Poznański sąd znów obronił atakowanego

    Poznański sąd znów obronił atakowanego

    Barbara Sadłowska

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    - To była obrona konieczna - stwierdził w czwartek poznański Sąd Apelacyjny, po rozprawie odwoławczej Łukasza Dz. z Jastrowia. Tym samym utrzymał w mocy grudniowy wyrok Sądu Okręgowego, który uniewinnił oskarżonego od zarzutu zabójstwa Przemysława M. i spowodowania poważnych obrażeń ciała u jego brata Dariusza.
    7 października 2007 roku na osiedlu mieszkaniowym w Jastrowiu grupa młodych ludzi, którzy nie przepadali za sobą, raczyła się wyzwiskami i wulgaryzmami. Po słownej potyczce bracia M. podbiegli do Łukasza, stojącego obok Krzysztofa Sz. Dariusz chwycił go za rękę, bo - jak mówił, brat już go trzymał za drugą.

    Zeznania pokrzywdzonego, dotyczące samego zajścia, nie były precyzyjne. Stwierdził jedynie, że po przepychance brat odszedł i przewrócił się. Dariusz zeznał potem, że nagle poczuł ból w plecach i też upadł. Wtedy usłyszał, że coś stało się jego bratu. Przemysław M. zmarł tego samego dnia - sekcja zwłok ujawniła cztery rany zadane nożem. Dariusz przeżył 5 ciosów.

    Tragedia wywołała dyskusję na forum internetowym. Ludzie dziwili się, dlaczego policja nie interweniowała, dlaczego nie aresztowano Krzysztofa, który towarzyszył Łukaszowi. Użalano się nad rodziną Przemysława M., który osierocił kilkuletnie dziecko. Ktoś napisał: "Jastrowie to miasto bez uczuć, zapomniane przez Boga".

    Jednak poznański Sąd Okręgowy orzekł, że ponieważ to bracia M. zaatakowali Łukasza, nie może być on ukarany za to, że się bronił. Wyrok zaskarżyła prokuratura. Dzisiaj prokurator Piotr Urowski przekonywał, że istnieją co najmniej wątpliwości, że był to przypadek obrony koniecznej. Oskarżyciel twierdził, że to Łukasz sprowokował napastników wyzwiskami, że wychodząc z nożem przed blok oczekiwał konfrontacji. Prokurator domagał się uchylenia wyroku i ponownego procesu.

    Napastnik nie ma prawa do pojedynku "równych szans". To jego ryzyko

    - On się bał i dlatego nosił nóż - mówiła Anna Ozga Michalska, adwokat oskarżonego. - W tej sprawie nie można mówić o prowokacji. Trzech braci M. przyjęło, że będą " rządzić" Jastrowiem. Straszyli mojego klienta, że przyjadą ich ludzie z Katowic i go zakopią. On miał wówczas 19 lat.

    Bracia M. - każdy z nich ważył niemal sto kilogramów - zbliżali się do trzydziestki. Tego dnia pili piwo na murku obok sklepu Lewiatan. Gdy Łukasz wyszedł z mieszkania kolegi, żeby wyprowadzić psa, bracia M. zaczęli do niego biec...

    Pani adwokat przypomniała, że biegli określili sposób zadawania ciosów przez Łukasza jako "chaotyczny", a niewykluczone, że Przemysław M. by przeżył, gdyby ratownicy właściwie ocenili charakter jego obrażeń.

    Apelacja prokuratury nie przekonała Sądu Apelacyjnego. - Każdy ma prawo odpierać bezprawny atak i nawet, gdy napastnik atakuje tylko gołymi rękami, w obronie można użyć noża - powiedziała sędzia Ewa Sikorska Krysztafkiewicz, uzasadniając prawomocne już orzeczenie.

    To w Wielkopolsce kolejny przypadek uniewinnienia oskarżonego, który użył noża wobec nieuzbrojonego napastnika. W styczniu poznański Sąd Okręgowy uznał, że zabójstwo w Wielkopolskim Domu Samotnej Matki w Wiktorowie, było obroną konieczną.

    W sierpniu 2007 roku Andrzeja S., pracownika Domu, zaatakował - poproszony o opuszczenie placówki - pijany gość jednej z podopiecznych. Także wówczas sąd stwierdził, że nie trzeba uciekać czy ukrywać się przed napastnikiem - nawet, jeżeli tamten nie posiada broni.



    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo