Tydzień Baby: Sposoby na jesienne smutki

    Tydzień Baby: Sposoby na jesienne smutki

    Zdjęcie autora materiału

    Kamilla Placko-Wozińska

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Może ja meteopatką jestem? - przyjaciółka westchnęła. - Albo depresję prawdziwą mam? Ale reszta koleżanek zaprotestowała zaraz. Że to zwyczajny smuteczek jesienny jest, co to wszystkie dopadł, wskutek tego co się za oknami dzieje. Lato jeszcze być powinno. Albo przynajmniej babie lato. A tu co? Listopad w oczy zagląda raczej.
    Tydzień Baby: Sposoby na jesienne smutki
    - E, marudzicie – jedna się odezwała, co to energia ją rozpierała wskutek endorfin co to jej się na kursie tańca brzucha uwolniły. - Ze mnie przykład bierzcie, na jesieni to się nowe życie zaczyna. Poćwiczcie coś, na kursy idźcie, do fryzjera, kosmetyczki, na masaż, do kina... Zaraz nastrój wam się poprawi.

    - Tylko nie do fryzjera – zaprotestowała jedna, co wizytę ową za sobą już miała.

    - Dlaczego? - baba się zadziwiła. - Wyglądasz świetnie! Że zadowolona jesteś sama mówiłaś…

    - Ale sumienie…

    - Fryzjer z klauzulą sumienie? - zdumienie baby rosło.

    - Nie, o moje sumienie chodzi – przyjaciółka wyznała. - Kasy już nie miałam, to z 500 plus wzięłam…

    Zaraz pocieszać ją zaczęły, że żeby dziecko szczęśliwe było, to matka też być musi. Że słusznie postąpiła bardzo. No i że ze swojego to znacznie więcej na pociechę daje przecież.

    - Na taniec brzucha idźcie! - absolwentka kursu ciałem całym zamachała. - To dla wszystkich jest, młodych, starych, chudych, grubych. Mięśnie wszystkie pracują!

    Babę to to nawet kusiło trochę. Ale jak się z dziadem pomysłem podzieliła, to ów na środek jej mniej więcej łypnął i zarżał radośnie.

    - Wyobraziłem sobie, że twój brzuch tańczy – przez łzy się tłumaczył.

    - Za nic na taki kurs bym nie poszła! – koleżanka kolejna się odezwała. - Ćwiczenia wszelkie mi szkodzą. To już do kina lepiej, na romantyczną komedię!

    - Byle nie do kina! - mama gospodyni się odezwała. - Te kina to dziwne teraz takie są. Na „Fatimę” z koleżankami poszłyśmy. Światełka jakieś w korytarzach migały, sali znaleźć nie mogłyśmy. A jak już się film zaczął, to tak głośny był, że aparaty słuchowe wyjąć musiałyśmy…

    Kosmetyczkę w trakcie dyskusji też wyeliminowały. Bo jak koleżanka jedna poszła i zaprzyjaźnionej pani powiedziała, że dawno nie była, owa głową potaknęła, że widzi ile zmarszczek przybyło…

    - Masaż najlepszy jest, relaksacyjny taki – przyjaciółka poleciła. - Muzyczka miła leci, a masażystka na duchu podnosi. Że ciało wygimnastykowane mam, a mięśnie jak u sportowca…

    Pomysł bardzo się babie spodobał, to i do realizacji przystąpiła. Na masażystę trafiła, co muzyki żadnej nie puścił.

    - Na plecy pani się teraz położy – rzekł, a babie mina zrzedła, że połowa masażu w ciszy minęła.

    - Pani się nie wstydzi – masażysta źle widać minę baby zrozumiał widać. - Pani dla mnie to jak kłoda drewna jest!

    Ostatniej nomen omen deski ratunku baba chwycić się właśnie zamierzała, że ów na myśli może mięśnie baby ma jak kłoda twarde, ale masażysta opinię rozwinął: - Pani dla mnie jak kłoda jest, taka bezkształtna masa...

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama