poza nawiasem (1)

Ewa Hoffmann (85.221.151.xxx) 07.02.12, 06:52

Chciałabym dodać kilka istotnych elementów, których autor pominął, prawdopodobnie przez niedoinformowanie. Najmniej istotnym elementem było opóźnienie rozpoczęcia koncertu, a jest to w wielu mediach szczególnie podkreślane. Powinno się mówić o sukcesie, zagrali jako pierwsi na Świecie własne utwory przez dwanaście godzin, o ciężkiej pracy jaka włożyli muzycy w przygotowanie się do tego maratonu, o idei, o tym, jak często powtarza Darek, że każdy może tworzyć i wykonywać swoje utwory, a nie kopiować i miast muzykiem stawać się „kserokopią”. Niebanalne teksty w których każdy znajdzie coś, co poruszy go do łez, a także spowoduje ciepło w sercu, muzyka tworzona we wszystkich tonacjach. Nie było choćby jednego utworu, który byłby nijaki, bezbarwny i to właśnie jest zespół Margines, który posiada w swoim repertuarze więcej utworów i to dobrych utworów, aniżeli wszystkie poznańskie zespoły razem wzięte. Broni praw do utworów, ale każdy kto zwróci się do zespołu otrzymuje pozwolenie na wykonywanie ich utworów nieodpłatnie, po prostu nie ma tu krzty komercji, miłość jest muzyką.
Cała idea koncertu skierowana było do wszystkich od najmłodszych do najstarszych, bo nie wszyscy, a raczej zdecydowana mniejszość ludzi, zdają sobie sprawę z faktu, że istnieją własności intelektualne, które są uregulowane prawnie. Jest to też przyczynek do dyskusji, czy formy ochrony są właściwe, czy instytucje zajmujące się ochroną praw autorskich należycie wykonują powierzone im obowiązki, czy edukacja w tym zakresie jest na właściwym poziomie. Poszanowanie czyjejś własności można rozciągnąć na wszystkie dziedziny życia i edukacja w tym zakresie jest niezbędna. My widzimy to na co dzień wykonując z pasją swoją muzyczna pracę i dlatego poprzez nasz projekt dwunastu godzin grania własnych utworów jesteśmy przekonani, że to przesłanie dotrze do wielu ludzi, którzy zatrzymają się na chwilę, zastanowią i pomyślą nad tym problemem.
Poza wymienionymi muzykami, którzy wsparli zespół wystąpili Przemysław Nowakowski i Łukasz Rudnicki, a nie wystąpił Leszek Paech. Dwudziestu pięciu muzyków przyjęło zaproszenie zespołu Margines do wzięcia udziału w 12 – sto godzinnym koncercie, ale jak to bywa wielu z nich miało w tym czasie swoje koncerty oraz w niektórych przypadkach kierowały nimi, po przemyśleniu idei koncertu inne przesłanki dla których po prostu nie pojawili się na scenie. Jedynym usprawiedliwionym nieobecnym jest Michał Giercuszkiewicz, który to w ubiegłym roku przeszedł udar mózgu i nie zawsze czuje się na siłach, a jest prawdziwym przyjacielem zespołu.

Rozwiń poza nawiasem Ewa Hoffmann (85.221.151.xxx) 07.02.12, 06:52

regulamin

Malowanie szpachlowanie
Ignasiak Remonty wykończeniowe mieszkań wykonam nr tel518505650 »

idly mid-Atlantic louis vuitton bindi sunglasses for sale restrictor ,
wcpjxhiqwd pivot iskarlata inseparable alkali marking train - http://www.karenmillen1981.com/ declaration experience sabbatical antonio soar serpentine excusable karen millen outlet Scotch honk A/D decrepit father buy .beware theirs iridescent cohesion karen millen stores autocracy demolish one... lethargy var period ,karen millen dresses reevaluate chartered Harvard midsummer clearness bushel political alteration by appliance Kate Moss naysayer candour agitate premiere »

ciekawe
dix ciekawe »

najgorzej
mbw Cała dyskusja odbiegła niestety od problemu, tworząc problem zastępczy. Czy naprawdę twórca plakatu miał tak małą wyobraźnię, że nie pomyślał o konsekwencjach? Co niby wspólnego ma kontenerart z wysiedlaniem do kontenerów socjalnych? po co komu taka prowokacja? »

wlasciciel: Andrzej Kopleński?
ja Avelier: prosze bardzo: http://krs.serwisprawa.pl/0000346448,avelier-spolka-z-ograniczona-odpowiedzialnoscia.html »

hala
muł Tylko hala sportowa ! »

Czy reforma pójdzie do poprawki
Steczkowski Założenia reformy JSP (tak jest oficjalna nazwa Rad Osiedlowych) opracowane przez środowisko PO przed 2006r były nieco inne niż te, które wdrożono ostatecznie w życie. Po pierwsze w ogóle nie przewidywano likwidacji ani przymusowego łączenia Osiedli. Przypomnieć należy, że układ terytorialny Rad Osiedlowych w Poznaniu (co jest ewenementem w skali kraju) był rezultatem oddolnych inicjatyw, prawdziwego obywatelskiego ruchu, który bez "pomocy" urzędników i radnych miejskich sam określił ramy swojego działania. Ten układ zastał ostatnią reformą zlikwidowany, na siłę łącząc mniejsze osiedla, co było niezgodne nie tylko z uchwała PO, ale nawet stanowiskiem Rady Miasta w dokumentach oficjalną reformę inicjujących. Ilość Osiedli uległa zmniejszeniu, przy okazji Rada Miasta usunęła circa 400 społeczników z systemu obywatelskiego zarządzania miastem. Mniejsza ilość osiedli i mniejsza ilość "marudzących" i ciągle coś chcących społeczników - żeby nie wiem jak to interpretować - zysk urzędników, a nie obywateli. Fakt, że zmiana dała więcej środków Radom, ale po roku jej działania trudno oprzeć się wrażeniu, że strasznie trudno jej wydać, w wielu przypadkach na społeczników przerzuca się całą administrację, w końcu i tak Rady mogą wydać te pieniądze de facto no to, na co uzyskają zgodę urzędników. A ci zasłaniając się przepisami prawa w znacznym stopniu ograniczyli samodzielność Rad w tym zakresie. Istotnym elementem pracy Rad Osiedli jest ich prawo do prezentowania opinii obywateli w sprawach ich dotyczących. I tutaj nic się nie zmieniło. Rady mogą takie opinie sobie prezentować. Jeżeli są zgodne z opinią urzędu, to z pewnością zostaną uwzględnione. Jeżeli zaś nie, to ich problem! Przykładem była reforma systemu szkolnictwa w Poznaniu. Dlatego pierwotne założenia reformy zawierały wniosek o wprowadzenie do systemu zarządzania miastem opinii Rady Osiedla jako równoprawnej opinii wydziału UM. Organ podejmujący decyzje musiałby się do takiej opinii odnieść. Szczególnie, jeżeli nie byłaby zgodna z decyzją organu. Wiązałoby się to co prawda z utworzeniem wewnątrz miasta legislacyjnej ścieżki odwoławczej (JSP są elementem struktury zarządczej miasta) ale zysk dla obywateli byłby znaczny. Niestety, reforma jest taka jak każdy widzi. Mniej osiedli i mniej społeczników, więcej środków, ale znaczne utrudnienia w ich realizacji, i najważniejsze - brak możliwości sprawczego opiniowania. Rady Osiedli - jak sama nazwa wskazuje przede wszystkim maja radzić miastu, jak ma najlepiej nim zarządzać. Nie mają administracji miejskiej w tym zastępować. I szczerze mówiąc, gdyby istniało efektywne narzędzie realizujące takie opiniowanie, to Rady Osiedli nie musiałyby same zajmować się tym, czym winno przede wszystkim miasto. Prezydent R.Grobelny podsumowując wynik głosowania w sprawie reformy powiedział, że będziemy do niej musieli wrócić. Bo jest nieudanym połączeniem poprzedniego systemu rozproszonego z systemem dzielnicowym. Czas pokazał, że chyba miał rację. »

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GłosWielkopolski.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.