Studenci z akademika wolą nie ujawniać swoich danych. O akcji policji opowiadają anonimowo (© Sławomir Seidler)
Agnieszka Smogulecka
2009-12-17 06:28:21, aktualizacja: 2009-12-17 10:59:30
Po policyjnej akcji w akademiku Politechniki Poznańskiej studenci szukają winnych. Na portalu wykop.pl osoba o nicku Hawker cytuje plotkę, że "nalot był spowodowany donosem jednego z użytkowników sieci, prawdopodobnie z Domu Studenckiego numer 3 na Poligrodzie" i powtarza za raperem Peją: - "Wiecie co z nim zrobić?" MrBigB także parafrazuje rapera, dodając: "Łapać konfidenta, wszystko na mój koszt".
W środowisku studenckim zawrzało. Po tym, jak we wtorek rano policjanci zabezpieczyli prawie 40 komputerów, na których może być pirackie oprogramowanie i nielegalne skopiowane pliki, podniosły się głosy o naruszeniu autonomiczności uczelni i wolności studentów.
- Mamy podpisaną umowę o współpracy, więc policja informuje nas o przeprowadzanych na terenie uczelni akcjach, a przynajmniej powinna - mówi Krystyna Długosz z Biura rektora Politechniki Poznańskiej. - W tym przypadku nie zostaliśmy uprzedzeni o planowanych działaniach, ale policja miała nakaz prokuratorski. Nie będziemy zaskarżać tej akcji, bo nie mamy podstaw. Nam również zależy na wyjaśnieniu sprawy.
- Studenci to nie święte krowy - irytują się policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczości gospodarczej. - Obowiązuje ich to samo prawo, co wszystkich innych obywateli. Piractwo jest kradzieżą dóbr intelektualnych i tyle - dodają.
Jak tłumaczą funkcjonariusze, jeśli występuje uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa, mają prawo dokonać przeszukań i zabezpieczyć sprzęt, który do przestępstwa służy. Obojętnie, czy chodzi o akademik jakiejkolwiek uczelni (podobne akcje były już przeprowadzane w Poznaniu, Gdańsku, Koszalinie itd.), o firmę, czy mieszkanie prywatne. Funkcjonariusze nie ukrywają jednak, że zwykle do podobnych działań dochodzi po zgłoszeniu od właściciela praw do "piratowanych" programów czy plików.
Wczoraj w domu studenckim nr 5 życie toczyło się zwykłym torem. Wszyscy, z którymi próbowaliśmy rozmawiać, mówili, że o policyjnej akcji słyszeli, ale nie było ich na miejscu. Tylko kilku przyznało, że było świadkami zajść. - To była szybka akcja. Bardzo szybka - komentował jeden ze studentów. Na widok aparatu fotograficznego szybko pożegnał się i odszedł.
- Czterem moim kolegom zabrali komputery - opowiadał inny młody człowiek. - Przyszedł prokurator z policją, zabrali komputer, kazali podpisać pokwitowanie. To wszystko.
- Podobno w ogóle nie wiedzą, czy na tych kompach faktycznie było coś nielegalnego - dorzuca jego kolega. - Zabrali je i teraz dopiero będą sprawdzać. Powiedzmy sobie szczerze, na pewno coś znajdą, bo większość z użytkowników sieci ściągnęło kiedyś jakąś muzykę czy film...
Bardziej "wylewni" byli studenci na forach internetowych. Aydyn na wykopie.pl napisał: "Niestety, mój komputer też popłynął. Ale policjanci byli bardzo mili, muszę przyznać, nawet pozwolili mi skopiować co ważniejsze rzeczy do nauki". Inny dodawał: "Ponoć odwiedzili osoby, które w sieci studenckiej udostępniały ponad 150 GB. Skupili się na osobach z listy, zostawiając materiały współmieszkańców".
Choć nie brakuje głosów potępienia "piratowania", wielu młodych zastanawia się, co grozi ich kolegom. Tego jednak nie wiadomo, bo śledczy wstrzymują się z przedstawieniem jakichkolwiek zarzutów do czasu uzyskania opinii biegłego. A to może trwać dość długo. - Sądzę, że ekspertyza potrwa kilka tygodni - mówi Romuald Piecuch z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. Jednak zdarza się, że jednostki z kraju czekają na wyniki badań nawet dwa, trzy lata. Skąd wiadomo, że w tym przypadku będą gotowe szybciej? - Przygotowując się do działań, prowadziliśmy uzgodnienia z biegłymi - tłumaczy.
Nie oznacza to, że studenci szybko odzyskają sprzęt. Prokurator może wnioskować do sądu o jego przepadek, może także zabezpieczyć go na poczet ewentualnych kar. Policjanci nie mają wątpliwości, że zabezpieczyli sprzęt, na którym były "piraty". - Nie zabieraliśmy go, by sprawdzić, lecz żeby zabezpieczyć dowody - tłumaczą.
- Wiemy, że są tam pliki, wiemy jakie. Biegły ma m.in. oszacować straty i ustalić, kto je poniósł - opowiadają, że gdy byli w akademiku, z innych budynków wybiegali młodzi, którzy ukrywali swoje komputery np. w autach. - Fakt - potwierdza jeden ze studentów. - Jak się rozeszło, że w akademiku jest policja, wiele osób było zdenerwowanych...
Studenci-piraci staną przed sądem
Politechnika Poznańska zapowiada, że będzie bronić niewinnych studentów, jednak ci, którym wina zostanie udowodniona, muszą liczyć się z konsekwencjami, także na uczelni. A jakie kary przewidują przepisy?
Według kodeksu karnego do 5 lat więzienia grozi osobie, która bez zgody osoby uprawnionej uzyskuje cudzy program komputerowy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. To przestępstwo kradzieży. Zgodnie z zapisami ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych za utrwalanie, kopiowanie bądź rozpowszechnianie cudzego utworu grozi grzywna, ograniczenie wolności lub do 2 lat więzienia (kary są wyższe, gdy ktoś działa dla osiągnięcia korzyści).
Wszystkie komentarze »
Komentarze (8)
wykopie.pl ?? WTF?
SlaVa
20.12.09, 22:40:03
Pani redaktor, jak już piszemy artykuł, to proszę poprawnie pisać nazwy własne.
Nie ma czegoś takiego jak strona WYKOPIE.PL. Albo piszemy "na wykopie", albo podajemy poprawną stronę, czyli WYKOP.PL.
Dziękuję :)
Stan rzeczy
student_PP
18.12.09, 15:12:28
To jest walka z wiatrakami. Ten kapitalistyczny świat, gdzie wszystko przeliczane jest na pieniądze, powinien wreszcie zrozumieć, że niestety (dla tego świata, ale z korzyścią dla ludzkości) nie uda się utrzymać takiego stanu rzeczy. Łapanie danych to jak próba zamknięcia nieskończoności. Kilkanaście lat temu mieliśmy MB na dyskach, teraz GB oraz TB, nie ukrywajmy na tym nie koniec. Niestety Ci, którzy ustanawiają prawo, nie myślą o tym, iż te przepisy mówiące o tym, że takich a takich danych nie wolno kopiować są i zawsze będą martwe. Jeśli nie udostępnimy informacji, muzyki, filmów i wszystkiego innego w sposób otwarty, to ludzie i tak znajdą inny sposób na ich przekazywanie - choćby poprzez wypalanie na płytach, które kosztują grosze, przenoszenie na pendrivach, dyskach, przesył w sieciach lokalnych nie połączonych z internetem, albo zabezpieczonych przed połączeniem z zewnątrz. Ktoś może powiedzieć iż dane można zabezpieczyć przed kopiowaniem - można, ale jak dotąd nie istnieje rozwiązanie, którego nie złamano. Powiedzmy sobie prawdę w oczy - dzisiejsze mechanizmy kryptograficzne są słabe, każdy w swoim prywatnym komputerze posiada moc obliczeniową wystarczająco do łamania zabezpieczeń. Oczywiście trzeba wiedzieć jak łamać, ale mylą się Ci, którzy myślą, iż jest to wiedza tajemna. Ludzie, którzy łamią zabezpieczenia publikują i udostępniają (za darmo) narzędzia do usuwania wszelkich blokad programowych. Podobnie z zabezpieczeniami sprzętowymi - nie ma idealnych.
Świat przyszłości to świat w którym dane będą jawne i dostępne, należy to zrozumieć a nie zajmować się bandą "groźnych piratów" z akademików, którzy przesiadują całymi dniami przed komputerami urozmaicając sobie czas pomiędzy pisaniem projektów, klepaniem kodu do pracy, oraz nauką chwilami wytchnienia przy kilku piosenkach, albo obejrzeniem filmu. Do tych "piratów" należy przyszłość i nie można zapominać że to upór i pasja takich maniaków, młodych ambitnych ludzi doprowadził do tego, iż mamy dziś komputery i możemy w ogóle mówić o czymś takim jak dane.
nie żucaj kamieniem
bartfcb
18.12.09, 12:32:19
może najpierw niech zrobią naloty na prywatne komputery funkcjonariuszy bo jak można wymagać od innych jak się o sobie nawet nie zająkną
To jest złodziejstwo
burg
18.12.09, 12:12:19
Krzysiek, jak Cię nie stać na nowego mercedesa to go nie kradniesz. Tak samo jest z muzyką czy filmem, nie trzeba oglądać 10 dziennie. Jak Cię nie stać na jakąś rzecz (w przypadku muzyki to jest śmieszny argument, bo muzyka nie jest droga...) to jej nie kupuj, ale też nie kradnij. A co do softu, to bez przesady, macie wielkie udogodnienie na PP, bo wystarczy założyć darmowe konto studenckie i OS oraz CAD'a jakiego chcecie macie za free. Wiem bo sam miałem jak tam studiowałem. Więc wystarczy odrobina dobrej woli i zainteresowania. Ale łatwiej wciskać, że jest się biednym studentem i nie ma na czym się uczyć i to dlatego 150GB filmów na dysku...
Idiotyzm
krzysiek
18.12.09, 11:31:18
Ludzie mają problem żeby opłacić mieszkanie, przecież nie będzie ich stać w takiej sytuacji na zakup wszystkich filmów, które ich interesują, czy muzyki. Jeśli chodzi o programy to wiadomo, że na czymś się trzeba uczyć. Myślę, że powinni się skupić na ludziach, którzy już mają normalne dochody, i ich na to stać.