Katalonia ogłosi niepodległość za kilka tygodni. Puigdemont:...

    Katalonia ogłosi niepodległość za kilka tygodni. Puigdemont: Chcemy dialogu

    Aleksandra Gersz AIP

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Katalonia ogłosi niepodległość za kilka tygodni. Puigdemont: Chcemy dialogu

    ©AFP/EAST NEWS

    Przekładamy deklarację niepodległości o kilka tygodni, ponieważ chcemy racjonalnego dialogu i mediacji z Hiszpanią – powiedział we wtorek szef katalońskiego rządu Carles Puigdemont. Jednocześnie poprosił on parlament w Barcelonie o zgodę na stworzenie niepodległego państwa Katalonia w formie republiki. W tej sprawie obradował wieczorem kataloński parlament.
    Katalonia ogłosi niepodległość za kilka tygodni. Puigdemont: Chcemy dialogu

    ©AFP/EAST NEWS

    - Mamy prawo zostać wysłuchani – mówił Carles Puigdemont na posiedzeniu katalońskiego parlamentu we wtorek wieczorem. Jak powiedział, Katalończycy „nie są ani szaleńcami, ani buntownikami, lecz normalnymi ludźmi, którzy chcą zagłosować”. Kataloński lider podkreślił również, że Katalonia „nie ma nic przeciwko Hiszpanii” i chce dialogu oraz lepszego zrozumienia przez Madryt. - W referendum Katalończycy powiedzieli „tak” dla niepodległości i mam zamiar uszanować ich wolę.
    W tym historycznym momencie, jako głowa Katalonii, chcę powiedzieć, że zgodnie z decyzją społeczeństwa chcę, aby Katalonia stała się niepodległym państwem – powiedział polityk i dodał: - Dzisiaj proszę parlament o zgodę na to, aby Katalonia stała się niepodległym państwem w formie republiki. Dodał on jednak, że sama deklaracja niepodległości zostaje przełożona o kilka tygodni, ponieważ Barcelona chce „racjonalnego dialogu i mediacji” z Madrytem.

    Czytaj także: Referendum w Katalonii [WYNIKI] Miażdżące zwycięstwo zwolenników niepodległości

    O godzinie 19 Puigdemont zaczął swoje długo wyczekiwane przemówienie w parlamencie słowami, że „nie będzie groził ani wyzywał”, a zamiast tego chce „zmniejszyć napięcie”. - Nie ma już wątpliwości, że [sytuacja w Katalonii] nie jest już wewnętrznym problemem. To jest już problem całej Europy – mówił kataloński lider. Puigdemont ponownie skrytykował także „przerażające” działania hiszpańskiej policji podczas referendum, w wyniku których rannych zostało kilkaset osób. - Celem policji było wywołanie paniki oraz strachu, które miały sprawić, że ludzie zostaną w domu. Jednak to się nie udało, ponad dwa miliony ludzi zagłosowało mimo to – ciągnął Puigdemont, który podziękował również wszystkim tym, którzy zagłosowali 1 października.

    Puigdemont nawiązał także w swoim przemówieniu do historii Katalonii. - Chcę wytłumaczyć dlatego tutaj jesteśmy, ponieważ sądzę, że to wymaga wytłumaczenia. Od śmierci dyktatora Franco [w 1975 r.] Katalonia miała duży udział w tworzeniu hiszpańskiej demokracji. Katalonia sądziła, że konstytucja Hiszpanii z 1978 r. będzie dobrą platformą dla demokracji i zaangażowała się w ten proces – mówił Puigdemont. Stwierdził on jednak, że Katalończycy zdali sobie później sprawę z tego, że „hiszpańskie władze uważały, że cel osiągnięto, jednak dla Katalonii był to tylko okres przejściowy”.

    Czytaj także: Mariano Rajoy: Deklaracja niepodległości Katalonii niczego nie zmieni

    Lider Katalonii stwierdził, że działania władz w Madrycie wobec Katalończyków były w ostatnich latach najgorsze od 1975 r., a Madryt poniżał ten kraj oraz ignorował jego potrzeby. Katalończycy postanowili więc „zmienić swój status” na drodze referendum, czyli zgodnie z prawem, jednak mimo to władze Hiszpanii nie posłuchali ich głosu, a także bezpośrednio po głosowaniu dopuszczali się represji wobec katalońskich urzędów. - Prosiliśmy Hiszpanię [o referendum] 18 razy. Chcieliśmy takiego głosowania, jak w Szkocji, gdzie obie strony mogły dać wyraz swoim poglądom. Mówiono nam „nie” raz za razem – mówił polityk.

    Po wystąpieniu polityka rozpoczęły się obrady katalońskiego parlamentu. Planowane na godzinę 18 posiedzenie przesunięto na godzinę 19, co wywołało spekulacje o chaosie w rządzie Carlesa Puigdemonta, a także o niezdecydowaniu polityka w sprawie ogłoszenia niepodległości Katalonii. Hiszpański dziennik „El Pais” poinformował, powołując się na źródła w Barcelonie, że kataloński lider w ostatniej chwili zwołał spotkanie przedstawicieli Biura Parlamentu, która zarządza parlamentem Katalonii.

    Czytaj także: Katalonia chce ogłosić niepodległość. Do Barcelony wkroczy wojsko?

    Ta sama gazeta podała również później, że Puigdemont spotkał się też z parlamentarzystami z separatystycznego ugrupowania Junts pel Si (Razem Na Tak) oraz skrajnie lewicowej Kandydatury Jedności Ludowej (CUP). Według anonimowego członka Razem na Tak Puigdemont nie planował ogłosić we wtorek niepodległości, co wywołało protesty w szeregach CUP, które w rezultacie opóźniły parlamentarne posiedzenie. Potwierdziło to później same CUP, które napisało na Twitterze: „Nie możemy zrobić kroku wstecz. Dzisiaj nadszedł czas, aby proklamować republikę”. Parlamentarzyści z CUP w rezultacie nie pojawili się także o 19 w sali posiedzeń.
    Kataloński parlament w Barcelonie był we wtorek wieczorem otoczony przez setki policjantów. Wśród nich byli jednak wyłącznie katalońscy funkcjonariusze, a nie służby z Hiszpanii. To z powodu krytyki pod adresem hiszpańskiej policji po referendum sprzed dziesięciu dni, kiedy policjanci zachowywali się brutalnie wobec cywilów i dopuszczali się przemocy. Próbowali oni bowiem nie dopuścić do głosowania, które zdaniem hiszpańskich władz jest nielegalne. Z kolei na placu przed Łukiem Triumfalnym w Barcelonie zebrały się tysiące ludzi, którzy niecierpliwie czekali na posiedzenie parlamentu i przemówienie Carlesa Puigdemonta.

    Czytaj także: Dr Agnieszka Grzechynka: Katalończycy wiedzieli, że chcą niepodległości już od lat

    W referendum 1 października, którego nie uznał Madryt, 90 proc. głosujących opowiedziało się za niepodległością Katalonii. Głos oddało jednak niewiele ponad 40 proc. uprawnionych do głosowania Katalończyków.


    RUPTLY/x-news

    Czytaj także

      Komentarze (3)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Wsa

      Wsa (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      A gdzie jest teraz frans timmermans i jego procedura praworzadnosci

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Jakie wnioski można wyciągnąć z analizy biblijnej?

      Ewiak Ryszard (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1 / 2

      To było sprytne posunięcie. Co zrobi teraz Madryt? Jak zachowa się Bruksela? Jak wpłynie to na losy UE? Co wynika z analizy biblijnej? Księga ta zapowiada w pierwszej kolejności powrót,...rozwiń całość

      To było sprytne posunięcie. Co zrobi teraz Madryt? Jak zachowa się Bruksela? Jak wpłynie to na losy UE? Co wynika z analizy biblijnej? Księga ta zapowiada w pierwszej kolejności powrót, występującej w roli "króla północy" - Rosji (Daniela 11:29a). To natomiast w tym kontekście oznacza także rozpad UE i NATO. Wiele krajów z dawnego bloku wschodniego opuści amerykańską strefę wpływów i powróci do sojuszu militarnego z Rosją. W podobnie spektakularny sposób Bóg zrealizował wcześniejszą zapowiedź, mówiącą o tym, że jakiś czas po zakończeniu drugiej wojny światowej wojska rosyjskie powrócą do swej ziemi (Daniela 11:28b). Nie skończyło się na wyjściu z dawnego NRD. Nieprzypadkowo rozpadł się Związek Radziecki i Układ Warszawski. Dzięki temu wojska te opuściły całą Europę. W wyznaczonym przez Boga czasie powrócą do wielu krajów, gdzie wcześniej stacjonowały. W roku 1882 Wielka Brytania rozciągnęła wpływy na Egipt i przejęła rolę "króla południa". Mniej więcej w tym samym czasie Rosja zajęła pozycję "króla północy", rozciągając wpływy na terytoria, które wcześniej należały do Seleukosa I (Daniela 11:27). Wszystkie szczegóły tej wizji wypełniają się od czasów starożytnej Persji w porządku chronologicznym. Wizja ta jest różnie komentowana. Ponieważ zawiera wiele szczegółów, osoba wnikliwa jest w stanie dostrzec każdy błąd, lub sofistykę (Daniela 11:33; 12:10). Tych dwóch kolejnych szczegółów, na które tu zwróciłem uwagę inni komentatorzy nawet nie próbowali wyjaśniać, gdyż zupełnie nie pasują do ich interpretacji. To nie jest sofistyka. O powrocie Rosji mówię od roku 1998, gdy nic z tego nawet nie kiełkowało.zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      .

      . (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      a co na to mówią inni bogowie ???a przede wszystkim, co mówi na ten temat lekarz ???

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo