Człowiek Roku 2016: Wygrana to szansa na edukację kolejnych...

    Człowiek Roku 2016: Wygrana to szansa na edukację kolejnych osób

    Krzysztof Kuźmicz

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Wygranym plebiscytu Człowiek Roku został Zygmunt Jasiecki, prezes Pilskiego Regionu Gospodarki Odpadami

    Wygranym plebiscytu Człowiek Roku został Zygmunt Jasiecki, prezes Pilskiego Regionu Gospodarki Odpadami ©archiwum PRGOK

    Bezkonkurencyjnym zwycięzcą tegorocznej edycji plebiscytu Człowiek Roku w Wielkopolsce z 11771 głosami został Zygmunt Jasiecki. Przewodniczący Związku Międzygminnego „Pilski Region Gospodarki Odpadami Komunalnymi” stoi na czele niezwykle zaangażowanego zespołu, dodatkowo realizuje mnóstwo niekonwencjonalnych działań, wciela w życie pionierskie w skali kraju przedsięwzięcia promujące selektywną zbiórkę odpadów i recykling surowców wtórnych.
    Wygranym plebiscytu Człowiek Roku został Zygmunt Jasiecki, prezes Pilskiego Regionu Gospodarki Odpadami

    Wygranym plebiscytu Człowiek Roku został Zygmunt Jasiecki, prezes Pilskiego Regionu Gospodarki Odpadami ©archiwum PRGOK

    Jak zareagował pan na informacje o zwycięstwie?

    Zygmunt Jasiecki: Może nie jest to zaskoczenie, ale ogromna niespodzianka, bo pierwszy raz w historii tego plebiscytu zwyciężył pilanin. Dla mnie, jako dla Zygmunta Jasieckiego nie ma to wielkiego znaczenia, natomiast ogromne znaczenie ma to dla Związku Międzygminnego, dla tego wspaniałego zespołu, z którym pracuję, dla tych 100 tysięcy osób, którzy mieszkają na terenie obsługiwanych przez PRGOK i już segregują odpady. Ta nagroda ułatwi nam dotarcie do tych 100 tysięcy, którzy wciąż mówią, że nie jest warto tego robić.

    Rzeczywiście może się to przełożyć na wymierne korzyści dla środowiska? Teoretycznie od zwycięstwa w plebiscycie do tego bardzo długa i kręta droga, ale pan widzi ten cel na końcu drogi.

    Tak, bo ta nagroda spowodowało to, że w wielu gazetach czy programach telewizyjnych nagle zaczęto rozmawiać o gospodarce odpadami, o śmieciach. Ci, którzy czytają czy oglądają zaczęli zwracać na to uwagę. Już teraz to widzimy. To jest ta wartość dodana, której się nie spodziewałem, że z takiego plebiscytu wydarzy się coś, co się tak świetnie przekłada na to, że dorośli ludzie zaczynają patrzeć, słuchać i myśleć o środowisku.

    A jak pan zachęcał ludzi do głosowania na siebie?

    Co ciekawe, ja nikogo nie zachęcałem. W mojej firmie pracuje nieco ponad 20 osób. Mogłem im wprawdzie powiedzieć, że walczymy o nagrodę dla nas wszystkich i na pewno ci moi współpracownicy oddali nieco głosów, inni znajomi też, ale kilkunastu tysięcy by się nie uzbierało. Przynajmniej 7-8 tysięcy to są głosy od ludzi, którzy widzą tą ciężką pracę, jaką my wykonujemy chcąc zachęcić do segregowania odpadów.

    Ma pan już jakieś plany na wykorzystanie tego sukcesu? Mówił pan, że już widać efekty, ale czy samo zwycięstwo w plebiscycie będzie w stanie otworzyć kolejne drzwi, sprawić że ziszczą się następne marzenia?

    Po pierwsze przełożymy to na edukację, by było coraz więcej osób, którzy chcą segregować odpady, bo takie rzeczy warto robić. Czasami mnie się postrzega jako faceta, który chce kijem Wisłę zawrócić, bo robię z kubła śmieci jakiś problem. A ja chcę przekonać ludzi, te sto tysięcy, które jeszcze nie segreguje odpadów w naszym Związku Międzygminnym, że to nie jest ten przysłowiowy kubeł śmieci, ale pojemnik na surowce. Oni jeszcze tego nie rozumieją. A to wszystko spowoduje, że przede wszystkim stanę się jeszcze bardziej znaną osobą. Ten plebiscyt pomoże mi, żeby drzwi się szerzej otwierały, żeby ludzie na wsi mnie słuchali, a może kościół zechce ze mną rozmawiać, a może biskup mnie przyjmie, bo przecież nawet papież w swojej encyklice poświęcił sporo miejsca ochronie środowiska. Będzie po prostu łatwiej dotrzeć do tych, którzy nie segregują odpadów.

    Media czy plebiscyty mogą być rzeczywiście takim łącznikiem między panem a ludźmi, którzy ostatecznie odpowiadają za nasze środowisko, czyli właśnie tymi, którzy na co dzień wyrzucają odpady do pojemników?

    W każdym moim spotkaniu uczestniczą też media, za co jestem bardzo wdzięczny. Mi naliczono ponad 1 000 spotkań w cztery lata. To jest dużo osób, z którymi się spotkałem, ale media to powielają, powtarzają, dzięki czemu docieramy także do kolejnych osób, bo ja niestety nie jestem w stanie się sklonować.



    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo