Fikcyjna umowa fundacji Pro-Vita

    Fikcyjna umowa fundacji Pro-Vita

    Krzysztof M. Kaźmierczak, Piotr Talaga

    Aktualizacja:

    Poprzedni zarząd Fundacji Pomocy Samotnej Matce Pro-Vita otrzymał pieniądze na ośrodek w Wiktorowie, który wcześniej organizacja porzuciła. Wykorzystano brak należytej kontroli magistratu nad dotacjami.
    Dotarliśmy do dokumentów, które są dowodami otrzymania dotacji opartej na fikcji. 2 stycznia 2008 roku w konkursie organizowanym przez Wydział Zdrowia Urząd Miasta Poznania przyznano Pro-Vicie na Wiktorowo 60 tys. zł wsparcia rocznie przez 3 kolejne lata. Nazajutrz podpisano z fundacją umowę na zapewnienie w ośrodku pod Kostrzynem "schronienia, posiłku, niezbędnego ubrania osobom bezdomnym".


    W momencie podpisywania tego dokumentu Wiktorowo było już opuszczone przez fundację. Tym samym jej władze poświadczyły nieprawdę, zaś miejscy urzędnicy nie wykazali się należytą starannością w wykonywaniu swoich obowiązków.

    Pro-Vita otrzymywała już wcześniej dotację z magistratu na ten cel. Zataiła ona jednak, że mniej więcej od października 2007 roku nie realizuje zadania, zgodnie z podpisaną wcześniej umową. Fundacja działając z pełną premedytacją ubiegała się (z powodzeniem) o dotację na kolejne lata (2008-2010).

    Kiedy w marcu ub.r. informowaliśmy, że Wiktorowo zostało porzucone i zdewastowane, ówczesny prezes bronił się, że zlecone zadanie jest wykonywane w innym ośrodku fundacji. Z umowy, do której teraz dotarliśmy wynika, że było to niezgodne z warunkami dotacji. Fundacja była zobowiązana "do informowania zleceniodawcy o wszelkich zmianach mających istotny wpływ na przebieg realizacji zadania". W umowie wyraźnie wskazuje się, że do tych istotnych zmian zalicza się m.in. zmiana miejsca realizacji. Zatajenie tego faktu należy zatem traktować jako działanie w złej wierze i wyłudzenie.

    Fundacja złamała warunki, na jakich dostała ośrodek w Wiktorowie

    Dopiero w lipcu 2008 roku magistrat spisał z Pro-Vitą aneks do umowy pozwalający na przekazywanie dalszych części dotacji na ośrodek w Rogoźnie. Nawet jednak wtedy, gdy stało się jasne, że umowa z fundacją została przez nią złamana, nie wszczęto żadnych działań kontrolnych, nie mówiąc o wypowiedzeniu umowy i wezwaniu do zwrotu dotacji wykorzystywanej niezgodnie z prawem.

    - Gdybyśmy wiedzieli, że ośrodek w Wiktorowie nie działa, oferta zostałaby odrzucona - mówi Barbara Nowaczyk-Gajdzińska, poznańska radna która była członkiem komisji konkursowej. Przyznaje, że system weryfikacji organizacji korzystających z samorządowego wsparcia jest niezbyt szczelny.

    Stary zarząd fundacji, którego działalność bada teraz prokuratura, wprowadził w błąd nie tylko magistrat. 27 stycznia 2008 roku zorganizowano koncert charytatywny połączony ze zbiórką na nieistniejący już wtedy ośrodek. Wziął w nim nawet udział Leszek Wojtasiak, wicemarszałek województwa wielkopolskiego.

    Warty ponad 352 tys. zł ośrodek fundacja dostała w 2007 roku - bezpłatnie, ale była to darowizna warunkowa. - Zgodnie z protokołem uzgodnień między gminą Kostrzyn a Fundacją Pro-Vita przeniesienie własności nastąpiło pod warunkiem wykonywania przez fundację obowiązku realizowania zadań statutowych, polegających na prowadzeniu domu samotnej matki w Wiktorowie - wyjaśnia Sylwia Stawujak z poznańskiego oddziału Agencja Nieruchomości Rolnych.

    - Czujemy się wprowadzeni w błąd przez poprzedni zarząd fundacji. Obiecywał on wiele, a po przekazaniu ośrodka doprowadzono go do ruiny i opuszczono - mówi Paweł Iwański, burmistrz Kostrzyna. Zapewnia, że gmina jest w trakcie rozmów z Pro-Vitą na temat dalszych losów Wiktorowa.






    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    woła o pomstę!

    aniolek (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 3

    Czytając artykuł o Wiktorowie,aż zachciało mi się płakać.W głowie nie chce mi się zmieścić,co stało się z Ośrodkiem,dzięki któremu ja i moje dzieci otrzymaliśmy schronienie, zrozumienie i...rozwiń całość

    Czytając artykuł o Wiktorowie,aż zachciało mi się płakać.W głowie nie chce mi się zmieścić,co stało się z Ośrodkiem,dzięki któremu ja i moje dzieci otrzymaliśmy schronienie, zrozumienie i pomoc.Byłam w tym ośrodku,gdy istniały jeszcze tylko 4 pokoje(2001 rok).Z poczucia wdzięczności starałam się też sama zrobić cokolwiek dla tego ośrodka.Wraz z innymi mamami zorganizowałyśmy sobie ogród warzywny. malowałyśmy, nosiłyśmy gruz i wykonywałyśmy wiele jeszcze innych prac.A wszystko to,po to ,żeby kolejna kobieta która szuka tutaj schronienia czuła się bezpieczna, otoczona choć w części nutą naturalnośći. Ośrodek świetnie funkcjonował,gdy kierownikiem była pani Krystyna Antosik.Kobieta o ogromnym złotym sercu,która na piersze miejsce stawiała nas z dziećmi i wszelką pomoc nam.Jestem bardzo jej wdzięczna za wszystko co zrobiła dla mnie i dla innych.Pomimo,że w moim życiu pojawił się Ośrodek,Przytułek ,czy jak to inni nazywają,ja nigdy z z serca nie wymarzę tego wspomnienia.Gdyż dzięki temu ośrodkowi,dzięki pani Krystnie Antosik, wspaniałej młodej pracownicy socjalnej stałam się wreszcie KIMŚ i osiągnęłam wiele.A teraz poświęcenie wielu ludzi ,którzy poświęcali się z poczucia dania innym czegoś bez wołania czegoś w zamian ,rujnuje się i dewastuje.To tylko woła o pomstę do Boga!!!
    zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    publiczna kasa

    mirek (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 5

    Potrzebna jest kontrola wszystkich wielkich organizacji ngo w Poznaniu.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo