Bilion dolarów na banki

    Bilion dolarów na banki

    Tomasz Rożek

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Coraz lepsze informacje płyną ze Stanów Zjednoczonych, gdzie rozpoczął się światowy kryzys gospodarczy. Indeks Dow Jones wzrósł wczoraj o prawie 7 proc. Kursy akcji rosły mocno także w Europie.
    Wczoraj po południu polskiego czasu amerykański minister skarbu Timothy Geithner zapowiedział, że w ramach pomocy dla amerykańskiego sektora finansowego rząd przeznaczy ponad 1 bln dolarów na wykupienie z banków toksycznych aktywów. Ma to poprawić sytuację banków i umożliwić im zwiększenie kulejącej akcji kredytowej dla firm.

    Nie więcej niż 100 mld dolarów na wykup toksycznych aktywów ma pochodzić jeszcze ze środków z funduszu TARP, który Kongres uchwalił jesienią 2008 roku w ramach tzw. planu Paulsona. W całej operacji ma wziąć udział również prywatny kapitał, któremu rząd ma udzielać nisko oprocentowanych kredytów.

    Pompują instytucje finansowe
    Na nowojorskiej giełdzie szybko zaczęły zyskiwać m.in. akcje instytucji finansowych, które do tej pory spadały w przepaść. O ponad 20 proc. drożały walory CitigroupBank of America, JP Morgan, a nawet ubezpieczeniowego giganta AIG, który w Stanach ma fatalną prasę w związku ze skandalem z premiami dla menedżerów. Niedawno wypłacono je, mimo że spółka z kieszeni podatników dostała ponad 160 mld dolarów pomocy.

    Mocno zyskiwały też spółki budowlane. Nieoczekiwanie wzrosła bowiem - tu znów dobra wiadomość - sprzedaż domów na amerykańskim rynku wtórnym. Liczba transakcji była wyższa o 5,1 proc., podczas gdy oczekiwano spadku o 10 proc. Coraz większa liczba inwestorów chce skorzystać ze spadku cen nieruchomości, co daje nadzieję na zahamowanie spadku cen, który sięga 15 proc. w skali roku. Połowa podaży to obecnie domy zajęte przez banki.

    Europa też w górę
    Entuzjazm inwestorów przeniósł się na europejskie parkiety, gdzie kursy akcji poszły w górę po około 3 proc. Podrożała też ropa naftowa, która po raz pierwszy od czterech miesięcy kosztowała więcej niż 53 dolary za baryłkę. Ropa drożeje, bo handlujący nią wierzą w ożywienie gospodarki i wzrost zapotrzebowania na ten surowiec.

    Graczy na światowych giełdach nie przeraziły nawet wczorajsze słowa szefa Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który stwierdził, że sytuacja gospodarcza na świecie jest niezwykle trudna i po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat czeka nas recesja.

    Akcje na światowych giełdach drożeją od dwóch tygodni. Dow Jones wzrósł już o 18,7 proc. od 9 marca, kiedy zanotował najniższą wartość w tym roku.

    Byków ofensywa wiosenna
    Inwestorzy wyraźnie uwierzyli, że najgorsze już minęło.
    - Nie czekają na wyraźne efekty wpompowania pieniędzy w branżę finansową i gospodarkę. Kupują akcje, wierząc, że teraz będzie lepiej - mówi Katarzyna Siwek, główny analityk firmy doradczej Expander.

    Na rosnącym optymizmie na światowych giełdach szczególnie mogą skorzystać tzw. rynki wschodzące, w tym Polska. Znany inwestor Mark Mobius, kierujący zarządzającym 30 mld dol. funduszem Templeton stwierdził wczoraj, że kolejny okres "rynku byka" na giełdach rynków wschodzących już się rozpoczął.

    Optymizm na giełdach dobrze podziałał wczoraj na złotego. Polska waluta umocniła się do euro, dolara i franka szwajcarskiego. Zdaniem analityków w najbliższych dniach złoty będzie miał dużą szansę na umocnienie. Jednak tu wiele zależy od decyzji Rady Polityki Pieniężnej, która dziś zbiera się na dwudniowym posiedzeniu. Jutro podejmie decyzję o stopach procentowych. Większość analityków spodziewa się niewielkiej obniżki - o 0,25 pkt proc., co nie powinno mieć negatywnego wpływu na polską walutę. Ale głębsze cięcia mogą jej zaszkodzić.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Bez przesady z tym „kryzysem”

    spokojny

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 10

    Bez przesady z tym „kryzysem”. Ktoś zagrał na giełdzie, przegrał i krzyczy: kryzys! Ja gram w toto-lotka, ciągle przegrywam i też mógłbm ciągle krzyczeć: kryzys! A dlaczego nie krzyczę?...rozwiń całość

    Bez przesady z tym „kryzysem”. Ktoś zagrał na giełdzie, przegrał i krzyczy: kryzys! Ja gram w toto-lotka, ciągle przegrywam i też mógłbm ciągle krzyczeć: kryzys! A dlaczego nie krzyczę? Bo wiem, że mogę przegrać, gram dla zabawy, nienałogowo i bardzo niewielkimi sumami, ot 10 złotych raz na kwartał. Ale jakbym zagrał całym swoim majątkiem, i oczywiście przegrał, bo takie są prawa statystyki, to wtedy mógłbym sobie pokrzyczeć.

    A czym się różni giełda od totka? Statystykami. A te wyraźnie wskazują, że na giełdzie zdarza się wygrać ale i znacznie łatwiej przegrać gdy ktoś, nie zważając na analizy fundamentalne, kupuje egzotyczne opcje, niezdrowo podniecony mirażami wielkiej wygranej. Owszem, te wirtualne (finansowe) problemy niektórych banków mogą przekładać się na realną gospodarkę ale przełożą się tym silniej im silniej będziemy w panice trajkotać „kryzys, kryzys”. Chciałem dziś pójść do kina ale nie idę, bo „kryzys”. Chciałem zrobić zakupy ale nie robię, bo „kryzys”. Nie jadę na urlop - „kryzys”. Nie kupuję (teraz tańszego!) samochodu, nie cieszę się niższymi cenami mieszkań i ropy – wszak to też są zjawiska „kryzysowe”. Fakt, przy takiej postawie kryzys będzie. Sami go wywołamy.zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo