Pawlak twierdzi ......,
polo (83.21.156.xxx)
29.01.12, 13:28
Pawlak twierdzi ......,
polo (83.21.156.xxx)
29.01.12, 13:28
"że obecne ceny paliw w Polsce są wynikiem niekorzystnego zbiegu okoliczności".
Ceny paliw nie spadną, nie ma co na to liczyć nawet wówczas, gdy dolar będzie po 2 zł.
Cena paliw jest korzystna dla łatania wielomiliardowej dziury budżetowej i utrzymania się za wszelką cenę przy władzy takich różnych dziwolągów - Pawlaków.
Największym "niekorzystnym zbiegiem okoliczności" jest ten nieudolny nierząd ciemniaków z Nocnej Zmiany.
Jak Pawlak został strażakiem syn ministra Sawickiego weterynarzem został
Weterynarz (91.150.165.xxx)
29.01.12, 13:47
Jak Pawlak został strażakiem syn ministra Sawickiego weterynarzem został
Weterynarz (91.150.165.xxx)
29.01.12, 13:47
Jak syn ministra Sawickiego weterynarzem został
Syn ministra rolnictwa nie zaliczał wykładów, ale weterynarzem został. Bo władze SGGW zmieniły zasady zdawania przedmiotu choroby zakaźne
Studentowi nie udało się na zaliczeniu semestru osiągnąć wystarczającej liczby punktów, więc musiał semestr powtarzać.
* Podczas powtarzania było jeszcze gorzej, bowiem student nie przystąpił w ogóle do zaliczenia semestru.
* Dziekan, mocno naginając regulamin studiów, bez zawiadomienia profesora odpowiedzialnego za przedmiot, którego student nie zaliczył, powołał specjalną komisję, która uznała, że student jednak zaliczył semestr i zdał końcowy egzamin.
* Student otrzymał dyplom, a ten profesor ma na uczelni problemy.
- Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji - mówi dr Andrzej Komorowski, główny lekarz weterynarii kraju wlatach 1997-2001 - Choroby zakaźne to jeden z czterech głównych przedmiotów na weterynarii, bez wiedzy tu zdobytej nie można być dobrym lekarzem.
Niemożliwe? Możliwe, jeśli student ma odpowiednie nazwisko. W tym przypadku nazywa się Sawicki i jest synem ministra rolnictwa.
Przedmiot choroby zakaźne prowadzi na wydziale weterynarii prof. Tadeusz Frymus. Prowadzi przez trzy semestry: IX, X i XI. Każdy kończy się zaliczeniem, a po XI semestrze jest egzamin. Warunkiem przystąpienia do egzaminu końcowego jest zaliczenie każdego semestru. Taki sposób zaliczania tego przedmiotu obowiązuje od ok. 20 lat i jest zapisany w regulaminie złożonym przez profesora w dziekanacie. Do niedawna nikt tego nie kwestionował.
Przemysław Sawicki nie zaliczył X semestru. Udało mu się zebrać tylko jeden punkt na 40 możliwych. Ale student ma prawo do zdawania kolokwium pisemnego z całości materiału semestralnego. A jeśli obleje, ma prawo do kolokwium poprawkowego. Student Sawicki najpierw przyniósł zwolnienie lekarskie, potem w drugim terminie dostał zero punktów na 15 możliwych, kolokwium poprawkowego też nie zaliczył. W tej sytuacji każdy student musi powtarzać semestr. Zrobił to student Sawicki. W podobnej sytuacji było 10 studentów.
Ale nagle na uczelni wokół prof. Frymusa zaczęło się robić nerwowo. Prodziekan wydziału ds. dydaktycznych prof. Marcin Bańbura zaczął kwestionować tryb zaliczania tego przedmiotu i zwrócił się pisemnie do prorektor ds. dydaktyki z pytaniem, czy w ogóle prof. Frymus ma prawo zaliczać semestr ze swoich wykładów, skoro obecność na wykładach nie jest obowiązkowa. Obowiązkowe są tylko ćwiczenia, a te zaliczają asystenci.
Student Sawicki w trakcie powtarzania feralnego dla siebie semestru X nie przystąpił do zaliczenia ani jednej kartkówki z wykładów.
W czerwcu 2011 r. na prośbę władz uczelni prof. Frymus przeprowadził kolokwium, które miało być podstawą zaliczenia całego semestru, do którego przystąpiło 9 studentów. Student Sawicki nie zgłosił się ani w terminie zwykłym, ani w poprawkowym.
Pytanie dlaczego? Być może już wtedy wiedział, że jest to zbędne, bo władze uczelni wymyśliły lepszy sposób na zaliczenie mu studiów.
Oto nagle bez powiadomienia odpowiedzialnego za prowadzenie przedmiotu prof. Frymusa zwołano komisję egzaminacyjną i student Sawicki zdał egzamin komisyjny z tego przedmiotu. Zgodnie z regulaminem studiów SGGW, zatwierdzonym przez Senat tej uczelni, egzamin komisyjny jest egzaminem ostatniej szansy. Przysługuje w"szczególnych okolicznościach", kiedy student obleje egzamin w terminie zwykłym i poprawkowym. Na egzaminie musi być obecna osoba odpowiedzialna za przedmiot, z którego student zdaje egzamin, a tryb i przebieg egzaminu muszą być z nią uzgodnione. Regulamin studiów nie przewiduje "komisyjnego zaliczania" semestru.
W tym przypadku władze wydziału pogwałciły wszystkie te zasady. Student Sawicki dostał trzecią szansę, choć nie skorzystał z żadnej poprzedniej. Nie oblał egzaminu w żadnym terminie, bo po prostu do niego nie przystąpił. Do składu komisji egzaminacyjnej nie zaproszono prof. Frymusa - dowiedział się o nim post factum od studentów. Do egzaminu przystąpić można po zaliczeniu wszystkich trzech semestrów, a student Sawicki nadal miał niezaliczony semestr X.
O powołaniu komisji egzaminacyjnej zdecydował prof. Marian Binek, dziekan wydziału: - Zapewniam, że wszystko było w porządku. I nie chodziło o nazwisko Sawicki.
- To o co?
- Po prostu mieliśmy kłopot z grupą studentów, którzy nie zaliczyli zajęć u prof. Frymusa. Nie mogli powtarzać roku, bo zmieniły się programy. Profil, który studiowali, został zakończony. Podjąłem decyzję, żeby dać studentom ostatnią szansę.
Na wydziale weterynarii o Sawickim i jego egzaminie mówią wszyscy. Studenci wiedzą, że zaliczył, choć nie zaliczył, większość podejrzewa, że to prof. Frymus "ugiął się dla dobra wydziału". - To przykre, bo to jeden z tych wykładowców, których naprawdę się szanuje. Zasadniczy, ale sprawiedliwy. A tu taka historia - mówi student V roku.
Była studentka weterynarii: - Nie wierzę, by Frymus zrobił coś takiego. To do niego nie pasuje. Prędzej uwierzę, że to się odbyło bez jego wiedzy.
Absolwenci weterynarii w różnych ankietach (np. Agrokadry) wielokrotnie wymieniali prof. Frymusa w gronie najlepszych wykładowców. A były już rektor SGGW prof. Kluciński wskazał jako najlepszego, zdaniem studentów, nauczyciela na weterynarii.
Rozmawiamy z jednym z asystentów na SGGW: - Co się mówi? No, że szarą eminencją wydziału jest inny wykładowca dr Zdzisław Gajewski, który ma powiązania z ministrem Sawickim.
Jakie? Do grudnia 2011 r. Gajewski był szefem rady nadzorczej Agencji Nieruchomości Rolnych. Funkcję tę objął w marcu 2008 r., wkrótce po tym, gdy Marek Sawicki został ministrem rolnictwa w rządzie PO-PSL. Pełnił ją z dwumiesięczną przerwą i zarabiał tu miesięcznie ok. 7 tys. zł. Szefa rady nadzorczej powołuje minister.
Niestety, 3 grudnia weszła w życie znowelizowana ustawa o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi skarbu państwa, która zlikwidowała radę nadzorczą w ANR. Ale na weterynarii spekulują, że teraz Gajewski zostanie nawet wiceministrem rolnictwa. Sawicki ma trzech zastępców, a w poprzedniej kadencji miał ich czterech.
Za to o prodziekanie Bańburze mówi się, że może zostać nadinspektorem ds. bezpieczeństwa żywności. Teraz jest tak, że mamy w kraju cztery różne inspekcje nadzorujące to bezpieczeństwo. Inspekcja jakości handlowej, weterynaryjna oraz ochrony roślin i nasiennictwa podlegają ministrowi rolnictwa, zaś inspekcja sanitarna - ministrowi zdrowia. Już w poprzedniej kadencji min. Sawicki usiłował połączyć te cztery inspekcje w jedną, ale projekt nie przeszedł. Teraz zapowiedział, że połączenie trzech podległych mu inspekcji będzie jedną z ważniejszych reform, jakie przeprowadzi w tej kadencji. Na czele takiej wielkiej inspekcji ds. bezpieczeństwa żywności mógłby stanąć dr hab. Bańbura.
Zwykle student po uzyskaniu dyplomu udaje się do izby lekarsko-weterynaryjnej po zgodę na wykonywanie zawodu. Izba zwołuje radę, a ta podejmuje uchwałę o nadaniu danemu lekarzowi prawa do wykonywania zawodu. Potem z tym kwitem lekarz udaje się do lekarza powiatowego, a ten kieruje go na staż do jakiejś rzeźni. Staż trwa trzy miesiące albo 200 godzin (zależy, jakie przepisy tu zastosujemy) i jest bezpłatny. Jest zwyczajem naszych lekarzy powiatowych, że nie uznają tu przepisów unijnych, wedle których staż może trwać 200 godzin, i kierują świeżo upieczonych lekarzy na trzymiesięczne szkolenia. Tymczasem Przemysław Sawicki, który 22 listopada 2011 r. zdał wreszcie egzamin z chorób zakaźnych, od 1 stycznia tego roku pracuje jako lekarz w Sokołowie Podlaskim (i chwali się kolegom, że zarabia 12 tys. zł miesięcznie).Więcej... http://wyborcza.pl/1,76842,11039909,Jak_syn_ministra_Sawickiego_weterynarzem_zostal.html?as=2&startsz=x#ixzz1kqo6TRBP
Cena paliwa
Kierowca (178.212.50.xxx)
29.01.12, 13:52
Cena paliwa
Kierowca (178.212.50.xxx)
29.01.12, 13:52
Dolar raz był niższy raz wyższy za baryłkę a paliwo ciągle droższe. Nie pamiętam aby potaniało. Jak udaje się sprzdać drożej to tylko naiwny obniżałby cenę. Pozostaje "płacz i płać" !
PAWLAK!
GOŚĆ (89.78.220.xxx)
29.01.12, 13:58
PAWLAK!
GOŚĆ (89.78.220.xxx)
29.01.12, 13:58
DO OBORY ĆWOKU !!!
spadnie - z Dachu świata
mirwojski (159.205.139.xxx)
29.01.12, 14:09
spadnie - z Dachu świata
mirwojski (159.205.139.xxx)
29.01.12, 14:09
Tak, tak, to sztuczny problem nakierowany na gospodarkę chińską i masowe wykupywanie USD przez tą że. Dzięki takiej sytuacji Obama jeszcze jest prezydentem, USA nie ogłosiły zapaści a "frajerzy" płacą - płaczą i płacą aby tylko żydowscy właściciele amerykańskich banków mieli się dobrze. A wszystko zaczęło się tak niewinnie - w bankach Szwajcarskich ...
CZY KTOŚ POZBĘDZIE SIĘ TEGO DEBILA CZY MA TO ZROBIC ULICA ?
LUDOWIEC (78.159.81.xxx)
29.01.12, 17:16
CZY KTOŚ POZBĘDZIE SIĘ TEGO DEBILA CZY MA TO ZROBIC ULICA ?
LUDOWIEC (78.159.81.xxx)
29.01.12, 17:16
CZY KTOŚ POZBĘDZIE SIĘ TEGO DEBILA CZY MA TO ZROBIC ULICA ?
Czy gazowy baron ma jakąś szansę na zostanie sąsiadem pięknej Julii z długim blond warkoczem?
kinsky (93.214.242.xxx)
29.01.12, 18:44
Czy gazowy baron ma jakąś szansę na zostanie sąsiadem pięknej Julii z długim blond warkoczem?
kinsky (93.214.242.xxx)
29.01.12, 18:44
Owszem, nawet i takie prawdopodobieństwo może zaistnieć! Jednak z reguły zawsze przekształca się w rzeczywistość, kiedy następuje stosowna zmiana wiatrów! Natomiast ceny paliw nigdy nie zmieniają się w zależności od rodzaju wróżbiarstwa i snów jakiegoś znużonego matactwami polityka. Lecz powstają tylko na podstawie uregulowań prawno-rynkowych! A jak doskonale wiemy, te od lat wielu są nadmiernie fiskalne. A stąd, bardzo krzywdzące dla powszechnych odbiorców.
Pawlak, ty jak zwykle jesteś nieomylny
toilet paper (79.163.2.xxx)
29.01.12, 22:21
Pawlak, ty jak zwykle jesteś nieomylny
toilet paper (79.163.2.xxx)
29.01.12, 22:21
Pawlak ma rację !! POLSKA ZŁOTÓWKA pójdzie ostro w górę !! chińczycy, japończycy i niemcy będą kupować każdą ilość banknotów 200 zl !! Będą sobie nimi d.py podcierać, bo u nich sraczpapieru zabrakło !!
Pawlak podejdz do płota przy stadionie
Kargul (46.76.108.xxx)
30.01.12, 09:00
Pawlak podejdz do płota przy stadionie
Kargul (46.76.108.xxx)
30.01.12, 09:00
Jako wysoko kształcony ekonomista powiedz nam za ile zafundowałeś nam cenę gazu z gazpromu?
Czy ona jest z akcyzą czy nie i czy zalezy od kursu dolara.
Bo na razie cena wali mnie po kieszeni a Wania się cieszy.
A ty carom nie budiesz, drewniany kmiotku.
Pawlak -symbol polaka wiesniaka.
Brutus (46.76.108.xxx)
30.01.12, 09:10
Pawlak -symbol polaka wiesniaka.
Brutus (46.76.108.xxx)
30.01.12, 09:10
Każdy cezar może mieć swego konia senatora.
Tusk też.
O CZYM GŁOS NIE CHCE PISAĆ? A NO OTYM!!
redaktor bezczelny (31.175.186.xxx)
30.01.12, 23:57
O CZYM GŁOS NIE CHCE PISAĆ? A NO OTYM!!
redaktor bezczelny (31.175.186.xxx)
30.01.12, 23:57
O CZYM GŁOS NIE CHCE PISAĆ? A NO OTYM!!
*** Anita Gargas wygrała z Grobelnym
Sąd Okręgowy w Poznaniu odrzucił zarzuty, jakie wobec Anity Gargas, twórczyni "Misji Specjalnej", wysuwał prezydent Poznania Ryszard Grobelny.
Grobelny był bohaterem jednego z odcinków "Misji Specjalnej" dotyczącym Kupca Poznańskiego i poczuł się urażony podanymi w nim informacjami. Dlatego skierował do Sądu Okręgowego w Poznaniu prywatny akt oskarżenia przeciwko Anicie Gargas, twierdząc, że został zniesławiony w oczach opinii publicznej.
Sąd już na pierwszym posiedzeniu sprawę umorzył, oddalając zarzuty prezydenta Poznania wobec dziennikarki i uznając, że materiał "Misji Specjalnej" został przygotowany w sposób rzetelny i z zachowaniem wszystkich zasad obiektywnego dziennikarstwa. Uznał, że nie doszło do czynów zabronionych, o których mówił Grobelny w akcie oskarżenia.
Postanowienie o umorzeniu jest nieprawomocne. ***
PANIE I PANOWIE Z GŁOSU WIELKOPOLSKIEGO, MACIE ZA ZADANIE PISAĆ I INFORMOWAC O SPRAWACH NASZEGO MIASTA A NIE PRZEMILCZAC PEWNE SPRAWY.WSTYD!!
Wicie, rozumicie
Słoma z Butów (77.253.61.xxx)
31.01.12, 00:21
Wicie , rozumicie tow. profesorze mój syn mo zostać naczelnym weterynarzym złodziejskiej krainy i musi szybko dostać papier. Tak jest panie ministrze!!! Lobbysto, krętaczu od telefonów i kartofli i buraków w imię dobrobytu pospólstwa!!