Monika Kaczyńska
2010-03-10 07:28:14, aktualizacja: 2010-03-10 07:28:45
Kobieta przyszła do pracy i raptem znalazła się za oknem. Może wyskoczyła. Może wypadła.
Wystarczyło, żeby rozpocząć polowanie na winnych. W mieście zawrzało. Może bała się zwolnienia z pracy. Może wykończyła ją do cna atmosfera w firmie. A może miała inne kłopoty. I tak bez końca. Bo co sprawia, że człowiek chce przestać żyć? Kto jest temu winien? Rodzina? Miliony ludzi ma kłopoty rodzinne, a jednak żyją. Praca? Byli już tacy, którzy z tego powodu decydowali się targnąć na swoje życie, ale przecież większość jednak tego nie robi. Wszystkiego po trochu? Może.
Pewne jest jedno: takie rozważania nie prowadzą do niczego. Bo kiedy człowiek decyduje się pożegnać z życiem, winni są wszyscy wokół. I zarazem nie jest winien nikt. Bo czasem dopada ciemność, której nic nie może rozjaśnić.
Chyba że faktycznie doszło do przestępstwa. Ale wtedy to sprawa dla prokuratora i sądu. Dla całej reszty - żerowanie na padlinie. Nie róbmy tego.
Wszystkie komentarze »
Komentarze (2)
Do Pani Moniki Kaczyńskiej
Joanna
10.03.10, 16:13:08
Proszę Panią Redaktor o nierozmywanie tematu. DOSKONALE WIADOMO, CO SIĘ STAŁO PRZY ULICY 23 LUTEGO! Zgadzam się, że rozmaite uwagi osób, niezwiązanych z tepsą, niewiele wnoszą do sprawy i nie mają na ogół większego sensu ( aczkolwiek mogą świadczyć, że nie wszystkich jeszcze ogarnęło zobojętnienie). Proszę jednak spojrzeć na sprawę zupełnie inaczej: W TPSA od wielu lat pracownicy są traktowani źle, wykorzystywani ponad miarę, niezgodnie z Kodeksem pracy i wszelkimi normami społecznymi. Część z nich nauczyła się sprawy przeżywać w milczeniu, aby nie stracić pracy; część niekiedy próbuje się buntować - z różnym skutkiem. Wypadek Bernadetty stał się impulsem, który "otworzył usta" licznym pracownikom firmy. Ludzie zaczęli masowo i publicznie ujawniać swoje prawdziwe krzywdy, strachy, stresy, żale, którym winna jest Telekomunikacja Polska jako pracodawca. O gnębieniu pracowników wiedzą dobrze związki zawodowe, wiedzą też władze różnych szczebli. Przez kraj przetoczyła sie fala strajków, organizowano głodówki i pikiety, demonstrowano przed siedzibą firmy przy ulicy Twardej oraz przed ambasadą francuską w Warszawie. Dlatego proszę nie wierzyć w zdziwienie władz Spółki, w ich dobrą wolę, przejawianą pod postacią powołania komisji. Proszę nie zamykać ust pracownikom, którzy doskonale wiedzą, co mówią. Ja także wiem, co piszę, ponieważ też jestem z tepsy, w której przepracowałam trzydzieści parę lat! Dla nas wszystkich jest oczywiste, że to działania firmy, atmosfera w niej panująca, ciągłe zmiany, reorganizacje, wieczna niepewność i powszechne zastraszanie pracowników są przyczyną tragedii, jaka się wydarzyła w poniedziałek. Natomiast każdy dziennikarz powinien dobrze się zastanowić, zanim napisze felieton z tezą, że winni są wszyscy, zwłaszcza stosując wyrażenie "żerowanie na padlinie"! Takiego języka nie wolno używać, pisząc o ludzkiej tragedii!!!
Do Pani Moniki Kaczyńskiej
Joanna
10.03.10, 16:11:45
Proszę Panią Redaktor o nierozmywanie tematu. DOSKONALE WIADOMO, CO SIĘ STAŁO PRZY ULICY 23 LUTEGO! Zgadzam się, że rozmaite uwagi osób, niezwiązanych z tepsą, niewiele wnoszą do sprawy i nie mają na ogół większego sensu ( aczkolwiek mogą świadczyć, że nie wszystkich jeszcze ogarnęło zobojętnienie). Proszę jednak spojrzeć na sprawę zupełnie inaczej: W TPSA od wielu lat pracownicy są traktowani źle, wykorzystywani ponad miarę, niezgodnie z Kodeksem pracy i wszelkimi normami społecznymi. Część z nich nauczyła się sprawy przeżywać w milczeniu, aby nie stracić pracy; część niekiedy próbuje się buntować - z różnym skutkiem. Wypadek Bernadetty stał się impulsem, który "otworzył usta" licznym pracownikom firmy. Ludzie zaczęli masowo i publicznie ujawniać swoje prawdziwe krzywdy, strachy, stresy, żale, którym winna jest Telekomunikacja Polska jako pracodawca. O gnębieniu pracowników wiedzą dobrze związki zawodowe, wiedzą też władze różnych szczebli. Przez kraj przetoczyła sie fala strajków, organizowano głodówki i pikiety, demonstrowano przed siedzibą firmy przy ulicy Twardej oraz przed ambasadą francuską w Warszawie. Dlatego proszę nie wierzyć w zdziwienie władz Spółki, w ich dobrą wolę, przejawianą pod postacią powołania komisji. Proszę nie zamykać ust pracownikom, którzy doskonale wiedzą, co mówią. Ja także wiem, co piszę, ponieważ też jestem z tepsy, w której przepracowałam trzydzieści parę lat! Dla nas wszystkich jest oczywiste, że to działania firmy, atmosfera w niej panująca, ciągłe zmiany, reorganizacje, wieczna niepewność i powszechne zastraszanie pracowników są przyczyną tragedii, jaka się wydarzyła w poniedziałek. Natomiast każdy dziennikarz powinien dobrze się zastanowić, zanim napisze felieton z tezą, że winni są wszyscy, zwłaszcza używając wyrażenia "żerowanie na padlinie"! Takiego języka nie wolno używać, pisząc o ludzkiej tragedii!!!