwcześniejszego wieku miało jak najwięcej zajęć i wmawia się im, że przez to będzie zdolniejsze. To nieprawda, są etapy rozwojowe, których się nie przyspieszy. W szkołach coraz więcej uczniów jest nadpobudliwych. Wielu z nich zapewne z tej przyczyny, że jako małe dzieci zostały przebodźcowane i ich mózg z tym sobie nie poradził. Nie dajmy więc sobie wmawiać, że im więcej bodźców będzie dziecko miało, tym lepiej się będzie rozwijało.
    1 »

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo