Tydzień Baby: W kwestii inwigilacji dziada

    Tydzień Baby: W kwestii inwigilacji dziada

    Zdjęcie autora materiału

    Kamilla Placko-Wozińska

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Znowu dziada w sobotę nie będzie? – zadziwiła się narzeczona bratanka, a u baby niepokój się obudził. Bo rzeczywiście, od jej powrotu z urlopu dziad stale zajęcia jakieś ma, co o weekendy zahaczają. I z Gdańska z pracy z opóźnieniem wraca. A to zaoczni studenci, a to doktoranci są, albo konferencja ważna. – Zanim się zdenerwujesz, komórę i laptopa przejrzeć mu musisz – narzeczona poradziła. – SMS-y, pocztę, portale…
    Tydzień Baby: W kwestii inwigilacji dziada
    – Jak to? – baba się zdumiała.

    – Zwyczajnie, włamać ci się pomogę – dziewczyna wyjaśniła. – Facet to nie jest skomplikowany organizm. Wszędzie hasło to samo ma, przeważnie coś fajnego na temat swój jak „przystojniak”, „mocarz”, „siłacz”.

    – Nic sprawdzać nie muszę – baba z ulgą odetchnęła. – Hasło dziada do poczty znam. Sam mi je podał… – z dumą pewną dodała.
    A narzeczona bratanka minę jakby przestraszoną zrobiła:

    – Nie jest dobrze, pocztę inną jeszcze w takim razie ma…

    O rozmowie tej baba koleżance młodszej znacznie opowiedziała, w przekonaniu, że owa rady narzeczonej wyśmieje. Ale nie. Poważnie całkiem do nich podeszła. I jak najbardziej przytaknęła pomysłowi inwigilacji dziada.

    – Prawda, że skomplikowani to oni nie są, ale jeszcze jeden klucz do wyboru hasła mają – to co w zasięgu ich wzroku właśnie jest – kolejną radę dodała.

    – Nie chcesz chyba powiedzieć, że Władka sprawdzasz? – baba nie dowierzała, bo mało, że mąż to prawie nówka jest, to widać, że zakochany szaleńczo.

    – A, czasami, tak dla wprawy raczej... – koleżanka wyznała. – Ostatnio to trudne hasło wymyślił nawet – z podziwem w głosie dodała. Ale i tak odgadła.

    Zabawę taką zrobiły, czy babie się uda, szukając wedle tego co w zasięgu wzroku. Krzesło, lampę, biurko, dywan, książkę, papier toaletowy (co to opakowanie duże na szafie leżało) baba zaproponowała. Fikusa dołożyła jeszcze, nawet na fiskusa go przerobiła i wszystko na nic.

    – A widzisz, a ja zgadłam – przyjaciółka się pochwaliła. – Hasło brzmiało „rolka gratis”! A skąd ci babo do głowy ten fiskus przyszedł?

    – Tak na zasadzie brzmienia podobnego, skojarzeń… – baba tłumaczyła.

    – No to zapamiętaj, babo, faceci konkretni są i wszystko, ale to wszystko dosłownie biorą – koleżanka pouczyła. – Sama o tych wróżbach andrzejkowych opowiadałaś.

    Koledze baby, co wosk lał, łódź wyszła, albo może i statek nawet. A że po świecie sporo podróżował, zaraz zinterpretował, że to wyprawa kolejna jest. Tyle że nie samolotami, a statkiem…

    – Ciekawe dokąd? – zastanawiał się. – Może to prom jest i do Skandynawii tylko? Nie, statek raczej, gdzieś dalej pewnie... Nieważne gdzie, fajnie będzie popłynąć…

    Dnia następnego humoru coś nie miał. Bo monit z banku dostał.

    – Co się monitem jakimś przejmujesz? Podróż cię czeka – baba humor poprawić próbowała.

    – Nie wiadomo – kolega westchnął. – Bo wiesz, ten monit to z Łodzi jest...

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo