Człowiek Roku 2016: Żyją na dwieście procent każdego dnia

    Człowiek Roku 2016: Żyją na dwieście procent każdego dnia

    Zdjęcie autora materiału

    Marta Danielewicz

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Przemek Kowalik z Opalenicy (SMS o treści CZR.57)
    1/4
    przejdź do galerii

    Przemek Kowalik z Opalenicy (SMS o treści CZR.57) ©Iwona Paszkowska

    Nie tracą pogody ducha mimo swoich tragicznych przeżyć. Przemek daje przykład, że nawet na wózku warto żyć, a Karina motywuje do walki z chorobą nowotworową. Są nominowani do Człowieka Roku 2016.
    Trzynaście lat temu wydarzyło się coś w jego życiu, co odmieniło je na zawsze. Wypadek samochodowy, którego wspomnienie pozostało do dziś. Tym wspomnieniem, które mu towarzyszy od tamtego czasu to dwa kółka i stalowa konstrukcja - wózek inwalidzki. Wypadek spowodował, że został sparaliżowany od pasa w dół. Te trzynaście lat temu myślał o eutanazji. Dziś żyje na dwieście procent, a z życia czerpie pełnymi garściami.
    Przemek Kowalik z Opalenicy (SMS o treści CZR.57) dla innych jest dziś przykładem ciągłej walki o siebie. Jest także nominowanym w plebiscycie „Głosu Wielkopolskiego” do tytułu Człowiek Roku 2016. Przemek Kowalik wraz z drużyną „Power Team” zjechał w październiku ubiegłego roku do głębokiej na ponad 75 metrów Jaskini Studnisko. Na wózku przemierzył tysiące kilometrów po Polsce i Europie. Jest wolontariuszem w Hospicjum Palium w Poznaniu i fundraiserem w Fundacji Anny Dymnej.

    Tu możecie POZNAĆ I ZAGŁOSOWAĆ na najlepszych z Wielkopolski


    - Po wypadku myślałem, że mój świat się zawalił. Walczyłem z sobą, aż w końcu znalazłem wewnętrzną siłę i pokonałem swoje słabości - mówi Przemek Kowalik.

    W zjeździe do jaskini, jak podkreśla, nie chodziło o sam ekstremalny wyczyn, a o pokazanie, co można zdziałać, mając wsparcie innych osób. - Zależało nam przede wszystkim na nagłośnieniu idei, jaka towarzyszyła podjętemu przez nas wyzwaniu. Najważniejsze nie było przecież jak głęboko zjadę, ale to, że działając razem żadne bariery nie są w stanie nas powstrzymać, że razem można robić rzeczy wielkie, że w jedności siła. Mam nadzieję, że taka postawa będzie dla innych ludzi borykających się z różnymi przeciwnościami losu - mówi.

    Taką motywację, by dalej żyć daje także Karina Kończewska z Chodzieży (SMS o treści CZR.15). Wydała książkę „Droga do marynarza. Prawdziwa historia”, w której opisuje swoją nowotworową chorobę, śmierć kliniczną, niezliczone operacje oraz to jak w tym wszystkim zachowała pogodę ducha, która pozwoliła jej marzyć.

    - Odnalazłam miłość mojego życia i urodziłam cudna córeczkę, choć lekarze mówili, że to jest niemożliwe - opowiada.

    Karina nie tylko sprawdziła się na polu pisarskim, ale w ubiegłym roku założyła działalność i opracowała, wraz z pomocą kilku osób, projekt „Być Kobietą”. Zajmuje się on prowadzeniem event’ów i warsztatów motywacyjnych. Spotkania skierowane są do wszystkich kobiet, bez względu na wiek, wykształcenie i status społeczny. Do tych, którym z jakiegokolwiek powodu jest ciężko i źle w życiu.

    Na warsztatach Karina opowiada skąd biorą się kompleksy, do czego prowadzą, jak sobie z nimi radzić, skąd czerpać energię, szczęście i nadzieję, aż w końcu jak pokochać siebie taką jaką się jest. - Osiągnęłam to dzięki ciężkiej pracy, zaangażowaniu , oraz wiary w to, że istnieje praca marzeń, tylko trzeba ruszyć się z kanapy i działać - mówi Karina.

    Współpraca: AWY, B. Wolska



    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo